FORUM.FIFASERWIS.COM - Encyklopedia wiedzy o grach FIFA  


Wróć   FORUM.FIFASERWIS.COM - Encyklopedia wiedzy o grach FIFA > SERIA FIFA > Wasza Twórczość > Archiwum

 
 
Narzędzia wątku Ocena: Ocena wątku: 3 głosów, 5.00 średnia. Wygląd
stare 19-10-2012, 17:41   #1
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie Nie ma takiej góry, na którą nie mogę wejść.

Odcinek 1


Budzik zadzwonił równo o godzinie 6:30, wiedziałem, że to pora żeby wstać. Podniosłem się, ale nie wstawałem z łóżka. Kilka sekund żeby się ogarnąć. Okej jestem gotowy. Mama oraz siostry spały, ojciec jeździł tirem dlatego nie było go w domu w tygodniu. Podniosłem się do góry, jeszcze raz spojrzałem na telefon by mieć pewność, że czas na poranną toaletę. Ruszyłem ale powoli, wcześniej wziąłem jeszcze ubrania, które przygotowane były już od wczorajszego wieczoru. Kilka minut po 7 miałem autobus, ale nie miałem czym się martwić, bo na przystanek miałem z dwie minuty. Wyszedłem z łazienki, czułem się jak nowo narodzony. Nic nie pomaga z rana tak jak prysznic. Udałem się do kuchni, zrobiłem sobie kilka kanapek na szybko, wyszedłem na klatkę schodową i zamknąłem drzwi. Było dosyć zimno, w sumie sam środek zimy. Spodziewałem się kolejnego nudnego dnia w szkole. Do tego pewnie z 2-3 kartkówki, bo nauczyciele muszą nazbierać ocen. Stałem na przystanku, na głowie miałem słuchawki a na nich czapkę z herbem Arsenalu. Słuchałem akurat nowego kawałka Sitka – Nie zaprzeczysz. Jarał mnie ten młody wilk. Wsiadłem do autobusu, wzrokiem spotkałem kilku znajomych ale kiwnąłem im tylko głową. Ciężko z nimi mi się gadało, bo nie potrafili wyjść poza temat szkolny. Cały czas gadali o tym jakie to oni mają ciężkie życie, szczerze w dupie to miałem dlatego ostatnio zacząłem ich olewać. Jechałem jakieś 20 minut, później wyszedłem i kierowałem się prosto do szkoły. Miałem jeszcze jakieś 30 minut, w drodze spotkałem kolegę z klasy, nazywał się Miłosz. Wszyscy wołali na niego młody, nigdy nie chciał mi wyjaśnić dlaczego. Zbiliśmy pione i od razu sięgnął do kieszeni po papierosy. Nie pytał mnie czy chcę, bo oczywiście znał moją odpowiedź. Szliśmy i śmialiśmy się, na naszych twarzach ciągle widniał uśmiech. Co jakiś czas mijaliśmy piękne dziewczyny, niektóre na nas spojrzały a niektóre totalnie olały. W sumie mieliśmy obaj po 17 lat, często robiliśmy kretyńskie żarty. To właśnie nam najczęściej z klasy przytrafiały się dziwne historie. Nauczyciele nie mieli o nas dobrego zdania. A szczególnie o mnie, rzadko kiedy przychodziłem przygotowany. W zeszłym roku ledwo co zdałem do drugiej klasy technikum. Mało zabrakło bym pisał egzamin poprawkowy. Przekroczyliśmy próg szkoły, od razu skierowaliśmy się pod salę. Pierwszą lekcją był Polski.

- Kamil chodź do kibla.- krzyknął Młody w moją stronę.

- No co ty, idę zadanie spisać, nie chcę dostać kolejnej kapy.

Uśmiechnąłem się i poszedłem po schodach do góry. Szybko przywitałem się z kolegami i koleżankami i od razu poprosiłem o zeszyt jedną z dziewczyn. Niechętnie ale mi go dała, usiadłem na ławce i zacząłem spisywać. Szło mi to dosyć sprawnie, muszę przyznać, że miałem w tym wprawę. Nagle z sali wyszedł nauczyciel, chyba mnie widział jak spisuję, ale nie odezwał się ani słowem. Nie przepadał za mną, często komentował moje wygłupy na jego lekcjach. Zadzwonił dzwonek, siedziałem w pierwszej ławce, bo mnie tutaj przesadził. Obok mnie była moja dobra kumpela, Angelika.

- Wagner, do odpowiedzi!- prawie krzyknął nauczyciel.

- Uhum, ekstra...- skomentowałem pod nosem.

- Omów Sarmatyzm w Polsce, masz wyczerpać temat.

- Już...- nawet nie podejmowałem walki, bo skoro nic nie wiedziałem to jak miałem odpowiedzieć.

- Jak zwykle, może coś łatwiejszego z tej samej epoki. Omów konceptyzm w utworach Morsztyna na podstawie tekstów, które przerobiliśmy na lekcjach czyli Raki oraz Do Tejże.

- Myślę, że o tym też nie wiele powiem. Chociaż, chociaż. Konceptyzm chyba był związany z tym żeby zaskoczyć czytelnika?

- Ty mnie pytasz czy odpowiadasz? Kontynuuj.

- No odpowiadam, a jakże inaczej profesorze.- słowa te wywołały salwę śmiechu na sali, nauczyciel nie był wielce pocieszony tym zwrotem. - A, ok, no to, hmm... Utwór raki chyba można było przeczytać od końca i początku. Mieliśmy jakieś dwa obrazy głównego bohatera. Nie wiem co jeszcze, w sumie chyba wystarczy.

- Wystarczy, żebyś mógł wrócić do ławki z oceną nie dostateczną.

Podniosłem tylko rękę w stronę nauczyciela i pokazałem mu kciuk uniesiony do góry.

- Ty pieprzony matole, wziąłbyś się do nauki, a nie ciągle tylko spisujesz te zadania. Jesteś zwykłym gnojem, tej klasy u mnie nie zdasz! Przysięgam Ci to!- zaczął krzyczeć nauczyciel.

Ja w tym czasie położyłem torbę na stole i wyrecytowałem następujące słowa w stronę nauczyciela.

- Powiedz mi kim jesteś by mówić mi kim jestem? Kto Ci dał prawo pouczać i dawać lekcje? J-j-jeb się.

Po tych słowach w klasie zapadła cisza, nie wiedzieli jak zareagować, chyba przegiąłem, nawet sam to poczułem. Wziąłem książki, wrzuciłem do plecaka i zmierzałem do wyjścia. Nauczyciel złapał mnie za bark.

- O niee! Takiego zachowania nie będę tolerował!- szarpnął mnie mówiąc te słowa.

Miałem taki odruch, nie dam sobą pomiatać. Próbowałem się wyrwać ale nie uciekać. To było by bezsensowne. Następną tabliczkę, którą zauważyłem to dyrektor.


Wszedłem do środka, dyrektor znał mnie bardzo dobrze, uczył mnie on matematyki. Wiele razy byłem nawet u niego w domu na korkach. Wiedział, że coś przeskrobałem. Łatwo dało się domyślić po twarzy nauczyciela Polskiego, który stał za moimi plecami, jego twarz przypominała buraka.

- Wagner po raz kolejny sprawia mi kłopoty na lekcji, tym razem przegiął, rzucił w moją stronę obelgi. Takiego zachowania nie będę traktować, może dla innych nauczycieli jest ok, ale nie dla mnie. Nie chcę go w mojej klasie, żądam przeniesienia go do innej klasy a nawet szkoły. Wpływa źle na resztę klasy, swoimi zachowaniem rozprasza całą klasę. Nie ma z niego żadnego pożytku.

- Wyrzucenie oraz zawieszenie nie wchodzi w grę, ponieważ jest to nasz skarb. Takiego wysportowanego ucznia nie mieliśmy tutaj chyba od samego początku istnienia szkoły. Porozmawiam z nim i obiecuję, że sytuacja nigdy więcej się nie powtórzy. Oczywiście zadzwonię również do jego rodziców, może oni coś wskórają. Może pan wrócić na lekcję, ja go sobie tutaj przytrzymam.

Nauczyciel wyszedł, był trochę zdumiony tymi słowami, chyba nie do końca ogarniał.

- Przepraszam panie dyrekto...- rzekłem, ale przerwał mi profesor.

- Zrozum, że chronię Cię tylko dlatego, że przynosisz chwałę naszej szkole. Dzięki tobie mamy coraz więcej lepszych uczniów. Każdy chce przyjść do tej szkoły, bo ty tutaj jesteś. Zrozum, że nie będę Cię trzymał tutaj do końca życia, dostajesz ostatnią szansę. Lepiej jej nie zepsuj, bo źle się to dla Ciebie skończy. Nie pomoże Ci nawet to, że jesteś twarzą naszej szkoły i reprezentujesz ją dosłownie we wszystkim.

Skinąłem tylko głową, skierowałem się do drzwi.

- Wiesz co? Chyba nie zamierzasz wracać teraz na lekcję. Idź do domu, usprawiedliwię Ci te godziny, idź i pomyśl jak zmienić swoje życie na lepsze.

Zaskakujące słowa, przegiąłem i to ostro. Nie chcę wracać do domu, jeśli zadzwoni do mojej matki to ona mnie zabije. Nie wiem czy w ogóle pozwoli mi wejść do domu...

Ostatnio edytowane przez AwesomeARS ; 20-10-2012 o 10:38
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 19-10-2012, 19:41   #2
Dani.
Banned
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Skąd: Łódź
Postów: 1 258
Ostrzeżenia: 0/1 (3)
Domyślnie

Ogólnie mi się podoba, ale znów wątek szkoły i łobuza.
Dani. jest nieaktywny  
stare 19-10-2012, 19:46   #3
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Prolog mi się podoba, myśle że wyjdzie coś fajnego.
Powodzenia
mixtura jest nieaktywny  
stare 20-10-2012, 12:09   #4
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 2


Szybko wróciłem do domu, wszystko mijało bardzo szybko. Wziąłem swoje klucze i otworzyłem drzwi, matka była w kuchni i akurat tam sprzątała. Spostrzegła mnie.

- Kamil, nie w szkole? Coś się stało?

- Yyy, nie, a skąd!- powiedziałem przekonująco.

- Na pewno? Co robisz o tej godzinie w domu?

- Ktoś zrobił jakiś dowcip z pożarem w szkole i nas dziś zwolnili do domu. Muszą ustalić kto to taki i takie tam...

Ciężko takie kłamstwa przechodziły mi przez gardło ale musiałem. Nie było dla mnie innej opcji. Zrzuciłem kurtkę, kierowałem się do swojego pokoju. Idąc zawołała mnie Madzia, moja najstarsza siostra, miała 21 lat. Miałem jeszcze drugą siostrę, miała 19 lat, nazywała się Klaudia. Obie studiowały, Klaudia na studiach dziennych, dlatego w domu bywała tylko na weekendy. Madzia zaś zaocznie, więc więcej czasu spędzała w domu. Skierowałem się ku najstarszej siostrze, choć tak naprawdę nie chciałem z nikim gadać.

- No?

- Chodź Roksana chcę Cię poznać. Podobasz się jej.- mówiła szeptem.

- Wiesz co? Nie mam ochoty, serio, możesz dać mi spokój?

- Co ty taki nerwowy, wyluzuj. Chodź, już jej obiecałam, że jak wrócisz ze szkoły to z nią pogadasz.- wtedy spojrzała na zegarek. - Jest dopiero 9? Hmm, nie masz być w szkole?

- Ktoś zrobił dowcip z pożarem, nic takiego.

- Nie przyjmuję żadnych wymówek, chodź, ona naprawdę jest ładna.

Pomachałem tylko głową i ruszyłem za siostrą. Otwarła drzwi i zobaczyłem piękną dziewczynę, przez nią mogłem na chwilę zapomnieć o problemach.


Od razu poprawił mi się humor, gadka się kleiła.

- Wy obie nie powinnyście być na uczelni?- spytałem siostry i Roksany. Myślałem, że studiują razem, to samo.

- Jakich studiach? Mam dopiero 19 lat, jestem teraz w klasie maturalnej w technikum.

Trochę mnie to zaskoczyło, ale wszystko było w porządku.

- Może poszedłbyś z nami na zakupy? Skoro nie masz dziś szkoły, co ty na to?

- Ekstra pomysł.- dodała Roksana.

- Czy ja wiem, trochę czasu nie mam.- serce mówiło by iść jednak rozum kazał zostać.

Obie spojrzały na mnie błagalnym wzrokiem, więc nie zostało mi nic innego jak przytaknąć głową. Roksana tak się ucieszyła, że aż mnie przytuliła i podziękowała. Dosyć dziwna reakcja, ale może coś z tego będzie. Mama widziała, że wszyscy się ubieramy i gdzieś wspólnie wychodzimy. Oczywiście od razu skierowała do mnie następujące słowa.

- Kamil jesteś gotowy na jutro do szkoły, że gdzieś wychodzisz? Może byś się w końcu wziął za naukę a nie ciągle gdzieś wychodzisz. Nie wiem nawet z kim przesiadujesz po całych wieczorach.

Już chciałem się odezwać, lecz Madzia mnie wyręczyła.

- Spokojnie mamo, idzie ze mną. Nie narobi nic głupiego, nie musisz się martwić.

Mama się tylko uśmiechnęła. Madzi szło bardzo dobrze na studiach, poszła na architekturę wnętrz. Prawie wszystkie egzaminy miała pozaliczane na 100%. Była całkowicie inna niż ja. Mimo to świetnie dogadywaliśmy się jako rodzeństwo. Wyszliśmy na zewnątrz, Madzia szybko wzrokiem odnalazła swoje auto i wsiedliśmy do środka. Ja jako najmłodszy musiałem siedzieć z tyłu, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało. Jechaliśmy do Plazy, w końcu był to ulubiony pasaż Madzi. Szybko tam dotarliśmy, zaparkowaliśmy na parkingu i udaliśmy się do środka. Oczywiście musiałem wlec się za nimi i im doradzać co im pasuje a co nie, nawet jeśli nie znałem się na modzie tak jak one. Chodziło tylko o to by jakoś zabić czas. Wszyscy znajomi siedzieli w szkole, więc raczej nic ciekawego tutaj zdarzyć się nie mogło. Nagle przez megafon zaczęto prawie, że krzyczeć.

- Wszystkich chętnych zapraszamy do freestyl'u w piłce nożnej. Będzie okazja do zmierzenia się z Krzysztofem Golonką! Zapisy zbieramy przy Croppie, na drugim piętrze. Macie całą godzinę by się zastanowić i przyjść by wziąć udział. Nie bójcie się, po prostu przyjdźcie i pokażcie co potraficie.

No tak teraz wszystko było proste dlaczego tak mało osób kręciło się właśnie tutaj. Wszyscy chętni, młodzi oraz ambitni udali się na ten mini turniej. Chętnie bym wziął udział ale jestem kompletnie nie przygotowany. Mimo wszystko chyba spróbuję, muszę szybko odnaleźć siostrę. Szukałem jej po sklepie ale nigdzie jej nie było. Zmierzyłem w stronę przymierzalni, z daleka było słychać śmiech, łatwo odnalazłem gdzie znajdują się Madzia i Roksana.

- Ej siostra, sprawa jest. Wyłaź musimy pogadać.

Wychyliła tylko głowę zza czerwonej zasłony. - Co się stało? Zaraz wyjdziemy, jeszcze chwilkę.

Minęły dwie minuty i wyszły, obie ubrane w pięknie sukienki. Jezu, to był piękny widok. Nie potrafiłem się napatrzeć, mimo wszystko musiałem się odezwać.

- Madzia słuchaj, może poszłybyście ze mną na taki turniej, jest tutaj organizowany, to nie potrwa długo, myślę może z godzinkę. W sumie i tak chyba nie ma nic do roboty.

- Dobra piłkarzyku, poczekaj przed sklepem. Zaraz wyjdziemy.

Uśmiechnąłem się i wyszedłem, myślami byłem już na turnieju. Widziałem siebie jak biorę udział, bardzo ale to bardzo chciałem w tym uczestniczyć. Czułem, że nawet na spontana mogę sobie tam poradzić. W końcu prawie na co dzień gram w piłkę, dlatego bez problemu to wygram! Tak! Innej opcji nie ma. Liczy się tylko wygrana. W końcu dziewczyny opuściły sklep.

- Podobało Ci się?- spytała Roksana.

- Ale co?- odparłem.

- Jak to co? Sukienka.

- To było so sweet.

Po tych słowach dziewczyny zaczęły się śmiać, wjechaliśmy schodami piętro wyżej. Było tutaj może nawet z 100 osób. Niektórzy mieli ze sobą piłki i we wyznaczonej strefie bawili się futbolówką.

- Ja idę się zapisać. Trzymajcie za mnie kciuki.

Podszedłem do lady, dostałem numerek, oczywiście musiałem podać swoje dane osobiste. Byłem 17 w kolejce, więc trochę to potrwa. Za to za mną było może jeszcze z 20 osób, dlatego cieszyłem się, że przyszedłem szybciej od nich. Nawet się nie rozgrzewałem, gdy załatwiłem co trzeba wróciłem do dziewczyn i rozmawialiśmy sobie. Roksana wypytywała czy potrafię grać w piłkę i takie tam. Odparłem jej, że się przekona, gdy przyjdzie na mnie czas. Turniej wystartował, uczestnik, który zapisał się pierwszy ruszył na parkiet.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 20-10-2012, 20:18   #5
Damian31
Fifowiec
 
Avatar Damian31
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Skąd: Gdańsk
Postów: 245
Domyślnie

Naprawdę ciekawe opowiadanko, będę prenumerował
Pewnie na tym turnieju coś się stanie
Damian31 jest nieaktywny  
stare 20-10-2012, 20:21   #6
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Bardzo fajny odcinek. Jestem ciekaw co wydarzy się na tym turnieju. Czekam na kolejne odcinki.
Powodzenia
mixtura jest nieaktywny  
stare 20-10-2012, 21:06   #7
sionko.
Capo di tutti capi
 
Avatar sionko.
 
Zarejestrowany: Apr 2011
Skąd: Sycylia
Postów: 3 068
Domyślnie

Wszystko w porządku, coś tam się dzieje, zarys postaci nabiera kształtu. Mniej więcej poznajemy pierwsze cechy charakteru Wagnera, dostajemy pierwsze sygnały jakim człowiekiem jest. Ale jakoś nie mogę się wczuć w to opowiadanie, jakoś mnie nie wciągnęło na tyle, żebym po ostatnim zdaniu ostatniego odcinka myślał sobie: "ciekawe co będzie dalej" lub "cholera, już koniec odcinka?". Ale znam Twoje poprzednie prace, więc wierze w to, że kolejnymi odcinkami jednak mnie przekonasz i głęboko wdepnę w świat głównego bohatera. Mam nadzieję, że Cie nie zniechęciłem.
Na pewno będę czytał kolejne wpisy i obserwował rozwój opowiadania!
sionko. jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 18:01   #8
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 3


Nie wiem co niektórzy tutaj robili, przy zwykłym przyjęciu piłka odskakiwała im na co najmniej 2 metry. Występy słabszych zawodników przeplatały się z tymi fenomenalnymi. Aczkolwiek poziom nie był jakiś mega wysoki. Czułem, że jestem lepszy. W końcu przyszła na mnie pora. Wyczytano moje nazwisko i zawołano do wyznaczonej areny. Z uśmiechem na twarzy zawędrowałem do strefy freestyl'u. Wykonałem kilka tricków- od tak na luźno, na rozgrzewkę. Dano mi sygnał, że mam rozpoczynać. Miałem ich zabawiać przez 45 sekund. Podbiłem piłkę do góry, wykonałem sekwencję dookoła świata. Nie wiem ile łącznie tego wyszło, może nawet z 10. Ale nie było to zwyczajne tylko cały czas starałem zmieniać stronę, a raz zmieniłem nawet nogę. Później podrzuciłem piłkę na swój kark, trzymałem ją tak. Energicznie spadłem na ręce, zacząłem robić pompki. Wstałem, zrzuciłem piłkę na kolano, wykręciłem elastico. Położyłem ją na ziemi, zostało mi jeszcze 10 sekund, więc znów powędrowała w górę. Pokazałem kilka podstawowych tricków, gdy nastał sygnał, że czas dobiegł końca całkowicie przypadkiem trafiłem piłkę piętą. Ta swój fenomenalny lot zakończyła w koszu na śmieci. Ludzie zaczęli mi bić brawo, tylko ukłoniłem się w ich stronę i z głową uniesioną do góry powędrowałem do dziewczyn.

- To było ekstra Kamil.- powiedziała zajarana Roksana.

- Eee, tam normalka. Miałem na końcu farta, wszystko dzięki szczęściu.- odparłem.

- Niee to zdecydowanie, coś więcej.- dodała siostra, kręcąc głową.

Madzia rzuciła mi wodę, bym mógł chociaż na chwilę ochłonąć. Usiadłem pomiędzy nimi, Roksana cały czas kleiła się do mnie i komplementowała mój występ. W takim towarzystwie czas mijał bardzo szybko, dobrze się wszyscy rozumieliśmy. Nie było między nami żadnych sprzeczek. W końcu nadszedł czas na ogłoszenie werdyktu. Główną nagrodą było spotkanie z Krzysztofem Golonką oraz wspólnie spędzony dzień właśnie z nim. Oprócz tego jakaś piłka i ochraniacz na kolano.

- Werdykt nie był prosty, mieliśmy wiele do powiedzenia. Każdy chciał coś dodać o zawodniku, który właśnie mu najbardziej się spodobał. Przedyskutowaliśmy dokładnie całą sytuację oraz poziom zawodników. Dzisiejszy turniej wygrał Marcin Biedrzec.

Szczerze to się zawiodłem. Z twarzy znikł mi uśmiech, ale nie załamywałem się jakoś za bardzo, bo wiedziałem, że i tak to ja byłem tutaj najlepszy. Może i przeceniłem swoje możliwości, może za bardzo zlekceważyłem rywali. Albo po prostu pokazałem zbyt mało. Cóż, nie udało się, może innym razem.

- Zawiedziony co?- rzekła Roksana zawieszając mi ręce na szyi.

- Nie gram dla fejmu czy błysku fleszy, jestem zwyczajnie niezwyczajny, ja chcę po prostu przeżyć.- przytoczyłem tekst Perzeta.

Dziewczyna chyba była zdumiona tymi słowami, zbliżyła swą głowę, chyba chciała by do czegoś doszło. Mimo że świetnie się dogadywaliśmy to nie chciałem robić niczego pochopnie. Nie chciałem jej zranić, dlatego odsunąłem głowę. Dałem jej do zrozumienia, że nie chcę tego pocałunku. Nie wiem jak Roksana to odebrała, ale mam nadzieję, że się nie pogniewa. Tak jakby dziewczyna się trochę speszyła.

- Myślałam, że tego chcesz...- powiedziała smutny głosem.

- Lepiej nie robić nic pochopnie, później możemy tylko oboje źle się z tym czuć. Poza tym prawie w ogóle się nie znamy.- odparłem, mówiłem szybko na jednym wydechu.

Na tym zakończyła się ta rozmowa, dziewczyna zamilkła, ja również nie miałem nic do dodania w tym temacie. Udaliśmy się na parking, odwieźliśmy Roksanę pod dom i razem z siostrą udaliśmy się do mieszkania. Idąc klatką schodową Madzia w końcu się przełamała.

- Ojj, młody, nie wiem co jest z tobą nie tak. Świetnie się dogadujecie, jesteście dla siebie stworzeni.

- Serio? Jak ty na to wpadłaś... Zresztą nikomu nie muszę się tłumaczyć.

- Jak tam chcesz, ale powiem Ci jedno, zraniłeś ją. Żadna dziewczyna nie poczuła by się komfortowo jeśli jest odrzucana.

Spuściłem głowę w dół, ale to był tylko początek piekła. Zapukaliśmy do mieszkania, drzwi otwarła matka, była zdenerwowana na maksa.

- Ty nawet się nie odzywaj! Albo nie! Wytłumacz mi jak się możesz tak zachowywać, do tego jeszcze to ten sam nauczyciel co dwa tygodnie temu! Czy ty w końcu się uspokoisz?

- To nie tak jak myśli...

- Ty gnojku, jeszcze masz prawo zabierać głos w tej sprawie? Po prostu zamknij się i marsz do pokoju. Lepiej z niego nie wychodź jeśli nie chcesz mieć kłopotów.

Było ostro, woo. Ale tego można było się spodziewać. Siostra nie wiedziała o co chodzi, poprosiła matkę by jej wyjaśniła całą sytuację. Nie wyszło z tego nic dobrego, obie kobiety były teraz na mnie wkurzone. Obie okłamałem i do tego ta sytuacja z Roksaną. No kurva, szczerze ile tego jeszcze? Powiedz Boże za co? Za jakie grzechy zawsze cała wina spada na mnie? Otworzyłem szafkę z książkami, spakowanie się zajęło mi około 2 minut, ale w sumie było to rutyną. Nigdy zbytnio się nie przygotowywałem. Odpaliłem odtwarzacz i odpaliłem track Człowienia.


Nie mogłem pojąć jak raper, piszący teksty na wysokim poziomie gnije w Grill Funku. Ale w sumie gdzie indziej? Na pewno nie w Prosto, gdzie hajs musi się zgadzać. Kiedyś miałem zdecydowanie większy szacunek do Sokoła. Step Records? Nie, tam też zdecydowanie też zbyt gangsterko. Zresztą nie ma w Polsce dobrej wytwórni, która potrafiła by połączyć oldschool z dobrym nowym rapem. Wszyscy mówią, że nowy Gural robi gówno, ale kim jest nowy Gural? To nie on się zmienił tylko rap. Każdy musi się dostosować do teraźniejszości, każdy ma na siebie inny pomysł. Takie myśli miałem co najmniej kilka razy w ciągu doby. Lubiłem się zagłębiać w takie tematy, a szczególnie jeśli chodziło o piłkę nożną czy rap. Nagle do pokoju wparowała matka.

- Obiad!- krzyknęła.

O mało co nie ogłuchnąłem. Wyłączyłem mp4 i poszedłem jeść. Dziś był rosół, a co na drugie danie? Chyba dopiero zaraz się przekonam. Skinąłem tylko głową w ramach podziękowania i zacząłem jeść.

- Nie chcesz nam się wytłumaczyć?

- Zachowałem się nie w porządku, okej? Tyle wystarczy? Nie wiem co mam wam powiedzieć.- odparłem sfrustrowany.

- Aha, czyli nie wiesz jak nas przeprosić za te kłamstwa? Może w końcu wziął byś się za szkołę, ciągle jakieś kłopoty.

- Ty a mama, ciągle jeden i ten sam temat. Szkoła to nie wszystko.

Po tych słowach nikomu nie chciało się tego komentować. Zjedliśmy wspólnie posiłek i udałem się z powrotem do swojego pokoju. Nie chciało mi się z nikim gadać, oczywiście i jak na złość zadzwonił telefon. Wyświetlił mi się numer, który nie był na liście moich kontaktów.

- Co jest?- powiedziałem luźno.

- Hej to ja Roksana.

Przełknąłem ślinę i chciałem wysłuchać w jakiej sprawie do mnie zadzwoniła.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 18:19   #9
Qu.
Banned
 
Zarejestrowany: Nov 2011
Skąd: Estadio Santiago Bernabéu
Postów: 1 523
Ostrzeżenia: 0/2 (5)
Wyślij wiadomość na gg do Qu.
Domyślnie

Bardzo mi przypadło do gustu to opowiadanie, zresztą jak każde inne w Twoim wykonaniu. Na razie nie wychwyciłem żadnych błędów i mogę Cię tylko zachęcać do dalszego pisania, bo z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki. Mam nadzieję, że te opowiadanie pociągniesz dłużej niż inne. Życzę weny ; )
Qu. jest nieaktywny  
stare 21-10-2012, 19:30   #10
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Mnie również wciągneło twoje opowiadanie. Bardzo przyjemnie się czyta. Jestem ciekaw co wydarzy się w następnych odcinkach.
Życzę weny
mixtura jest nieaktywny  
stare 25-10-2012, 08:58   #11
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 4


- Coś się stało?

- Głupie pytanie, nic, przynajmniej tak mi się wydaje.- powiedziała smutnym głosem.

Szczerze to zrobiło mi się głupio, szkoda mi jej było. Taka piękna dziewczyna a ja odpieprzam taką manianę... Powoli zacząłem żałować tego wszystkiego. Ledwo co ją poznałem a już spaliłem jana.

- Wiesz, chciałbym Cię przeprosić.- powiedziałem.

- Dziwnie się czuję, tak naprawdę to nie wiem co we mnie wstąpiło. Nigdy wcześniej z nikim się nie całowałam. Myślę, że to ja powinnam Cię przeprosić.

- Chyba nic się nie stało, co? Dobrze się dogadujemy, można by pociągnąć dłużej naszą znajomość, jeśli oczywiście masz ochotę.

- Muszę przemyśleć kilka spraw, na pewno się odezwę...

Po tych słowach dziewczyna się rozłączyła. Jeszcze dwie godziny temu wieszała mi się na szyi a teraz mnie olewa. No kurva gdzie tu jest logika? Zresztą zawsze było ciężko mi zrozumieć nie jedną kobietę. Wziąłem się za lekcje, a w sumie tylko wrzuciłem zeszyty do plecaka. Dzień zleciał bardzo szybko, gdzieś koło 22 położyłem się spać.

Wstałem kolejnego ranka, tak naprawdę obudził mnie budzik. Spojrzałem na plan lekcji, pierwszy miałem polski, no czyli znów zapowiadało się nieźle. Ruszyłem do łazienki, wykonałem standardowe czynności. Ubrałem się, wszyscy znów spali, dlatego obyło się bez zbędnej gadki. Podróż do szkoły również minęło bez zbędnych problemów. Nie spotkałem nikogo znajomego, aż do samego szkolnego parkingu. Na motorze koło mnie śmignął Mateusz. Pieprzony maniak, jeździł na motorze odkąd go pamiętam. Mieszkał nie daleko mnie, czasem wpadałem do niego by po prostu przejechać się na jego motorze. Był w moim wieku, nie miał prawa jazdy na motor a i tak śmigał. Poczekałem chwilę na niego przed wejściem, później poszliśmy razem pod klasę.

- Co tam? Jak tam po wczorajszym Polskim? Terror na chacie?- rzekł Mati.

- Czy ja wiem, coś tam matka posapała, raczej nic poważnego. Ale muszę się poprawić.- westchnąłem przy drugim zdaniu.

- Nie no spoko, ej wpadasz do mnie dziś? Ojciec wrócił z roboty, mam dwa motory, może byśmy sobie gdzieś skoczyli?

- Eee no, proste. Obmyślaj lepiej jakąś trasę a nie pytasz mnie czy jestem chętny.

- Tego się spodziewałem. No to ekstra, chodźmy na polski, bo chyba nie chcesz się spóźnić co?- zaśmiał się wypowiadając ostatnie słowa.

- No na bank, chodź szybciej.

Oczywiście znów nie miałem zadania, ale olałem to tym razem. W sumie nie było mnie wczoraj, dlatego zawsze mam jakąś wymówkę. No i jak przypadło na każdej lekcji polskiego, po sprawdzeniu obecności, nauczyciel wyczytaj moje nazwisko. Oznaczało to, że znów idę do odpowiedzi. Zapowiadała się kolejna zajebista lekcja polaka. Dzisiaj chciałem nie sprawiać problemów, przecież grozi mi wywalenie ze szkoły, a tego na pewno nie chcę. Wstałem i szedłem z zeszytem do biurka nauczyciela. Znów jakieś pytania, na które nie znałem odpowiedzi. Zawsze udawałem, że myślę, a po kilku sekundach mówiłem coś w stylu „nic sobie nie przypomnę”. Szybka dzida i mogłem wrócić do ławki, na ustach nauczyciela pojawił się uśmiech. Ten gnój chciał po prostu mnie osadzić w drugiej klasie na dłużej. Reszta lekcji minęła dosyć szybko, dlatego raz dwa chciałem być w domu. Dziś oprócz tej jedynki dostałem jeszcze 2+ z maty, co było dla mnie zaskoczeniem. Nie szło mi w szkole i nie wstydziłem się tego. Główną przyczyną było to, że się po prostu nie przykładałem- nie uczyłem się. Przy wyjściu ze szkoły marzyłem już tylko by dostać się do domu Matka. Napaliłem się tym, że mogłem pojeździć sobie na motorze i to nie byle jakim. Po powrocie do domu rzuciłem plecak w kąt, powiedziałem mamie, że mam parę spraw do załatwienia i wyszedłem. Kilka przecznic dalej mieszkał mój ziomek, więc właśnie do niego się udałem. Z daleka już słyszałem ryk silnika, wiadome było, że już czekał.

- Siemano, co gotowy?- rzekł Mateusz.

Tylko skinąłem głową, nie potrzebne było tutaj zbyt wiele słów. Dostałem kask, udaliśmy się do garażu, tam ujrzałem motor ojca Matka.


Jezu, co to był za widok.

- Pytałeś ojca czy w ogóle możesz pożyczyć ten motor?

- Noo, to on sam zaproponował, żebym zabrał kogoś na przejażdżkę.

W takim razie chwyciłem motor i wyprowadziłem go z garażu. Na głowę założyłem kask i ruszyliśmy. Z początku zgasł mi ze dwa razy, bo nie potrafiłem się wczuć. Później prawie się wywróciłem, to nie było byle co, ten motor miał moc! Nie bałem się konsekwencji, ale musiałem być ostrożny, taka podróż mogła się dla mnie źle skończyć. Jechaliśmy w nieskończoność, oboje zapieprzaliśmy jak głupi, nikt nie potrafił nas wyprzedzić. Było to super uczucie, nie przejmowałem się niczym, spokojnie brnąłem przed siebie. Po dwóch godzinach jazdy zjechaliśmy na jakiś parking przy drodze by coś zjeść, bo niezłe gastro siadło. Jadać dalej, w głąb parkingu zobaczyliśmy pełno ludzi.


Niezłe panienki się tutaj kręciły, ale sprowadzone były pewnie przez organizatorów. Postawiliśmy motory, kaski wzięliśmy w ręce i poszliśmy pooglądać czy jest tutaj coś ciekawego. Zahaczyliśmy o budkę z hamburgerami, ja zamówiłem sobie jakiegoś chickenburgera xxl, męczyłem się z nim prawie pół godziny. Było tutaj pełno fajnych stuningowanych samochodów, kręciliśmy się tutaj. W końcu spotkaliśmy jakichś znajomych ze szkoły. Chwilę z nimi pogadaliśmy ale nie byli zbyt mili, w sumie cały czas się cieszyli, wyglądali na zalanych. Dziwna sprawa, zlot samochodowy, więc 90% ludzi przyjechało tutaj i właśnie te 90% spożywa alkohol. Niezła akcja, jak wjedzie tutaj policja to możemy spodziewać się piekła. Jakieś 200-300 metrów dalej był zbudowany tor do wyścigów. Niestety tylko dla samochodów, dlatego mogliśmy pomarzyć o starcie. Na szczęście mogliśmy tutaj postać i pooglądać jak ścigają się inni. Na tor wjechał Ford Mustang, niemożliwe było jak głośny był ten samochód, pod maską miał chyba z 300 koni mechanicznych. Jego „rywalem” był Dodge Vapor, ale na jakichś zagranicznych rejestracjach. Oba auta wyglądały jak giganty, do tego te silniki. Jezu, na ulicy chyba nie ma na nich mocnych. Usłyszeliśmy strzał, wtedy oba samochody ruszyły, zacięta rywalizacja, szły łeb w łeb jednakże ostatecznie wygrał Mustang, który miał fenomenalną końcówkę. Natomiast przy samym starcie oba samochody prawie stanęły na dwóch tylnych kółkach, co to był za widok. Pewnie za kilka h wszystko będzie na youtube, bo kręciło się tutaj pełno gości z kamerami. O ile mnie wzrok nie mylił było tu nawet TVN Turbo. Pochodziliśmy tutaj jeszcze z 2-3 godziny, wtedy zaczęło się ściemniać. Postanowiliśmy wracać do domu, bo czekała nas do niego jeszcze długa droga. Oczywiście musieliśmy jeszcze zatankować, bo na pustym baku raczej nie pojedziemy. Stanęliśmy na najbliższej stacji, zrobiliśmy co trzeba, przy okazji poszedłem się wylać. Ruszyliśmy w stronę domu. Po jakichś półtora godzina dotarliśmy z powrotem do miasta. Zaparkowaliśmy na parkingu biedronki, bo chciało nam się pić. Nie zostało nam dużo kasy, a tutejsza cola była smaczna i tania. W sklepie nie było w ogóle ludzi, zero ruchu. Tyle widzieliśmy przez szybę, dosyć dziwna sytuacja. Może to przez tą godzinę, kto wie. Zrobiliśmy ruch w stronę drzwi i usłyszeliśmy strzał.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 25-10-2012, 13:03   #12
Korek545
Stały bywalec
 
Avatar Korek545
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Skąd: Polska
Postów: 109
Domyślnie

Ekstra jest to opowiadanie. Na pewno będę je czytał. I jeszcze fajna wstawka na temat rapu .
__________________
ViscaElBarca

Moja kariera PSV
Korek545 jest nieaktywny  
stare 25-10-2012, 19:42   #13
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Bardzo fajny odcinek. Kolejny zapowiada się bardzo interesująco. Z niecierpliwością na niego czekam.
Życzę weny
mixtura jest nieaktywny  
stare 25-10-2012, 21:19   #14
TureckiRumun
Nowicjusz
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Skąd: Lubków
Postów: 9
Domyślnie

No ciekawie prowadzone wszystko, zazdroszczę że niektórzy potrafią tak pisać jak ty o sprawach prywatnych. Wszystko bardzo ładnie wygląda, czekam na to co się wydarzy
TureckiRumun jest nieaktywny  
stare 27-10-2012, 10:18   #15
AwesomeARS
HiFi
 
Avatar AwesomeARS
 
Zarejestrowany: Oct 2011
Skąd: Żory
Postów: 888
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Domyślnie

Odcinek 5


Bezpośrednio po strzale ludzie zaczęli krzyczeć, prosili o litość, wtedy padł kolejny strzał. Zamknął usta wszystkim, którzy byli w środku. Szczerze to mnie sparaliżowało. Nie mogłem się ruszyć, razem z Matkiem staliśmy cicho, baliśmy, że i nas mogą zauważyć. W końcu kolega mnie szturchnął, wejście tam to byłoby samobójstwo. Byliśmy zdecydowanie za młodzi, albo po prostu za bardzo się baliśmy. Odeszliśmy kilka kroków, schowaliśmy się za jeden z samochodów i wykonaliśmy telefon na policję.

- Pomocy szybko, coś złego się dzieje w Biedronce, ul. Wolności 17.

- Przyjmujemy zgłoszenie, proszę podać jakieś dane personalne.

- Kamil Wagner.

- Zaraz będziemy na miejscu.

Rozmowa była bardzo szybka, widać, że zależało im na czasie. Po 2-3 minutach było już słychać sygnał syreny policyjnej. Jednakże wszystko zaczęło się pieprzyć. Złodzieje wybiegli ze sklepu, wpakowali się do czarnego vana i zaczęli wiać. Wiedzieliśmy, że jeśli my teraz nic nie zrobimy to zbiegli z miejsca zbrodni nigdy nie zostaną ukarani. Wyglądali na dobrze zbudowanych, wszyscy ubrani na czarno, do tego noc. Nie było opcji by ich rozpoznać. Ubraliśmy kaski, usiedliśmy na motory i pojechaliśmy za nimi. Z początku trochę nam odjeżdżali, baliśmy się podjechać bliżej. Nie wiedzieliśmy co się może stać. W pewnym momencie jechali tak jakby próbowali nas zgubić, kręcili, jeździli pod prąd. Było to po prostu chore co oni wyprawiali. Adrenalina u mnie była na niewiarygodnie wysokim poziomie. Nie mogłem uwierzyć w to co teraz robię, jak ja 17 latek, mogę gonić za zbiegami. Daliśmy im trochę odjechać, zgasiliśmy światła w motorach, chcieliśmy sprawdzić dokąd pojadą. Dojechali do jeziora, tam rozejrzeli się bardzo dokładnie. Mieli worki pełne pieniędzy, widać, że Biedronka ma kasę, dlatego sponsorują kadrę Polski. Stanęliśmy na poboczu i niezwłocznie wykonaliśmy telefon na policję.

- Dzwoniłem po was jakieś 10 minut temu, złodzieje się przemieścili, są teraz w okolicach jeziora Górnego.

- Przyjęliśmy, wycofajcie się, żeby nie stała wam się krzywda.

Rozłączyłem się i obserwowałem ruchy złodziei. Czułem swój strach, lecz coraz bardziej napalałem się co będzie dalej. Wszystko to wyglądało jak film. Gdy wszystko wyjęto z vana, polano go benzyną i rzucono w niego paczkę zapałek. Niezłe fajerwerki, widać, że goście znali się na fachu, ale czy obrabowanie biedronki starczy na nowego vana? Cóż, po jakichś 7 minutach przyjechała tu policja, włamywacze weszli na łódkę i odpłynęli. Jednakże nie była ona jakaś super szybka, bo nadal było widać jej światła z brzegu. Policja sprowadziła helikopter i krzyczano do nich przez megafon.

- Poddajcie się, bo zaczniemy strzelać. Nie macie już żadnej drogi do ucieczki. Powtarzam po raz ostatni, podnieście ręce do góry!

Zrobił się straszny hałas, robiło się coraz dziwniej. Nagle światła na łódce zgasły, lecz światło z helikoptera było na tyle mocne, że pozwalało śledzić co robią zbiegowie. Jeden został na łajbie z rękami podniesionymi do góry, reszta zaś wskoczyła do wody. Każdy w innym kierunku, wtedy puszczono serię pocisków, lecz nie celowali w złodziei. Po prostu chcieli ich przestraszyć. Wszystko co mogłem zrobić chyba już zrobiłem. Musieliśmy się zmyć z tego miejsca, bo zaraz mogą zacząć się nie wygodne pytania. Najbardziej obawialiśmy się, że będą kazali nam pokazać prawo jazdy. Chociaż w sumie, nie muszą wiedzieć, że przyjechaliśmy tutaj motorami. Wtedy jeden z policjantów krzyknął.

- Sytuacja opanowana, mamy wszystkich!

Ten sam ziomek po chwili podbiegł do nas i spytał kim jesteśmy.

- Kamil Wagner, to ja po was dzwoniłem.

- Aaa, chodźcie ze mną, oboje. Musicie złożyć wstępne zeznania.

Poszliśmy bez słowa, w sumie nie wiele mieliśmy tu do powiedzenia. Nie wiele również widzieliśmy, dlatego sytuacja wyglądała dosyć dziwnie. Przede wszystkim nie chcieliśmy, by złodzieje zauważyli nasze twarze, bo kto wie, co może nam się zdarzyć za kilka lat.


Udaliśmy się koło radiowozu i tam policjant zaczął nam zadawać pytania.

- Podajcie swoja imiona, nazwiska oraz jakieś dokumenty.

Oboje wyciągnęliśmy swoje legitymacje szkolne, z których wynikało, że mamy po 17 lat. Spojrzał po nas dosyć dokładnie, tak jakby chciał wiedzieć o czym teraz myślimy.

- W sumie nie będę wam zadawał zbędnych pytań. Gdyby nie wy, nie złapalibyśmy ich. Ta szajka grasuje po całym kraju już od kilku lat. Okradają różne sklepy, czasem mniejsze, czasem większe. Byli dosyć groźni, ale dzięki wam ich już mamy. Pojawcie się jutro na komendzie, gdzieś około godziny, hmm, może 17? Dacie radę?

Tylko skinęliśmy głowami.

- Odwieźć was do domu?

- Nie trzeba, zaraz przyjedzie po nas nasz tata.- rzekłem prosto w oczy policjantowi.

Nie chciałem by wiedzieli o nas zbyt wiele, bo źle mogło to wpłynąć na cały rozwój sprawy. Ale i tak raczej będziemy mieli przesrane, bo wiedzieli nas jak jechaliśmy za nimi na motorach. Szybkim krokiem skierowaliśmy się do miejsca, gdzie zaparkowaliśmy motory. Wokół nich stała już policja, dlatego sytuacja wyglądała kiepsko. Nie było wyjścia, nie mogliśmy się wycofać, bo szliśmy na wprost do nich. Gdybyśmy się nagle odwrócili wszystko wyglądało podejrzanie. Podnieśliśmy kaski z ziemi, wsadziliśmy kluczyki do stacyjki i odpaliliśmy maszyny. Starałem się nie spoglądać na policjantów, bo było już blisko do tego by zaczęli nas wypytywać. Usiedliśmy i ruszyliśmy, tak prędko by w razie czego nie dali rady nas dogonić. Skierowaliśmy się do domu, podróż zajęła nam jakieś 15 minut, minęła spokojnie. Odstawiliśmy motory, ale czuliśmy się dziwnie. Nie gadaliśmy o tym co się stało, pożegnaliśmy się. Ja z buta ruszyłem do siebie, doszedłem do klatki, a pod nią siedziała Roksana, była dosyć zapłakana. Dziwna sytuacja, moje życie to jeden wielki problem. Czasem nie ogarniałem tego całego syfu. Miałem ochotę tylko iść i położyć się do łóżka. Jednakże nie mogłem tak tego zostawić, coś musiałem zrobić.

- Hej Roksi, coś się stało?

Nie odpowiadała, usiadłem koło niej na ławce. Położyłem jej rękę na ramieniu a ona wtedy się do mnie przytuliła. Było dosyć zimno, a do tego taka trudna sytuacja. Nie lubiłem obu tych rzeczy, pocieszanie ludzi przychodziło mi zawsze z wielkim trudem- nie byłem w tym najlepszy. Czekałem, aż ona się odezwie, bo nie chciałem robić nic pochopnie, nie mogłem ocenić sytuacji, bo jej po prostu nie znałem.

- Moi rodzice mieli wypadek, są teraz w szpitalu, nie wiem co robić.- mówiła to długo, szlochała cały czas.

Ale teraz chociaż znałem powagę sytuacji. Nie wyglądało to najlepiej.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Jeśli chcesz to możemy tam pojechać.

Nie wiem czemu akurat przyszła tutaj, może do Magdy, kto to wie. Po chwili doczekałem się odpowiedzi.

- Chciałabym ale szpital jest daleko, ciężko będzie się tam dostać.

Nie myślałem ani chwili dłużej, wstałem z ławki pobiegłem do Matka, zapukałem do drzwi, ten otworzył mi w samych majtkach, chyba bawił się fredem.

- Stary pożycz motor, ważna sytuacja!

Rzucił mi kluczyki, akurat leżały w przedpokoju. Wziąłem motor z garażu, dwa kaski i ruszyłem pod swój blok. Roksana nadal tam siedziała, postawiłem motor, podbiegłem do niej, dałem jej kask. Wszystko działo się tak szybko, czułem, że będę miał prz3jebane jak wrócę do domu. Była już chyba 11 w nocy. Usiedliśmy na motor, szybko ruszyliśmy do szpitala. Jechałem jak głupi.
AwesomeARS jest nieaktywny  
stare 27-10-2012, 11:05   #16
Rohoo7
Weteran
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 1 033
Domyślnie

Super opowiadanie, naprawdę świetne. Strasznie wciąga !
__________________
Rohoo7 jest nieaktywny  
stare 27-10-2012, 12:16   #17
wieniawa
Doświadczony
 
Avatar wieniawa
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Skąd: Lublin
Postów: 339
Domyślnie

Fajne czekam na nastepny odcinek
__________________
MÓJ SKŁAD W FUT 13
http://www.ea.com/intl/football/fifa...4zXHJnIOeP:ps3
wieniawa jest nieaktywny  
stare 27-10-2012, 12:54   #18
mixtura
The Blues !
 
Avatar mixtura
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 490
Domyślnie

Bardzo ciekawy był ten odcinek, dużo się w nim działo. Czekam na kolejne odcinki oraz życzę weny
mixtura jest nieaktywny  
stare 27-10-2012, 13:12   #19
Trance
*********
 
Avatar Trance
 
Zarejestrowany: Dec 2011
Skąd: Kraków
Postów: 2 000
Ostrzeżenia: 0/1 (2)
Wyślij wiadomość na gg do Trance
Domyślnie

Wszystko ładnie Ciekawi mnie (a nawet bardzo) czy ta akcja z tą szajką, wpłynie jakoś w kolejnych odcinkach na bohatera.
Trance jest nieaktywny  
stare 27-10-2012, 15:16   #20
Damian31
Fifowiec
 
Avatar Damian31
 
Zarejestrowany: Mar 2011
Skąd: Gdańsk
Postów: 245
Domyślnie

Tylko jedno: O.M.G!
Opowiadanie zajebiste, akcja wciągająca. Czego chcieć więcej? Pisz dalej!
Damian31 jest nieaktywny  
 

Bookmarks


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd Oceń ten temat
Oceń ten temat:

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:21.


Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin

Linki: Masz komórkę ? Polecamy najnowsze gry java na telefon. Ściągnij także dzwonki mp3 na telefon.