FORUM.FIFASERWIS.COM - Encyklopedia wiedzy o grach FIFA  


Wróć   FORUM.FIFASERWIS.COM - Encyklopedia wiedzy o grach FIFA > SERIA FIFA > Wasza Twórczość > Archiwum

 
 
Narzędzia wątku Ocena: Ocena wątku: 7 głosów, 3.86 średnia. Wygląd
stare 21-10-2012, 09:23   #61
sionko.
Capo di tutti capi
 
Avatar sionko.
 
Zarejestrowany: Apr 2011
Skąd: Sycylia
Postów: 3 068
Domyślnie

Nie spodziewałem się transferu Adriana, bo nie jest to bezlitosny sęp, jakiego miałeś szukać. Jeżeli chodzi o nowego lewego obrońcę, to mam swój typ i myślę, że się nie mylę, ale nie będę zdradzał nazwiska, bo może ktoś się jeszcze nie domyśla, więc nie będę psuł mu zabawy
Czekam na kolejne wpisy i życzę weny.
Pozdro.
sionko. jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 12:02   #62
RibinUTD
Manchester United Fan
 
Avatar RibinUTD
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Postów: 757
Wyślij wiadomość na gg do RibinUTD
Domyślnie

Coś czuję iż tym lewym obronicą będzie gracz Evertonu czyli Baines. Co do opowiadania to wciągnęło mnie, tylko szkoda że trzeba tak długo czekać na odcinki
__________________
RibinUTD jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 12:47   #63
cybel.
Banned
 
Zarejestrowany: Sep 2012
Postów: 1 156
Ostrzeżenia: 0/2 (7)
Domyślnie

Świetny odcinek , co do transferu - Baines.
cybel. jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 17:32   #64
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie


Sam przeciwko wszystkim
13

Wstałem i od razu rozejrzałem się po pokoju. Oprócz mnie nie było tam nikogo. Cały czas namawiałem Michelle do przeprowadzki, ale ona ciągle z tym zwlekała. Włożyłem na siebie dresowe spodnie i poszedłem do łazienki. Wykonałem wszystkie czynności, które robiłem w każdy poranek. Zrobiłem sobie porządne śniadanie, bo musiałem mieć siły na cały dzień. To już dziś mieliśmy zagrać z Barnsley w ramach Capital One Cup. Faworytem oczywiście byliśmy my, ale tylko na papierze. Wszystko miało się rozstrzygnąć na boisku. W tym spotkaniu mogłem usiąść na ławce, ale w lidze pauzowałem przez jeszcze jeden mecz. Za oknami było jeszcze szaro, ale już postanowiłem pojechać do klubu. Wszedłem głównym wejściem i od razu obległa mnie grupa ludzi. Jeden przekrzykiwał drugiego i nie mogłem nic zrozumieć. Szybko uciekłem pod pretekstem, że chce skorzystać z toalety. Zaszyłem się w swoim gabinecie, gdzie siedział już James. Przywitałem się z nim i usiadłem przy oknie. Obserwowałem jak kropelki deszczu uderzają w szybę. Warunki atmosferyczne nie sprzyjały, a dziś pogoda miała być taka przez cały dzień. Zacząłem na kartce rysować ustawienie na mecz.

- I jak tam z tym obrońcą? - Zapytał mój kuzyn bujając się na krześle.
- Chyba nic z tego nie będzie, do końca okienka zostały dwa dni. To za mało czasu, szczególnie gdy brakuje nam kilkunastu tysięcy. Będziemy musieli spróbować w zimie go kupić. Pozbyliśmy się też Friedela.
- A Levy nie może trochę dołożyć?
- Pytałem, ale mówi, że jak wykorzystaliśmy cały budżet to nasz problem.

Znów siedzieliśmy w ciszy, a ja w skupieniu mogłem myśleć nad składem na mecz. Godzina zleciała szybko i musieliśmy jechać już na stadion. Graliśmy u siebie, co było kolejnym atutem. W autokarze było bardzo spokojnie i cicho, wielu zawodników się po prostu wyłączyło. A piłkarz, który najbardziej mnie interesował miał na uszach słuchawki i wlepiał wzrok w szybę, w którą bębnił deszcz. Chodziło oczywiście o Adriána, to jemu chciałem dać szansę w tym meczu. Obserwowałem go przez cały tydzień i trenował na pełnych obrotach. Był zaangażowany w każdy cal treningu, obawiałem się tylko czy sobie poradzi przy takiej pogodzie. Z minuty na minutę padało coraz mocniej, a on nie był przyzwyczajony do takich warunków. Dotarliśmy na White Hart Lane, piłkarze szybko z autokaru przedostali się do środka. Na rozgrzewkę wszyscy wyszli w dresach. Do spotkania było jeszcze sporo czasu i zarządziłem, aby jeszcze zagrali krótki mini mecz. Chciałem sprawdzić jak radzą sobie ci, których chciałem wypuścić na murawę w pierwszym składzie. Bardzo aktywny był Adrián, ale w pewnym momencie został ostro skoszony przez Gallasa, a to mogło skończyć się nawet kontuzją. Francuz kilka razy brutalnie faulował swoich kolegów, aż w końcu puściły mi nerwy.

- William! Chodź tu! - Wrzasnąłem w jego stronę, a ten truchtem podbiegł do mnie.
- Co się stało?
- Nie wku*wiaj mnie, co ty robisz?! Bardzo chcesz komuś złamać nogę?
- Muszę trochę przytemperować nowych żeby za szybko nie poczuli się gwiazdorami.
- Jeśli chcesz ich uratować od sodówki to nie w taki sposób.
- Za czasów Redknappa to nikomu nie przeszkadzało.
- Ale teraz nie ma tu Redknappa tylko jestem ja do cholery! Chciałem ci dzisiaj dać szansę, ale możesz o tym zapomnieć.
- Chyba sobie żartujesz teraz. Za to, że odebrałem kilka razy piłkę mam nie grać?!
- Od dzisiaj trenujesz z zespołem rezerw.
- COO?! Dlaczego?!
- Spie*dalaj mi z oczu, nie chcę cię widzieć. Bierz swoje rzeczy i wracaj do domu.

Wszyscy patrzyli w moją stronę i oglądali co się dzieje. James stał jak wryty i z wielkimi oczami wpatrywał się we mnie. Podbiegłem do reszty drużyny i nakazałem, aby zaczęli się już normalnie rozgrzewać. Stałem i obserwowałem niebo, chmury były szare i w chwili obecnej padało trochę mniej. Całą drużyną wróciliśmy do szatni, wszyscy przebierali się już w stroje meczowe. Jak zwykle na tablicy narysowałem podstawową jedenastkę i ustawiłem ją tak, aby każdy mógł zobaczyć.


Kilku piłkarzy było zdziwionych, niektórzy robili smutne miny. Byłem pewny swojej decyzji, więc musiałem teraz zająć się przemową, ale postanowiłem podać jeszcze ławkę rezerwowych.

- Oto skład na mecz, na ławce natomiast zasiądą: Lloris, Assou-Ekotto, Parker, Carroll, Isco, Dembélé i Ceballos. Jest to dopiero pierwszy mecz pucharowy i na dodatek rywal jest z niższej ligi. Postanowiłem dać szansę tym, którzy grali dotychczas mniej. Chciałbym, abyście wyszli na boisko i tak jak na Tottenham przystało spokojnie wygrali to spotkanie. Nie oczekuję spektakularnych bramek czy tysiąca celnych podań. Macie po prostu być lepsi i zwyciężyć.

Poklepałem po plecach Adriána, aby dodać mu jeszcze więcej pewności siebie. Zaraz za mną wyszli ci, którzy nie znaleźli się nawet na ławce rezerwowych. Oni dobrze wiedzieli, że są zbyt ważni, aby grać w tym spotkaniu. Bale oraz Adebayor szli razem z szerokimi uśmiechami na twarzy. Wyszedłem tunelem, a na jego końcu stał Keith Hill, czyli trener Barnsley. Uścisnęliśmy sobie dłonie i każdy poszedł w swoją stronę. Zasiadłem na ławce, a obok mnie na chwilę przysiadł Bale.

- Mam pewną sprawę, o której chciałbym porozmawiać.
- Wal śmiało.
- Chodzi o moją gażę. Jestem coraz lepszym piłkarzem i wciąż się rozwijam. W związku z tym chciałbym zarabiać więcej.
- Gareth, jesteś jednym z niewielu, dla których mogę to zrobić. Przyjdź jutro do mojego biura, wszystko załatwimy.
- Dzięki trenerze, bardzo się cieszę.

Bale usiadł obok reszty piłkarzy, a arbiter rozpoczął spotkanie. Deszcz znów lał niemiłosiernie. Gra na boisku nie była specjalnie urzekająca. Jedna wielka kopanina i ostra walka o piłkę. Ewidentnie Barnsley przyjechało tutaj, aby sponiewierać naszych piłkarzy i przy okazji spróbować powalczyć o zwycięstwo. Hiszpański napastnik nie radził sobie zbyt dobrze. Każdy kontakt z piłką kończył się stratą i upadkiem na mokrą trawę. W pewnym momencie było widać, że jest załamany. Już nawet nie biegał, a chodził z opuszczoną głową. Gra wyglądała fatalnie, jedynymi wyróżniającymi się postaciami byli Dempsey, Falqué oraz Livermore. Tylko oni ciągnęli grę do przodu. Na tablicy wciąż był wynik zero do zera, a czas leciał bardzo szybko. Townsend został sfaulowany na dwudziestym metrze i sędzia podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Sigurðsson, po chwili oddał techniczny strzał. Piłka zmierzała do bramki, wszyscy na stadionie wstali. Bramkarz gości nawet się nie ruszył, a futbolówka zatrzepotała w siatce. GOOOL 1:0. Na ławce doszło do wybuchu radości, na plecy wskoczył mi James, a ja cieszyłem się z tej bramki jak dziecko. Przeciwnicy postanowili szybko odpowiedzieć i ruszyli do przodu z kontrą. Przy piłce był Cywka, podał do swojego kolegi, a ten wbiegł w nasze pole karne. Kaboul poślizgnął się i napastnik rywali wyszedł sam na sam z bramkarzem. Potężnie uderzył na trzynastym metrze i piłka leciała pod poprzeczkę, chyba każdy widział ją już w bramce. Butland wyciągnął się jak struna i w ostatniej chwili wybił futbolówkę na rzut rożny. Dzięki tej interwencji rozległ się kolejny wybuch euforii na stadionie. Do końca pierwszej połowy nie działo się nic ciekawego prócz brutalnej gry w środku pola i arbiter zagwizdał po raz ostatni w tej części meczu. W szatni dopadłem do Lópeza i postanowiłem z nim poważnie pogadać.

- Adrián co się z tobą dzieje?!
- Trenerze to nie dla mnie. Tamci dziennikarze mieli racje, nie nadaję się do Anglii.
- Oni pieprzą głupoty i ty też. Nawet się nie starałeś. Drybluj, biegaj to ci się opłaci. Może są od ciebie silniejsi, ale gdy zaczniesz grać w swoim stylu to nie będą mieli nic do powiedzenia. Kupowałem cię jako piłkarza, który na boisku potrafi zrobić wszystko. Weź się w garść. Wyjdź tam i pokaż tym, którzy cię krytykują, że się mylą.

Nie gadałem z nikim więcej, bo każdy wiedział co ma robić. Postanowiłem wpuścić na boisko młodego Carrolla i zdjąć zdobywcę pierwszej bramki. Chwilę potem sędzia wznowił mecz. W szatni zregenerowaliśmy siły i graliśmy coraz lepiej. Najbardziej wyróżniał się nasz najnowszy nabytek. Robił to co od niego oczekiwałem, dryblował, biegał po całym boisku i brał udział w każdej akcji. Nadeszła siedemdziesiąta minuta, właśnie wyprowadzaliśmy kolejną kontrę. Piłkę otrzymał Hiszpan grający na pozycji napastnika. Zaczął kiwać się ze środkowym obrońcą, a ten zrobił mu dużo miejsca. Były gracz Atlético Madryt posłał finezyjne uderzenie na bramkę. Był to tak zwany banan i futbolówka była bardzo podkręcona. Po chwili zatrzymała się na słupku i bramkarz szybko ją złapał. Minęło kilka minut i znów byliśmy przy polu karnym gości. Falqué dośrodkował po ziemi i goalkeeper rywali minął się z piłką, do której dopadł Adrián i niskim strzałem wbił ją do bramki. Hiszpan celebrując swojego pierwszego gola wykonał salto i zatonął w objęciach kolegów. 2:0, kibice znów oszaleli, a fani przyjezdnych zaczęli zbierać się do wyjścia. Było już po meczu, doliczony czas gry minął i sędzia główny zakończył spotkanie. Pogratulowałem swoim piłkarzom, a w szczególności strzelcowi drugiej bramki. Byliśmy na dobrym torze, teraz trzeba było tylko utrzymać obecną formę.

2:0

________________________________________

Dzięki za wszystkie komentarze, co do transferu to za późno zdecydowałem się na niego i nie zdążyłem kupić tego gracza. Wiem, że odcinki są rzadko, ale w tygodniu nie mam zbyt dużo czasu i tylko w weekendy udaje mi się coś naskrobać.
Qu. jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 22:52   #65
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Gratuluję zwycięstwa z Barnsley. Czekam na kolejne mecze i wydarzenia związane z Michelle.
Powodzenia
mixtura jest nieaktywny  
stare 01-11-2012, 22:30   #66
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie


Sam przeciwko wszystkim
14

Cytat:


Tottenham zgarnia trzy punkty, a Henderson ma kilka nowych zmartwień.


Emmanuel Adebayor mimo odniesionej kontuzji zdołał jeszcze zdobyć gola, który dał zwycięstwo jego drużynie.

Popularne Koguty w ostatnim meczu z ogromnym trudem pokonali swoich rywali Stoke City. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Adebayor i zrobił to dopiero w osiemdziesiątej siódmej minucie. Podczas jednego ze starć z rywalem odniósł kontuzję, ale pozostał na boisku do samego końca i został bohaterem meczu. Za ten ruch trzeba pochwalić trenera, a raczej jego asystenta, który zasiadał na ławce w tym meczu. Henderson był zawieszony za czerwoną kartkę z pierwszej kolejki, ale jego kara już minęła. Ewidentnie widać, że Spurs są w formie, a już w czwartek czeka ich sprawdzian w Lidze Europejskiej z KAA Gent. Będzie to też debiut trenera Tottenhamu w tych rozgrywkach. Już za dwa dni zobaczymy jak sobie poradzą.
Przeglądałem świeżą gazetę popijając sobie napój energetyzujący. Leżałem na swoim balkonie i wpatrywałem się w niebo. Pogoda była nijaka, nie było ciepło, ale nie było też zimno. Rozmyślałem o najbliższym spotkaniu, musieliśmy wygrać. Każdy tego od nas wymagał i zamierzałem spełnić te wymogi. Zgniotłem pustą puszkę i wyrzuciłem ją przez barierkę, a po chwili usłyszałem jak ta upada na chodnik. Zerwał się chłodny wiatr i wróciłem do mieszkania. Wskoczyłem jeszcze pod prysznic, a potem zacząłem zbierać się do pracy. Wsiadłem do swojego Audi i gwałtownie ruszyłem. Minęła chwila i pędziłem już prawie setką, znów wróciłem do swojej szalonej jazdy. Wymijałem wszystko i wszystkich aż dotarłem na miejsce. Od razu wbiegłem do swojego biura, przebrałem się w dres treningowy i wyszedłem na boisko. Powoli zebrała się już cała drużyna, na początek nakazałem rozgrzewkę w postaci kilku kółek wokół boiska. Nagle do reszty podbiegł Gallas. Zaskoczył mnie tym, ale i zdenerwował.

- Gallas! Do mnie! - Stoper po chwili stał już przy mnie.
- Co jest?
- Pozwoliłem ci wrócić do pierwszej drużyny? Przecież ty jesteś piłkarzem rezerw. - Widziałem, że się zdenerwował i z pogardą na mnie patrzył.
- Przecież już moja kara się skończyła.
- Ale to chyba ja będę decydował o tym czy się skończyła, czy nie.
- Ja uznałem, że się skończyła.
- Wypie*dalaj trenować z rezerwami! Zrozumiano?!

W tamtym momencie coś w nim pękło, zrobił kilka kroków w moją stronę. Dzieliły nas tylko centymetry, a w jego oczach widziałem szaleństwo. Francuz odczekał chwilę i uderzył mnie głową w twarz. Poczułem tylko dziwny dźwięk pękającej kości i padłem na ziemię trzymając dłonie na twarzy. Widziałem tylko, że dobiegła do niego reszta drużyny i zaczęła się ostra awantura. Leżałem na plecach i czułem jak z mojego nosa sączy się krew, a wokół mnie trwały żywiołowe przepychanki. Gallas nie chciał abym był jego jedyną ofiarą w tym dniu i szybko upatrzył sobie kolejnego przeciwnika. Z pięściami rzucił się na Vertonghena, ale reszta szybko zareagowała i środkowy obrońca poszedł w stronę wyjścia. James rozpoczął trening, a ja leżałem na krótko przystrzyżonej trawie brudząc w krwi swój granatowy dresik. Z trudem się podniosłem i wróciłem do swojego gabinetu. Tam doprowadziłem swoją twarz do stanu używalności, na szczęście nos nie był złamany tak jak mi się na początku wydawało. Mimo wszystko nadal czułem ból i byłem wściekły. Do biura wpadł James i rzucił się na swój fotel.

- Ale męczący dzień, co?
- Bardzo, ale zobaczysz. Doku*wie tego czarnucha. Popamięta mnie brudas pieprzony. Niech lepiej kończy już karierę, bo może mu się stać krzywda.
- Nie przesadzaj, bo i tak nic mu nie zrobisz.
- To się zdziwisz. - Mówiłem w pełni poważnie, chciałem się zemścić.
- A jak tam Michelle?
- Dobrze, układa nam się. Może jakieś spotkanie w czwórkę zrobimy, ty z tą swoją i ja z Michelle.
- Niegłupi pomysł.

Zauważyłem, że dostałem wiadomość od Michelle. Napisała żebyśmy spotkali się w restauracji dość blisko mojego domu. Często tam chodziliśmy, więc była to dla mnie normalna sytuacja. Znów nazbierało mi się trochę papierkowej roboty. Zacząłem wypełniać stos papierów, ale sterta była na tyle duża, że wyglądała jak nienaruszona. Równo ze swoim kuzynem wyszliśmy z klubu. Oboje odjechaliśmy z parkingu, ale każdy innym autem. Szybko pojechałem do domu, gdzie zmieniłem ciuchy na spotkanie. Bardzo podekscytowany ruszyłem do restauracji, w której mieliśmy się spotkać. Miałem nadzieję, że uda mi się namówić Michelle do wspólnego zamieszkania. Wszedłem do środka i zająłem pierwszy stolik przy samym oknie. Chwilę później przyszła też Michelle. Przywitaliśmy się czułym pocałunkiem, a potem zamówiliśmy sobie jedzenie. Widziałem po jej minie, że coś jest nie tak. Nie wiedziałem tylko jak delikatnie zapytać co się stało. Wpatrywałem się w jej smutną twarz i nie wytrzymałem.

- Co cię gryzie? Coś się stało?
- Szczerze mówiąc to tak. - Zrobiła pauzę i złapała mnie za dłonie. - Przyjaciółka znalazła świetną pracę w Stanach i załatwiła też miejsce dla mnie. To byłoby coś niesamowitego gdybym się tam dostała, to będzie super start i będę ustawiona do końca życia. - Widziałem jak jest podniecona z tego powodu, a ja nie dowierzałem w to co usłyszałem.
- Mam rozumieć, że przyjęłaś tę ofertę?
- Tak, bo tylko tam mogę zostać doceniona i w pełni poświęcić się temu co kocham.
- Myślałem, że kochasz mnie. Widocznie się pomyliłem. Brałem nasz związek na poważnie, a ty potraktowałaś to jako zabawę.
- To nie tak jak myślisz, też cię kocham, ale tam będę miała o wiele lepsze życie. Możemy wyjechać razem.

Przestałem nad sobą panować. Szklankę, którą trzymałem w ręce ścisnąłem z całej siły, a ta pękła w mojej dłoni. Michelle zaczęła wzywać pomoc, a ja zauważyłem, że za oknem jakiś facet pstryka mi zdjęcia. Bez zastanowienia chwyciłem popielniczkę stojącą na stoliku i rzuciłem nią w szybę, a ta runęła z ogromnym hukiem. Wtedy miarka się przebrała, wyskoczyłem na chodnik i od razu ruszyłem na faceta, który robił mi zdjęcia. Kopnięciem wybiłem mu aparat z rąk. Jego sprzęt poleciał na ulicę, a po chwili został rozwalony na małe kawałki. Chwyciłem gościa, który wrzeszczał coś do mnie i zacząłem go okładać. Gdy już leżał wymierzyłem mu jeszcze kilka kopniaków w twarz. Wtedy dopiero ujrzałem swoją rękę. Była cała poharatana i lało się z niej dużo krwi. Ta akcja wyglądała jak z jakiegoś filmu akcji, a ja wciąż nie wierzyłem w to co usłyszałem od Michelle. Zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu dziewczyny, ale nigdzie jej nie było. Przez miejsce, w którym była szyba wskoczyłem do restauracji. Owinąłem jakąś szmatą swoją dłoń i podszedłem do barmana.

- Nie widział pan przypadkiem dziewczyny, która ze mną była?
- Wybiegła płacząc. Nieźle pan narozrabiałeś.
- Ok, poproszę ze dwie butelki Jack Daniel'sa.

Facet postawił na ladzie dwie duże butle trunku, a ja rzuciłem mu pięć banknotów po sto funtów.

- To w ramach rekompensaty za tą szybę i odstraszenie klientów. - Rzuciłem do barmana i wyszedłem.

Na ulicy był istny chaos. Przy wybitej szybie leżał ten sam facet, którego pobiłem. Dużo osób się tam zebrało. Wziąłem wielkiego łyka z butelki po czym powoli skierowałem się w stronę domu. Nieogarniałem tego co działo się wokół mnie. Miałem nadzieję, że to tylko zły sen. Ale chyba sny nie są aż tak złe. Szybko dotarłem do domu i od razu poszedłem do łazienki, aby obejrzeć swoją ranę. Przemyłem rękę i zabandażowałem, ale czułem, że to za mało. Wyciągnąłem z szafki w kuchni szklankę i zacząłem szybko opróżniać butelkę Daniel'sa. Alkohol działał szybko i efektywnie, bo gdy zbliżała się dwunasta w nocy byłem już mocno pijany, a miałem jeszcze ponad połowę drugiej butelki. Piłem kolejną kolejkę, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Zastanawiałem się kogo niesie o tej porze.

- Kto tam?! - Wrzasnąłem.
- Proszę otworzyć. Wiemy, że pan tam jest.

Serce zaczęło mi łomotać o klatkę piersiową. Wiedziałem, że mam przerąbane. Chciałem jakoś uciekać, ale skok z balkonu nie wchodził w grę. Chwyciłem pustą szklankę i z całej siły rzuciłem nią w drzwi. Na zewnątrz usłyszałem rozmowy i zacząłem szybko działać. Wyskoczyłem przez okno w kuchni i ujrzałem grupkę policjantów pod drzwiami. Biegiem ruszyłem do swojego auta, ale zostałem obezwładniony i powalony przez jednego z funkcjonariuszy. Szarpałem się i próbowałem uciec, ale nie mogłem nic zdziałać.

- Proszę nie pogarszać swojej sytuacji, która i tak już jest bardzo żałosna. Ale sobie narobiłeś problemów, szybko się nie wywiniesz.

Skuli mnie i prowadzili jak jakiegoś bandziora. Po drugiej stronie ulicy stała moja siostra i Michelle. Obie były przestraszone i gdy myślałem, że po raz ostatni widzę Michelle w takiej sytuacji chciało mi się płakać. Dopiero teraz zacząłem zdawać sobie sprawę w jak szybki sposób udało mi się stracić wszystko co miałem. Gdy mnie prowadzili padłem na kolana i uroniłem kilka łez, ale było już za późno. Mogłem myśleć wcześniej. Wsadzili mnie do auta i przez szybę być może po raz ostatni w życiu spojrzałem na Michelle. Przypomniały mi się wszystkie spędzone z nią chwile. Miałem tylko nadzieję, że jeszcze kiedyś ją zobaczę. W czasie moich głębokich rozmyślań zdążyliśmy dojechać na komisariat.
Qu. jest nieaktywny  
stare 01-11-2012, 22:52   #67
Sliwek
Stały bywalec
 
Avatar Sliwek
 
Zarejestrowany: Jan 2012
Skąd: Radomsko
Postów: 249
Wyślij wiadomość na gg do Sliwek
Domyślnie

Odcinek bardzo mi się podobał,wszystko w miarę się układało.Drużyna odnosiła sukcesy,szczęście z Michelle a tu suprajs wszystko sie wali
Czekam na kolejne odcinki
Sliwek jest nieaktywny  
stare 02-11-2012, 08:29   #68
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Jestem teraz ciekaw co się stanie z głównym bohaterem. Odcinek bardzo mi się spodobał. Czekam na kolejne odcinki
mixtura jest nieaktywny  
stare 03-11-2012, 13:17   #69
Boxio
Mam małego ;-;
 
Avatar Boxio
 
Zarejestrowany: Aug 2012
Skąd: Bartąg/Olsztyn
Postów: 95
Domyślnie

Spk opowiadania , ale mogłbyś bardziej urozmaicić i wstawić kilka lepszych miejsc . Bo z tego co przeczytałem to jest tylko : WHL , klub , dom , dom siostry i rodziców oraz restauracja .
Boxio jest nieaktywny  
stare 03-11-2012, 17:10   #70
Habalasz
POGOŃ SZCZECIN
 
Avatar Habalasz
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Skąd: Szczecin
Postów: 77
Wyślij wiadomość na gg do Habalasz Origin: Habalasz
Domyślnie

Cytat:
Napisał Boxio Zobacz post
Spk opowiadania , ale mogłbyś bardziej urozmaicić i wstawić kilka lepszych miejsc . Bo z tego co przeczytałem to jest tylko : WHL , klub , dom , dom siostry i rodziców oraz restauracja .
Teraz będziesz miał komisariat
Habalasz jest nieaktywny  
stare 07-11-2012, 20:21   #71
FRUGOFootball
Banned
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Skąd: Kraków
Postów: 136
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Wyślij wiadomość na gg do FRUGOFootball Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do FRUGOFootball Origin: FRUGOFootball_PL
Domyślnie

Czyli mamy rozumiec ze juz konczysz opowiadanie? Szkoda
FRUGOFootball jest nieaktywny  
stare 07-11-2012, 21:38   #72
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie

Cytat:
Napisał Boxio Zobacz post
Spk opowiadania , ale mogłbyś bardziej urozmaicić i wstawić kilka lepszych miejsc . Bo z tego co przeczytałem to jest tylko : WHL , klub , dom , dom siostry i rodziców oraz restauracja .
Wydaje mi się, że to opowiadanie o piłce i nigdzie nie jest napisane, że mam dodawać miliard miejsc. Tak jak napisał Habalasz teraz będziesz miał komisariat. A w Twoich wymienionych brakuje kilku



Cytat:
Napisał FRUGOFootball Zobacz post
Czyli mamy rozumiec ze juz konczysz opowiadanie? Szkoda
W którym miejscu napisane jest, że kończę opowiadanie? Obecnie nie mam czasu pisać
Qu. jest nieaktywny  
stare 08-11-2012, 18:52   #73
sionko.
Capo di tutti capi
 
Avatar sionko.
 
Zarejestrowany: Apr 2011
Skąd: Sycylia
Postów: 3 068
Domyślnie

Czternasty odcinek bardzo fajny i wciągający. Dużo się działo, niezły zwrot akcji i jestem ciekaw co będzie dalej i jak potoczą się losy bohatera.
Z niecierpliwością oczekuję na kolejny odcinek. Życzę weny i powodzenia!
sionko. jest nieaktywny  
stare 09-11-2012, 18:21   #74
FRUGOFootball
Banned
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Skąd: Kraków
Postów: 136
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Wyślij wiadomość na gg do FRUGOFootball Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do FRUGOFootball Origin: FRUGOFootball_PL
Domyślnie

Chodzilo mi o co innego, to tylko przypuszczenie, ze zblizasz sie do konca
FRUGOFootball jest nieaktywny  
stare 10-11-2012, 15:54   #75
Habalasz
POGOŃ SZCZECIN
 
Avatar Habalasz
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Skąd: Szczecin
Postów: 77
Wyślij wiadomość na gg do Habalasz Origin: Habalasz
Domyślnie

Czekam na kolejny odcinek , bo aż chce się czytac
Habalasz jest nieaktywny  
stare 10-11-2012, 22:20   #76
FRUGOFootball
Banned
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Skąd: Kraków
Postów: 136
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Wyślij wiadomość na gg do FRUGOFootball Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do FRUGOFootball Origin: FRUGOFootball_PL
Domyślnie

Ile jeszcze będziemy czekać?
FRUGOFootball jest nieaktywny  
stare 10-11-2012, 23:20   #77
cybel.
Banned
 
Zarejestrowany: Sep 2012
Postów: 1 156
Ostrzeżenia: 0/2 (7)
Domyślnie

Cytat:
Napisał FRUGOFootball Zobacz post
Ile jeszcze będziemy czekać?
Ogarnij sie. Odcinek bedzie wtedy , kiedy bedzie i Twoje nabijanie postow : konczysz juz? Ile jeszcze mamy czekac nic nie pomaga. Zostaw Roberta w spokoju , kazdy ma jakies zycie prywatne, uszanujmy to.
cybel. jest nieaktywny  
stare 11-11-2012, 00:13   #78
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie

Przepraszam wszystkich czytelników, ale w najbliższym czasie odcinków nie będzie :/
W tym tygodniu mam testy próbne i dość dużo nauki. W najbliższy weekend postaram się coś dodać no i podczas gdy będzie trochę więcej wolnego czyli ferie świąteczne to też będę starał się pisać jak najwięcej.
Qu. jest nieaktywny  
stare 11-11-2012, 11:12   #79
FRUGOFootball
Banned
 
Zarejestrowany: Jun 2012
Skąd: Kraków
Postów: 136
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Wyślij wiadomość na gg do FRUGOFootball Wyślij wiadomość poprzez Skype™ do FRUGOFootball Origin: FRUGOFootball_PL
Domyślnie

Cytat:
Napisał cybel. Zobacz post
Ogarnij sie. Odcinek bedzie wtedy , kiedy bedzie i Twoje nabijanie postow : konczysz juz? Ile jeszcze mamy czekac nic nie pomaga. Zostaw Roberta w spokoju , kazdy ma jakies zycie prywatne, uszanujmy to.
Nie chodzi mi o nabijanie postów, bo nie mam po co ich nabijać. Ja z tego serwisu korzystam tylko po to by czytać opowiadania. Po ptostu z ciekawości spytałem, nie miejcie mi tego za złe.
FRUGOFootball jest nieaktywny  
stare 12-11-2012, 16:57   #80
Boxio
Mam małego ;-;
 
Avatar Boxio
 
Zarejestrowany: Aug 2012
Skąd: Bartąg/Olsztyn
Postów: 95
Domyślnie

@Robertinho
Imprezy u swojej siostry ?! To na serio jest chore ! Jeśli jesteś przeciwny mojej wypowiedzi to nic nie pisz . Twoja sprawa , chociaż wg mnie nikt nie spędza tyle czasu z siostrą .
Boxio jest nieaktywny  
 

Bookmarks


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd Oceń ten temat
Oceń ten temat:

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 13:06.


Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin

Linki: Masz komórkę ? Polecamy najnowsze gry java na telefon. Ściągnij także dzwonki mp3 na telefon.