FORUM.FIFASERWIS.COM - Encyklopedia wiedzy o grach FIFA  


Wróć   FORUM.FIFASERWIS.COM - Encyklopedia wiedzy o grach FIFA > SERIA FIFA > Wasza Twórczość > Archiwum

 
 
Narzędzia wątku Ocena: Ocena wątku: 5 głosów, 3.80 średnia. Wygląd
stare 14-03-2012, 16:59   #1
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie Prosto

Prologue


Nazywam się Danny Coretto, obecnie mam 17 lat i mieszkam z ojcem. Moja sytuacja rodzinna jest strasznie skomplikowana. Do niedawna przebywałem w domu z matką i ojczymem, za którym nie przepadałem. Jedna głupia wpadka zmieniła moje życie, jeśli mógłbym cofnąć czas wiele bym zmienił. Ustawialiśmy się w wolnym czasie i najzwyczajniej w świecie ścigaliśmy się. Byłem dobry, nawet bardzo. Gdy tylko siadałem za kółkiem czułem się jak Bóg. Ostatnio w mojej szkole pojawił się nowy uczeń, nazywał się on Johnny Morgans. Wydawało mi się, że jest w porządku jednak moja ocena była omylna. Już drugiego dnia w szkole wylądował u dyrektora, powód był prosty- o mało co nie spowodował wypadku tuż przed szkolnym parkingiem. Po kilku dniach zaczął zgrywać bohatera, dowiedział się, że jestem całkiem niezłym kierowcą. Podszedł do mnie z myślą rzucania mi wyzwania. Chciał się ze mną ściagać, ostatnim czasem odpuściłem sobie jazdę. Miałem zbyt dużo kłopotów i nie chciałem robić sobie kolejnych. Byłem bardzo porwisty, nie lubiłem gdy ktoś próbował mnie ośmieszyć. Johnny widząc moją niechęć zaczął mówić głośniej niż poprzednio tak by inni również usłyszeli. W szkole raczej nie byłem uważany za super bohatera, byłem zwykłym chłopakiem. Wielu nawet nie wiedziało, że biorę udział w wyścigach. Inni uważali mnie za dobrego ucznia, moje oceny w szkole były całkiem niezłe. Po kilku sekundach utworzyło się wokół nas koło. Czułem, że jeśli teraz odmówię to wyjdę na frajera. Johnny zaczął śmiać sie ze mnie. W końcu emocje zawładnęły moją głową i zgodziłem się. Umówiliśmy się koło metra po 22, tam była "miejscówka". Matka miała dosyć moich kłopotów, szczególnie chodziło jej o mandaty. Wielokrotnie padałem ofiarą radaru, co nie było powodem do dumy. Na ulicy jednak słynąłem z trzeźwości umysłu oraz pewności siebie. Po skończeniu lekcji o 17 wróciłem do domu, spokojnie usiadłem w fotelu i rozmyślałem nad sobą. Czemu zgodziłem się na ten głupi wyścig? Po chwili wszystko mi przeszło, spodziewałem się łatwej wygranej. Zbliżała się godzina wyścigu wsiadłem do swojej Hondy i ruszyłem.


Na auto zarobiłem sam, nie chciałem pomocy od matki ani ojczyma. Chciałem mieć swój kąt, zawsze gdy mam problemy siadam za kółko i jadę w nieznane. Po kilkunastu minutach dotarłem na miejsce, ludzie wiedzieli, że coś się szykuje. Wysiadłem z auta niegasząc go, zbiłem pione z ziomkami, podszedłem do Johnn'ego chcąc zaznaczyć swoją obecność. Zauważył mnie dosyć szybko, widziałem, że stał z typkami którzy za mną nie przepadali. Znalazł swoich, przynajmniej tak mi się wydawało. Po chwili podszedł do mnie mój przyjaciel Mike, mówił mi, że obiecałem mu, że więcej nie będę się ścigał. Przeprosiłem go i ruszyłem w stronę auta, ten chwycił mnie za bark z wiadomością, że policja jest niedaleko. Rozgłosił to ludziom, jednakże ich priorytetem było zobaczenie pojedynku między mną a Johnnym. Kazali nam się sprężyć, sam wiedziałem, że wyścig ten potrwa mniej niż 10 sekund. Nie znałem rywala, wiedziałem tylko, że za wszelką cenę będzie chciał mnie pokonać. Danny stanął na środku, miał nas wystartować. To miał być szybki szpil, wygrana była w kieszeni. Mój przyjaciel machnął rękami i wyruszyliśmy, początek był wyrównany. Ciężko było mi go wyprzedzić, jednakże znalazłem moment przełamania. Wcisnąłem gaz i mknąłem 170 km/h. Wygrałem i to z znaczną przewagą, jeszcze chwilę chciałem utrzymać maksymalną prędkość. Nagle zza zakrętu wyjechał jakiś samochód, jechał z zgaszonymi światłami. Zaciągnąłem ręczny i uderzyłem stroną pasażera w ciężarówkę. Był znacznie większy niż w momencie którym go ujrzałem. Udało mi się trochę stracić z prędkości, lecz i tak z wielkim impetem uderzyłem w inny samochód. Tuż zza niego dobiegał jakiś hałas, prawdopodobnie była to policja. Nikt nie zdecydował mi się pomóc, nikt nie był samobójcą i wszyscy uciekli w inną stronę. Policja nawet nie miała zamiaru ich gonić, ujrzeli mnie w samochodzie i szybko podbiegli. Nie byli ucieszeni moim widokiem bo wielokrotnie miałem z nimi kłopoty. Kazali mi wyjść z samochodu, uczyniłem to o własnych siłach, lecz z wielkimi problemami. Nie wiedziałem co się stało, byłem w lekkim szoku. Po kilku sekundach doszedłem do siebie, spojrzałem na samochód, który był zmiażdżony. Nie mogłem w to uwierzyć, to był mój koniec. Wiedziałem, że dzisiejsza noc nie będzie owocna. Policjant tylko spytał czy wszystko ze mną w porządku i ruszyliśmy do radiowozu. Byłem załamany, po kilkunastu minutach trafiłem do aresztu. Musieli powiadomić moich rodziców, kazałem zadzwonić do matki, z ojcem nie utrzymywałem kontaktu. Przyjechała i odebrała mnie z aresztu, oczywiście nie za darmo, pierw musiała wpłacić kaucję. Była na mnie zdenerowana, właściwie zdenerowowana to mało powiedziane. Było jej bardziej żal za to, że nie potrafię uszanować jej decyzji. Wróciliśmy do domu w milczeniu, wszedłem do góry, do swojego pokoju. Po godzinie kazali mi zejść na dół, chcieli ze mną porozmawiać. Był to jeden z najgorszych momentów mojego życia. Kazali mi wyjechać do ojca, sugerowali, że w tym towarzystwie nic dobrego ze mnie nie będzie. Skoro nie umiem dotrzymać słowa, musze zmienić otoczenie. Tyle złych wiadomości jednego dnia... Nie spodziewałem się takiej reakcji matki, myślalem, że będzie inaczej. Zresztą co ja sobie myślałem, teraz będę mieszkał z ojcem... Opuścił nas kiedy miałem 11 lat, był zawodowym kierowcą w wyścigach Nascar. Właśnie gdy miałem 11 lat doznał tragicznej kontuzji po której nie mógł wrócić do wyścigów. Od tamtego momentu zaczął pić, zaniedbał rodzinę. Wraz z matką postanowiliśmy odejść. 6 lat z nim nie gadałem i nagle mam do niego wrócić? Było to dla mnie nie możliwe. Zdenerwowany wróciłem do swojego pokoju, musiałem pogodzić się z losem. Ojciec miał przyjechać jutro, mieszkał na wsi o nazwie Natland. Czym prędzej chciałem o tym wszystkim zapomnieć, położyłem się spać. Obudziłem się rano z strasznym bólem głowy, obejrzałem się wokół siebie i praktycznie nie było nic. Otwarta szafa cała już opróżniona, myślalem, że ktoś mnie okradł. Dopiero po chwili zrozumiałem, że matka mnie już spakowała. Jak ona mogła mi to zrobić, zszedłem na dół, prosto do łazienki. Wyszedłem, ubrałem się, ojciec czekał już pod domem. Nie wiedziałem jak mam do niego podejść, nie miałem zamiaru wybaczyć mu tego co nam kiedyś zrobił. Opuściłem dom, wzrok wbity miałem w ziemię, ojciec zawołał do mnie "cześć młody" czy coś w tym stylu. Sam nie był do końca ucieszony, przynajmniej tak wynikało z jego mimiki. Wiedział, że nie naprawi nic od tak, matka utrzymywała z nim kontakt z tąd taka szybka przeprowadzka. Dalej nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Miałem zamiar ignorować swojego ojca, aż do 18 lat a potem odejść od niego. Łatwo powiedzieć, nieco trudniej wykonać. Kto normalny po takim czynie przyjął by swego ojca ciepło? Jechaliśmy jakieś pół godziny, ojciec mieszkał z dala od nas. Dzieliło nas całe 400 km, a teraz długa przejażdżka. Nagle szturchnął mnie łokciem i zaczął do mnie mówić. Ja miałem słuchawki w uszach, nagle wyrwał mi je i gwałtownie stanął.

- Myślisz, że będziesz mnie ignorował gnoju? Jeśli coś Ci się nie podoba to wyjazd teraz, po co czekać do 18?

Nie wiedziałem co odpowiedzieć, nawet gdybym wiedział nie wydusił bym nic z siebie. Ojciec mnie nienawidził a matka mnie jeszcze do niego wysłała. Tata widząc, że sytuacja stała się nie zręczna odczekał chwilę po czym ruszył. Nie wiedziałem co będzie działo się dalej, włożyłem słuchawki i marzyłem o tym by wrócić do swojego normalnego domu.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 14-03-2012, 17:17   #2
keyachi
Patchmaker CF
 
Avatar keyachi
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Skąd: Kraków
Postów: 428
Ostrzeżenia: 0/1 (3)
Wyślij wiadomość na gg do keyachi Origin: oporovsky
Domyślnie

po kiego chvja zaczynasz 2 opowiadanie?
__________________

http://forum.fifaserwis.com/showthread.php?t=45673 <- mój warsztat


'Lot of football success is in the mind. You must believe, you're the best and then make sure that you are.'
'Wiele sukcesów piłkarskich tkwi w głowie. Musisz uwierzyć, że jesteś najlepszy i potem udowodnić, że tak rzeczywiście jest.'
~Bill Shankly
keyachi jest nieaktywny   Otrzymano Naruszenie Regulaminu
stare 14-03-2012, 17:35   #3
RibinUTD
Manchester United Fan
 
Avatar RibinUTD
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Postów: 757
Wyślij wiadomość na gg do RibinUTD
Domyślnie

No i kolejny świetny prolog w twym wykonaniu Mam nadzieję iż dłużej będziesz je pisał niż poprzednie Wytrwałość życzę...
__________________
RibinUTD jest nieaktywny  
stare 14-03-2012, 18:08   #4
48
.
 
Avatar 48
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Postów: 991
Domyślnie

Poprzednie było fajne, czemu nie kontynuujesz?
To też dobre, ale pachnie mi Szybcy i wściekli: Tokio Drift za bardzo.
48 jest nieaktywny  
stare 14-03-2012, 18:18   #5
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Nie za dobrze czuje się jako trener, zdecydowanie wole pisać opowiadania których ja sam jako zawodnik jestem uczestnikiem. Póki co mam pomysł jak to wszystko ładnie i składnie rozwinąć, zobaczymy co wyjdzie. Dzięki za opinię.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 27-03-2012, 18:53   #6
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 1



Jechaliśmy jeszcze jakieś pół godziny po czym dotarliśmy do celu, którym było miasteczko Natland. Była to wieś zabita dechami, nie mieszkało tu zbyt wielu ludzi. Na pewno nie będzie łatwo przyzwyczaić mi się do mieszkania na wsi a do tego z osobą, która szczerze mnie nienawidzi. Wysiadłem z samochodu, wziąłem swoją torbę z rzeczami i ojciec zaprowadził mnie do pokoju. Nie wyglądało tutaj zbyt przytulnie, mały pokoik z łóżkiem pod oknem. Ojciec widział, że nie mam chęci z nim gadać, wyszedł i powiedział, że za godzinę widzi mnie na dole. Nie interesowało mnie czego ode mnie chciał, czym prędzej musiałem znaleźć jakąś pracę poza szkołą. Mój stary samochód był doszczętnie zniszczony, został wysłany prosto na złomowisko. Nie mogłem tego przeboleć, samochód na który wydawałem każdy grosz został zniszczony i to przeze mnie. Do tego jeszcze trafiłem tutaj na to zasrane odludzie. Była środa, od jutra miałem zacząć chodzić do szkoły. Nie wiedziałem co będzie dalej, minęła godzina, ja leżałem na łóżku i rozmyślałem nad swoim życiem. Nagle do pokoju wszedł ojciec, głośno trzaskając drzwiami.

- Coś nie dotarło? Mówiłem za godzinę na dole, naucz się punktualności. Nie będziesz mieszkał tutaj za darmo, musimy wyjaśnić sobie kilka spraw. Sprzątasz za sobą, sam przyrządzasz sobie jedzenie i od dziś zostałeś moim pracownikiem.

Musiałem przystać na te warunki, nie chciałem zostać bez dachu nad głową. Ojciec był mechanikiem i miał swój warsztat w drugiej części domu. Spodziewałem się, że to właśnie tam będę pracował. Na pewno coś mi odpali, więc cały hajs będę trzymał i zbierał na nową furę. Już nie musiałem schodzić na dół, sprawa sama się wyjaśniła.

- Aaa, bym zapomniał, jutro do szkoły masz na 8.

Domyśliłem się, że będzie to profil związany z naprawą samochodów. Nawet dobrze, bo może poszerzę swoje horyzonty. Bardzo lubiłem kopać w swojej furze, często podkręcałem i wymieniałem części. Powoli zbliżał się czas by iść spać, położyłem się i bez problemów zasnąłem.

Budzik obudził mnie nad ranem, ojciec już nie spał. Wyjrzałem za okno, pracował już w warsztacie. Nie chciałem nowej szkoły, ciężko się przystosować i to jeszcze w środku semestru. Poszedłem na przystanek i tam czekałem na swojego busa. Wioska w której mieszkałem przerażała mnie, do szkoły na szczęście chodzę do miasta, które znajduje się 30 km od Natland. Po jakimś czasie przyjechał autobus, był zepsuty jak ta cała wieś. Może chociaż szkoła będzie wyglądać normalnie. Szedłem tam strasznie niechętnie, wolałbym zostać w domu. Nie chciałem być sam w nowym środowisku. Nie jechaliśmy długo, po jakichś 30 minutach w końcu dotarliśmy. Wysiadłem dosyć nie pewnie, autobus stanął kilkadziesiąt metrów od szkoły. Już z daleka ludzie patrzyli na mnie spod byka, ciężko będzie się tutaj zaaklimatyzować. Czułbym się lepiej gdybym miał chociaż swój samochód, jednakże stało się jak się stało i nic nie poradzę. Teraz dopiero przyjrzałem się dokładniej całej szkole, wyglądała przepięknie. Nigdy nie sądziłem, że mogą paść takie słowa o szkole!


Wszedłem do środka, później udałem się do sekretariatu, jego poszukiwanie chwilę mi zajęło.

- Danny Coretto, jestem tutaj nowy.

Obróciłem się do tyłu i dopiero teraz przez lekko uchylone drzwi dojrzałem wnętrze szkoły. Było tutaj całkiem miło, wszystko wyglądało na zadbane. Miałem tylko nadzieję, że nie będę outsiderem w klasie. Po chwili otrzymałem informacje dokąd mam się udać, szedłem tam powoli. Nie tylko z tego powodu, że nie chciałem tam dojść, ale również nie za bardzo się orientowałem dokąd iść. Po 10 minutach poszukiwaniu sali nr 32, dotarłem do wyznaczonego celu. Do środka wszedłem dosyć nie pewnie, nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Każdy wlepił we mnie swój wzrok, to odjęło mi resztki pewności siebie. Nauczyciel powoli zaczął mnie ratować:

- Słuchajcie klaso! To jest Danny... Danny Coretto, nowy uczeń w waszej klasie.- powiedział, po chwili dodał do mnie szeptem - Powiedz coś o sobie.

- Yyy... a, więc jestem Danny. Jak już mogliście się domyślić interesuję się mechaniką, samochodami oraz wyścigami. Jednym z moich bocznych zainteresowań jest piłka nożna.

Po niektórzy zaczęli ze mnie się śmiać, cóż mogłem zrobić. Zająłem jedno z wolnych miejsc w środku klasy. Ławka była cała wolna, wyjąłem jakiś zeszyt i czekałem, aż nauczyciel będzie gotowy. Zaczął coś tłumaczyć, klasa chyba nie była zainteresowana, ja chcąc sprawić dobre wrażenie starannie wyłapywałem każdy słowo wypowiedziane przez nauczyciela. Niektórzy chyba mnie obgadywali, gdzieniegdzie dało usłyszeć się słowo Danny. Nie czułem się tutaj za dobrze, chciałem tylko przerwy. Nie byłem skory do gatki, wolałem uniknąć jakiejś rozmowy. Lekcja skończyła się szybciej niż sam się spodziewałem. W sekretariacie dostałem kartkę z planem lekcji, gorzej będzie tylko z odnalezieniem tych sal. Nagle podszedł do mnie jeden z uczniów z mojej klasy, widziałem, że zresztą grupy mówili coś o mnie na lekcji.

- Ej, ty! To prawda, że rozwaliłeś swój wózek?- powiedział to na tyle głośno, by usłyszeli wszyscy obecni wokół nas, po czym zaczął się śmiać.

Nie wiedziałem co mam zrobić, trochę się zdenerwowałem, jednakże nie dałem po sobie tego poznać. Zwyczajnie go ignorowałem, udawałem, że go nie widzę. Chyba mu się to nie spodobało, chwycił mnie za bark i ścisnął.

- Głuchy?- krzyknął.

- Koleś wyluzuj, nie szukam kłopotów.- odpowiedziałem spokojnie.

Taka odpowiedź go widocznie nie ucieszyła, nie wiedziałem o co mu chodzi. Uśmiechnął się w moją stronę i napluł mi prosto w twarz. Za śliną poleciał prawy sierpowy na pysk. Nie zdążyłem zareagować i padłem na glebę. Dosiadł na mnie i chwycił za szyję:

- Śmieciu pamiętaj, że to ja tutaj rządzę. Nigdy więcej mnie nie ignoruj!- wykrzyczał po raz kolejny.

Na tym skończyć się nie mogło, o dziwo nie wstawał ze mnie. Po jego słowach chciał zwyczajnie mnie zlać, widząc lecącą pięść złapałem go za ramię i silnym przerzutem obróciłem się. Sytuacja wyglądała dosyć zabawnie, ponieważ to ja teraz na nim siedziałem. Wyprowadziłem dwa proste na jego korpus po czym wpadł prosty z lewej ręki. Puściła mu się krew, wstałem z niego miałem nadzieję, że nikt tego nie widział. Myliłem się, wstałem a tutaj pełno telefonów, a co gorsza jeszcze więcej ludzi. Dopiero teraz dotarło do mnie, że chciał mnie poniżyć przed całą szkołą. Mimo krwi wstał i rzucił się na mnie, byłem lekko zdezorientowany, szybko musiałem dojść do siebie. Walkę w stójce wygrywałem, wkurzył się jeszcze bardziej. Wydawało mi się, że w ogóle nie myślał o skutkach tej walki. Po chwili wpadli jego koledzy, złapali mnie a typek, który mnie zaczepił zaczął okładać. Dostałem kilka naprawdę mocnych ciosów, nie wyglądało to dobrze. Musiałem się jakoś wyrwać, lewą nogą wyprowadziłem kopnięcie na kolano jednego z tych którzy mnie trzymali. Puścił mnie, w tej samej chwili odepchnąłem tego drugiego. Podniosłem plecak z podłogi i ruszyłem prosto przed siebie, biegłem korytarzem. Chyba już cała szkoła wiedziała co się dzieje, za mną biegło ich trzech. Musiałem ich jakoś zgubić, na parterze były otwarte drzwi, wybiegłem przez nie, mimo to nie czułem się bezpiecznie. Nie oglądałem się za siebie, nagle wpadłem na jakiś samochód. Dosyć mocno uderzyłem o maskę, ktoś otworzył mi drzwi i krzyknął wsiadaj! Nie wiedziałem co się dzieje, wsiadłem ledwo co do wozu.

- Jestem Mike, ładny łomot im spuściłeś. Cała szkoła właśnie się o tobie dowiedziała, pierwszy dzień w szkole i już trafisz na dywanik.- mówił nieznajomy śmiejąc się.

Na szczęście Mike wydawał się w porządku, miałem nadzieję, że nie trzyma z tamtymi.

- Jestem Danny, chodzimy razem do klasy?

- Myślałem, że mnie zauważyłeś.

- Wiesz ciężko zapamiętać wszystkich pierwszego dnia.

- Chłopie nawet nie wiesz jak dziewczyny na Ciebie patrzały, niektórzy zaczęli nazywać Cię superbohaterem.

- To chyba niezbyt dobrze, ciekaw jestem jutrzejszego dnia w szkole, dzisiaj nie mam zamiaru tam wracać.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 27-03-2012, 19:47   #7
RibinUTD
Manchester United Fan
 
Avatar RibinUTD
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Postów: 757
Wyślij wiadomość na gg do RibinUTD
Domyślnie

Niezły łobuz z tego Dannego A co do opowiadania, to znów mnie wciągnęło to co piszesz
__________________
RibinUTD jest nieaktywny  
stare 27-03-2012, 20:30   #8
48
.
 
Avatar 48
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Postów: 991
Domyślnie

To Twoje 3 opowiadanie, tak?
Mam nadzieję, że to pociągniesz dłużej...
48 jest nieaktywny  
stare 27-03-2012, 23:34   #9
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie

Co do opowiadania to zapowiada się znakomicie i mam do Ciebie kilka pytań na PW ; )
Qu. jest nieaktywny  
stare 27-03-2012, 23:57   #10
Acolter
Doświadczony
 
Avatar Acolter
 
Zarejestrowany: Jan 2012
Postów: 434
Domyślnie

Świetne opowiadanie . Liczę, że będzie ciągle kontynuowane, bo zapowiada się rewelacyjnie. Czytam każde, ale to mi się spodobało najbardziej. Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek
Acolter jest nieaktywny  
stare 28-03-2012, 14:10   #11
haslam
Rossonero
 
Avatar haslam
 
Zarejestrowany: Nov 2010
Skąd: Brzeg
Postów: 95
Domyślnie

Również mi się podoba obyś to pisał dłużej.
haslam jest nieaktywny  
stare 28-03-2012, 14:19   #12
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 2



- Mike mógłbyś odwieść mnie do domu?- spytałem nowego kolegę.

- Nie ma sprawy, podaj tylko nazwę miasta w którym mieszkasz.- odparł.

- Miasta?- powiedziałem lekko drwiąc - Natland.- dodałem po chwili.

Mike chyba nie wiedział za bardzo co to jest.

- Natland? Gdzie to do cholery jest?

Szybko wyjaśniłem mu dokąd jechać, droga była prosta, praktycznie ciągle przed siebie. Przez całą podróż rozmowa jakoś się kleiła. Dotarliśmy do celu, wysiadłem i podziękowałem chłopakowi. Teraz czekało mnie coś gorszego, kolejne spotkanie z ojcem. Raz dwa wszedłem do domu, później myknąłem do swojego pokoju. Była godzina 10 a ja już siedziałem w chacie, ojciec chyba usłyszał hałas. Wparował do pokoju z myślą, że to jakiś złodziej.

- Młody co ty tutaj robisz? Nie powinieneś być o tej porze w szkole?

- Nie było nauczyciela od...yyy, od konstrukcji pojazdów samochodowych.

Ojciec spojrzał na mnie, wiedział, że coś jest nie tak. Chyba nie za bardzo mu na mnie zależało, machnął tylko ręką i dodał.

- Jak już jesteś, to zaraz widzimy się w warsztacie.

Nie za bardzo chciało mi się teraz pracować, błądziłem gdzieś myślami. Co chwilę przypominała mi się dzisiejsza akcja, oby jutro ludzie potraktowali to jako żart czy coś w tym stylu. Przebrałem się w ubranie robocze, które dostałem od ojca i zszedłem na dół. Miałem nadzieję, że nie będzie mnie o nic wypytywał. Po minucie doszedłem do garażu, nigdy wcześniej tutaj nie byłem. Z początku myślałem, że to jakiś żart, spodziewałem się czegoś innego. Było tutaj kilka wraków, nie wierzyłem, że w ogóle potrafią jeszcze jeździć. Nie znałem się na takich samochodach, potrafiłem wymieniać tylko części w tych nowszych sportowych furach, a nie w tym.

- Dziś zajmujemy się tymi trzema.- ojciec wskazał palcem po kolei trzy samochody - Dobra jazda, w tym czerwonym ktoś narzekał na hamulce, sprawdź co tam jest grane.

Spojrzałem na ojca dosyć nie pewnie, po czym wziąłem się za robotę. Podniosłem maskę i ujrzałem to czego się spodziewałem. Wszystko było tutaj zabrudzone, czy Ci ludzie nie potrafią zadbać o swoje samochody? Zresztą komu zależy na takim wraku. Wziąłem jakąś szmatę, przetarłem silnik i kilka ważnych elementów. Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy był brak płynu hamulcowego. Bez tego samochód mógł nieźle szwankować. Jak po chwili się okazało nie było go wcale. Rozejrzałem się po warsztacie i szybko odnalazłem jakiś płyn. Nalałem go do połowy, odpaliłem samochód i spuściłem ręczny. Auto powoli zaczęło staczać się w dół drogi, ja gwałtownie wciskałem hamulec, działał, lecz nie za każdym razem. Wysiadłem i wtoczyłem z powrotem do garażu, wydawało mi się to dziwne, pewnie jakieś kable łączące hamulce i koła zostały przerwane. Kombinowałem tak jeszcze z 2 godziny, aż w końcu odkryłem powód, tarcza hamulcowa z przodu oraz klocek hamulcowy z tyłu były już porządnie starte. Cała lewa strona była wykończona, powiedziałem o tym ojcu, ten wysłał mnie do sklepu po części. Dał mi kluczyki do jakiegoś samochodu, spojrzałem na niego a ten wskazał palcem na Forda Mustanga. Gdy go ujrzałem serce zaczęło mi szybciej bić, kiedyś jak rodzice mieszkali razem to było nasze auto.


Nie mogłem w to uwierzyć, był to jedyny samochód ojca, który kochał ponad wszystko. Auto to pomimo starości nadal było w formie, było zadbane, a dzięki temu wyglądało bosko. Po chwili dorzucił mi jakąś kartkę z kilkoma innymi częściami.

- Tylko nie rozwal.- dodał ojciec jak wyjeżdżałem.

Kochałem się w wyścigach tak samo jak ojciec za młodu a nawet bardziej. Nie mogłem pojąć jednego, mimo naszych ciągłych kłótni daje mi swój samochód. Przecież mógł mi dać jeden z tych łupów, które stały w warsztacie. Przycisnąłem gaz i znów czułem się jak młody bóg. Po kilkunastu minutach dojechałem do salonu poza miastem, który również wywarł na mnie ogromne wrażenie.


Zaparkowałem, wysiadłem i ruszyłem do środka. Podszedłem do lady, położyłem kartkę na stole, sprzedawca po kolei zaczął znosić różne rzeczy.

- Młody skądś cię kojarzę, tylko skąd...- powiedział sprzedawca. Na jego plakietce widniało imię Ezequiel.

- Nie wydaje mi się.- krótko skomentowałem.

Zapłaciłem i kierowałem się do wyjścia, nagle Ezequeil krzyknął.

- Już wiem! Jesteś synem Coretto, stary mówił, że do niego wpadniesz. Ładnie rozwaliłeś swoją brykę.

Ciśnienie gwałtownie mi podskoczyło, zazwyczaj tak działało ludzie ciało w niewygodnych sytuacjach.

- Po internecie krąży filmik z twoim udziałem.

Szybko chciałem opuścić ten salon, zaczynało robić się nie przyjemnie. Nie chciałem mieć kolejnych kłopotów. Wsiadłem do fury i chciałem się wyszaleć, po godzinie wróciłem do warsztatu. Zaparkowałem, klucze i nowe części powędrowały do ojca. Nie chciałem teraz o niczym z nim gadać. Może powierzając mi własny samochód chciał polepszyć nasze stosunki?

-Na dziś starczy, idź odrób lekcje i przygotuj się na jutro.

Kiwnąłem tylko głową i żwawo ruszyłem do swojego pokoju, byłem wymęczony. Teraz miałem chwilę odpoczynku dla siebie. Ogarnąłem się w łazience i odpaliłem swojego laptopa. Na szczęście miałem internet bezprzewodowy. Nie spodziewałem się, że tak szybko odnajdę filmik w którym byłem głównym autorem. Miał już kilka milionów wyświetleń, stąd cała szkoła mnie poznała. Z nagrania nie wyglądało to zabawnie, rozpędzony uderzyłem w ciężarówkę. Później przejrzałem kilka stron i załączyłem jakąś muzykę. Wziąłem plecak do niego wrzuciłem kilka zeszytów i książek z których jutro będę korzystał. Gdy myślałem o jutrzejszym dniu to aż przechodziły mnie dreszcze. Położyłem się i po kilku minutach zasnąłem, laptop padł, bo rozładowała się bateria.

@@Cieszę się, że się podoba Postaram się pisać jak najdłużej i jak najlepiej.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 28-03-2012, 14:36   #13
Acolter
Doświadczony
 
Avatar Acolter
 
Zarejestrowany: Jan 2012
Postów: 434
Domyślnie

Kolejny świetny odcinek! Czekam na kolejne! Jestem ciekawy kolejnego dnia w szkole Możesz napisać kiedy będzie kolejny odcinek?
Acolter jest nieaktywny  
stare 28-03-2012, 14:55   #14
sionko.
Capo di tutti capi
 
Avatar sionko.
 
Zarejestrowany: Apr 2011
Skąd: Sycylia
Postów: 3 068
Domyślnie

Naprawdę fajnie piszesz. Fabuła wciąga i cały czas czeka się na kolejne przygody bohatera. Początek faktycznie podobny do Tokio Drift ale, jak mniemam, to pewnie była początkowa inspiracja. Cóż można powiedzieć więcej? Czekam na kolejne odcinki i życzę wytrwałości.
sionko. jest nieaktywny  
stare 28-03-2012, 15:16   #15
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Dzięki za komentarze Pochwała od Sionko smakuje najlepiej Następny odcinek pojawi się prawdopodobnie jutro około godziny 14.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 28-03-2012, 19:11   #16
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie

Jak już Ci pisałem, bardzo podoba mi się styl twojego pisania i wszystko jest na bardzo wysokim poziomie. Czekam na kolejny odcinek ; )
Qu. jest nieaktywny  
stare 29-03-2012, 15:51   #17
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 3



Obudziłem się wcześniej niż wczoraj, po wstaniu z łóżka w ogóle nie pamiętałem co wczoraj nawyrabiałem. Ogarnąłem się i zszedłem na dół by przygotować coś do żarcia. Na dole spotkałem ojca, ale nie chciało mi się z nim gadać. To, że mało rozmawialiśmy powoli stawało się rutyną. Nagle pod domem przejechał jakiś samochód, po chwili cofnął i zaczął trąbić. Szybko zrozumiałem, że to ktoś do mnie, wyjrzałem przez okno. W aucie siedział Mike, dopiero teraz zobaczyłem jaką ten koleś ma brykę.


Wcześniej w ogóle nie zwracałem uwagi na detale, w tej chwili wszystko stało się jasne. Wziąłem plecak i ruszyłem w jego stronę, wsiadłem, zbiliśmy pione i ruszyliśmy.

- Siema Mike, chcesz zostać moim ochroniarzem?- powiedziałem jednocześnie śmiejąc się.

- Yo, a tak wpadłem po Ciebie, kto wie jakie piekło dziś przeżyjesz.

- Może łatwiej będzie ominąć dziś szkołę?

- A co masz zamiar ukrywać się już przed nim całe życie?

Później gawędziliśmy, aż do końca drogi. Było całkiem nieźle, wyglądało na to, że na terenie wroga znalazłem już jednego kumpla. Stanęliśmy na parkingu, wszyscy wiedzieli, że ten samochód należy do Mike. Nagle z miejsca pasażera wyszedłem ja, obejrzałem się wokół siebie. Niektórzy już mnie dostrzegli, lecz na razie zapowiadało się na to, że wszystko zostanie bez zmian. W końcu weszliśmy do środka, przechodząc korytarzem wszyscy się do mnie uśmiechali, niektórzy przybijali piątki i pytali co u mnie słychać. Nie chciałem by to tak wyglądało, nie chciałem być jakimś pieprzonym bohaterem. Dotarliśmy do sali, tam siedział już nieznajomy, który chyba za mną nie przepadał. Od razu gdy mnie ujrzał wystartował do mnie.

- Bohaterze, chyba coś Ci się poprzewracało w głowie, mówiłem Ci to ja tutaj rządzę.

- Ok, zrozumiałem to już wczoraj, nie moja wina, że masz jakiś problem.

- Nie pyskuj, to przede wszystkim! Do takich jak ja należy zwracać się z szacunkiem.

Odwróciłem się pokazałem mu środkowy palec i postanowiłem usiąść na swoim miejscu, koło mnie usiadł Mike. Ten, który mnie wczoraj zaatakował nawet nie drgnął, nie chodzi tu o respekt do mnie, ale chyba sam nie chciał robić sobie więcej kłopotów.

- Mike, ja ten typek w ogóle się nazywa?

- Jacob Heskey, znany cwaniaczek. Jest kapitanem w szkolnej drużynie piłki nożnej.

- Drużyna piłki nożnej? Jestem całkiem dobry mógłbym spróbować.

- Żartujesz? Ten Jacob Cię wykończy, nie da Ci żyć.

- To już mój problem, nie martw się, nie jestem dzieckiem.

Gadaliśmy sobie z Mikem i nawet nie zauważyliśmy jak do klasy wszedł nauczyciel. Ten widząc, że rozmawiamy postanowił nas uciszyć.

- Coretto, wstawaj!- rzekł nauczyciel. - Wymień wszystkie układy silnika spalinowego.

- Chłodzenia, doładowania, rozruchowy, rozrządu, smarowania, wtryskowy, wydechowy, zapłonowy i zasilający.

Cała klasa spojrzała na mnie i nie dowierzała w to co usłyszała.

- Coretto skąd wiesz takie rzeczy, skoro jeszcze tego nie przerobiliśmy.

- Nie przyszedł bym do tej klasy gdybym nie interesował się mechaniką, proste nie?

- Dobra siadaj i więcej nie gadaj!

Nauczyciel właśnie zaczął tłumaczyć układy silników spalinowych, wszystko ciągnęło się w nieskończoność. Większość informacji o których mówił nauczyciel już znałem na pamięć. Później jakoś przeleciała reszta lekcji, za każdym razem gdy wychodziłem na korytarz na przerwie wszyscy się do mnie uśmiechali, szczególnie dziewczyny. Mimo że w szkole był profil mechaniczny były tutaj również inne, stąd jest tutaj wiele dziewczyn, niektóre były naprawdę fajne. Idę sobie z Mikem przez środek i nagle podbiła do nas jakaś laska.

- Hej jestem Angela, organizuje dziś przyjęcie nie chciał... tzn chcieliście by wpaść?

- Będziemy.

- Mike na pewno zna adres.- dodała dziewczyna odchodząc.

Odeszliśmy kawałek, Mike strasznie cieszył japę, spojrzałem na niego, a ten gdy zauważył, że koleżanka się oddaliła zaczął gadać.

- Chłopie, właśnie zostałeś zaproszony przez miss tej szkoły na imprezę, jej rodzice są naprawdę bogaci. Szykuj się na dobrą imprę, czuje, że poznasz tam wielu ludzi. Dobry melanżu nadchodzimy.

- Wyluzuj, nie ma po co się tak cieszyć, impreza jak impreza. Poza tym jutro jest szkoła, myślisz, że dziś się zalejemy w trupa a jutro ruszymy do szkoły? Poza tym mamy 17 lat, wątpię, że ojciec się ucieszy jak zobaczy mnie jak się schleje.

Mimo to Mikowi uśmiech z twarzy nie spadał. Mieliśmy ruszyć do domu, gdy nagle przypomniało mi się o tej drużynie. Bardzo chciałem w niej być, może zabłysnę w tej szkole czymś innym niż bójką. Udaliśmy się na boisko, tam akurat odbywał się trening na którym obecny był Heskey. Spojrzał na mnie i od razu z całą paczką zaczęli się ze mnie śmiać. Łatwego początku w tej drużynie nie będzie i to na pewno. Oczywiście dochodziła teraz również kwestia samych testów, czy się dostanę czy nie. Chociaż po cichu w duszy wiedziałem, że tak. Podbiłem do trenera i zagadałem.

- Dobry, można wiedzieć kiedy są jakieś testy?

- Ty to ten Coretto?

Skinąłem tylko głową na tak.

- Głośno o tobie w szkole, pewien jesteś, że chcesz u nas grać?

- Gdybym nie był czy byłbym tutaj?

- Właściwie testy były na początku sezonu, lecz jako, że jesteś nowy dam Ci szansę. Jutro staw się na treningu o 19, odbędzie się on tutaj.

- Dziękuje bardzo, na pewnie będę.

Coś mi się już udało załatwić, teraz tylko zostało dobrze się zaprezentować. Dziś dane było mi wracać autobusem, cóż na pewno nie było to lepsze niż samochód, lecz nie miałem wyjścia. Zresztą w busie ostatnio było około 10 osób, chyba małe zainteresowanie jest tym miastem. Nie miałem auta a dziś miałem jechać na tą imprezę, nie zamierzałem pić. Musiałem pogadać z ojcem czy będzie w stanie pożyczyć mi furę. Wróciłem do domu i zamierzałem mieć to już za sobą, zjadłem coś, przebrałem się i ruszyłem do pracy, jednocześnie by pogadać z ojcem.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 29-03-2012, 16:12   #18
Mila.
Senior
 
Avatar Mila.
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Skąd: Ostrołęka
Postów: 2 433
Wyślij wiadomość na gg do Mila.
Domyślnie

Mam nadzieję, że szybjo tego nie skończysz, bo jest bardzo fajnie.
__________________
http://forum.fifaserwis.com/signaturepics/sigpic25895_2.gif

Mila. jest nieaktywny  
stare 29-03-2012, 17:01   #19
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Oczywiście, postaram się pisać jak najdłużej Ciesze się, że również tobie to opowiadanie przypasowało.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 29-03-2012, 18:05   #20
Cycus
Doświadczony
 
Avatar Cycus
 
Zarejestrowany: Jan 2011
Skąd: Jarosławiec
Postów: 402
Domyślnie

Bardzo fajne opowiadanie! Pisz to zyskasz sławę Nie no żart. Kiedy next odcinek? Tak mnie to wciągnęło , że mi się swojego nie chce pisać :/
Cycus jest nieaktywny  
 

Bookmarks


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd Oceń ten temat
Oceń ten temat:

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 03:00.


Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin

Linki: Masz komórkę ? Polecamy najnowsze gry java na telefon. Ściągnij także dzwonki mp3 na telefon.