PDA

Zobacz pełną wersję : Przywrócić blask upadłej legendzie...


Cobretti.
10-01-2010, 18:08
Witam, na forum napadła moda na opowiadania, więc Ja spróbuję swoich sił. Nigdy nie pisałem takiego typu opowiadania, więc dużo nie oczekujcie.

Odcinek 1.
- Piękny dzień, słoneczna Hiszpania, Jestem na wakacjach, gdyby nie to że wylali mnie z klubu za konflikt z prezesem miał bym bardzo udane wakacje. Prowadziłem młodzieżową reprezentacje Anglii, dokładnie do lat 19. Jestem narazie bezrobotny. Na wakacje zabrałem swoją obecną kobietę, Dianę. Obiecałem sobie że gdy wrócę z wakacji znajdę sobie pracę.

- Siedzę na łóżku, obok mnie moja kobieta, jeszcze smacznie śpi, dopiero 8:00, nie będę Ją budził. Za 4 dni wyjeżdżamy z Madrytu, chcę jak najbardziej odpocząć, zapomnieć o deszczowej Anglii, do której i tak zaraz będę musiał wrócić. Dobra koniec pierdolenia, nie mogę usnąć idę na siłownie.
W windzie spotkałem miłego Pana po 40, nazywał się Robert, który też szedł przypakować. Rozmawialiśmy chwilę ogólnie o sporcie, miły gość. Przyjechał tutaj w sprawach służbowych ze Szkocji.


- Gdy kończyłem trenować, podeszedł do mnie grzecznie pytając się czy nie wybrał bym się z nim jutro na sparing Realu Madryt z drużyną Juniorską, powiedział że ma 2 bilety, które dostał w prezencie od przyjaciela który tu mieszka, jednak Jemu coś wypadło i nie może z nim pojechać, Pomyślałem że chętnie pójdę.
Warto przecież zobaczyć nowe nabytki Królewskich w akcji, zresztą widać gość ma wtyki, może pomoże mi złapać jakąś posade na wyspach.

-----------------
wiem, wiem marny początek, nie miałem pomysłu.

ArtiS
10-01-2010, 18:34
Końcówkę napisałeś dwa razy ('Gdy skończyłem trenować...' - od tąd). Popraw to;)

Matka
10-01-2010, 19:51
Dobrze jest;-) dla mnie może być i będę z uwagą śledził twoje dalsze opowiadanie, bo zapowiada się ciekawie...
Pozdro

PS. Sam również zamierzam opisać jakieś opowiadanie mam nadzieję, że do końca tygodnia powinienem się wyrobić.

Cobretti.
10-01-2010, 21:06
Odcinek 2.

- Dobra, zaprosił mnie na mecz... tylko czemu akurat mnie ? myślałem.
Spotkałem go tylko w windzie, rozmawiałem marne 10-15 minut.
Dobra nic, wreście jestem na górze, wchodzę do wynajętego lokalu. Diana nadal śpi, kvrwa jak można tak długo spać, już 10 !
chvj nie będę Ją budzić, rozebrałem się i poszedłem się umyć...
Gdy wyszedłem w końcu z wanny, przywitała mnie Moja kobieta ze śniadaniem.
- O w końcu wstałaś.. - powiedziałem żartobliwie.
- Tak, jedz szybko i wychodzimy.
- Gdzie ?
- Moja matka miała wypadek, muszę szybko jechać, własnie przed chwilą dostałam telefon.
- Nie, nie, nie. chvj, kvrwa... jutro miałem iść na mecz, . - zdenerwowany krzyknołem
- Ja muszę jechać, ty jak sobie chcesz. - powiedziała Diana rozpłakana i zaniepokojona.
- słuchaj, gość zaproponował mi wyjście na sparing Realu z ekipą juniorską. To jest zamożny, szanowany mężczyzna, jestem pewien że sprzyda mi się kontakt z kimś takim.
- dobrze, ty zostań. Ja jadę. Ale masz do mnie dojechać i nie rozrabiaj mi tutaj. Będę dzwonić codziennie.
- naprawdę mi pozwalasz? nie martw się o mnie. Za 4 dni będziemy się widzieć.
- Dobrze, teraz pojedziesz ze mną na lotnisko.

Myślę sobie że, albo śnie, albo jestem pijany.
Jest 10:40 o 14:30 jest samolot, kvrwa od 12:30 będę wolny. Dziewczyny, alkohol - jednak mam na to tylko 4 dni - pomyślałem. Bardzo kocham swoją dziewczynę, jednak co mi szkodzi się zabawić.

Odcinek 3.

Ok, dziewczyna odstawiona na lotnisko, co teraz począć.
Pomyślałem że odszukam Roberta z którym rozmawiałem.
Podszedłem do recepcji.
- Dzień dobry. - miłym głosem powitałem piękną recepcjonistkę, pytając się dalej, czy może mi znaleść mężczyznę który tutaj mieszka i nazywa się Robert.
zaczeła coś szukać na komputerze.
- Tak, jest jeden Robert, Robert Wilson. pokój 347.
- Bardzo dziękuje.

Jest, pokój 347. zapukać, czy nie wypada... chvj z tym pukam.
- Witam serdecznie, tutaj David Connor, poznaje mnie pan może? wystawiając rękę mówiłem dalej - Zaprosił mnie Pan na mecz rano.
- Tak, oczywiście że pamiętam. Wejdzie Pan do środka? - Robiąc mi miejsce, abym wszedł dalej.
Skorzystałem z zaproszenia i wszedłem. Pokój o wiele lepszy od mojego, widać chłop jest zarobiony.
Wchodzę dalej, usiadłem na bardzo wygodnym fotelu... zaczeliśmy rozmawiać, po czym zamówił butelkę wódki. Pomyślałem że tego mi potrzeba. Piliśmy, i rozmawialiśmy.. opowiadał mi o rodzinie. Żona jego jest w Londynie u rodziny. On zarabia duże pieniądze w Glasgow, jest prezesem sklepu z sprzętem do piłki nożnej.
zaproponowałem żeby przejść na 'ty', gdy do mężczyzny ktoś zadzwonił dość długo rozmiawiał, przeszedł do drugiego pomieszczenia żebym nie słyszał jego rozmowy, gdy tylko przyszedł powiedział że niestety musi się że mną pożegnać, bo musi szybko pojechać gdzieś, był bardzo tajemniczy. Więc grzecznie wstałem, wyszliśmy razem, On w swoją stronę, ja w swoją.

Byłem dość opity.. zawsze miałem słaby łeb, dobra idę spać. Tylko kvrwa.. gdzie ja mam klucze do pokoju, żadnych przy sobie dokumentów nic, jest już ponad 20:00 schodzę do recepcji, mówię
- Mógł bym poprosić zapasowe kluczyki do pokoju 116?
- Oczywiście proszę dokumenty. - powiedziała kobieta z ktorą popołudniu rozmawiałem.
- Mam w pokoju, klucze zostawiłem u kolegi, który właśnie pojechał. - powiedziałem zachwianym głosem.
- Niestety Pan jest pijany, nie dam żadnych kluczyków. Proszę poczekać na przyjaciela. - powiedziała kobieta.
W pytę... ciekaw jestem gdzie będę spał, dobra idę pod pokój Roberta, może się szybko zjawi.
Mijała godzina, dwie.. dalej Go nie ma. Ja zaczynam powoli usypiać, jest kvrwa w końcu idzie....

emce
10-01-2010, 21:31
Mam wrażenie, że to wszystko już gdzieś czytałem.

x_adam
10-01-2010, 22:06
alkochol

Taki mocny, że przez ch ? tak, tak, demotywatory.pl xD

Cobretti.
11-01-2010, 06:13
emce, o co ty mnie posądzasz ?

emce
11-01-2010, 13:40
emce, o co ty mnie posądzasz ?
O to, że to wszystko to kserówa z innych opowiadań. Nie masz tu chyba żadnego własnego patentu.

Cobretti.
11-01-2010, 14:03
To muszę mieć jakiś patent ? nie gadaj głupot.
Co mam napisać ? że jest gejem ? wtedy będzie własny patent czy co ?
zresztą nie jest to żaden plagiat, czy coś, to że wykorzystuje niektóre pomysły od innych userów to chyba nie jest nic złego, zresztą nie przesadzaj, wykorzystałem może 1 albo 2 pomysły widać robisz z igły widły... i tyle.

a tak wogółe czyta to ktoś? warto pisać dalej ? bo jak nie to szkoda tylko mojego czasu..

Matka
11-01-2010, 14:40
Pisz dalej, ja w Ciebie wierzę i mam nadzieję,że nie skończy się na góra 5 odcinkach;P

Cobretti.
11-01-2010, 15:08
Odcinek 4.

- Ehh, nareście jesteś, słuchaj u ciebie zostawiłem marynarkę z kluczami i dokumentami. - powiedziałem.
- tak ? to wchodź, zabieraj i idz sobie. Ja niestety jutro rano wyjeżdżam, nie pojedziemy na mecz. - stanowczym głosem powiedział. - wchodząc do pokoju kontynuował - Kvrwa coś w firmie nawalili i muszę wracać.
- szkoda, naprawdę szkoda. strasznie się podnieciłem tym meczem. - zasmucony wyszedłem z pokoju, pożegnałem się grzecznie.

Wchodząc do swojego pokoju Wilson poprosił mnie o swój numer telefonu, myślę sobie po co mu mój numer, chvj z tym podałem.
- O dzięki, mówiłeś że jesteś bez pracy, więc jak tylko jakaś praca się zwolni to Cię zawiadomię, mam wtyki - tylko mam prośbę...
- No dobrze, - musisz zawieść teczkę na ten adres: Calle de San Marcos 21. Mężczyzna wysoki z brodą i okularami w garniturze jutro o 15:30 będzie tam czekał na nią. Tylko pamiętaj 15:30. Jutro zadzwonie czy dostarczyłeś. - Powiedział po czym przekazał mi teczkę, - Trzymaj się, będziemy w kontakcie.

dobra, idę się wyspać.


Środa 12:00

Dobra wstaje, wyspany. Trzeba się dobrze ubrać.. (drrrrrr..) dzwoni ktoś.

- Halo.
- David, tutaj Marco. Mam niespodziankę.
- Siema bracie, o co chodzi ?
- Jest jedna posada, tylko nie wiem czy Ci się spodoba..
- Jasne, nawijaj.
- jest to słabiutki klubik, walczy o utrzymanie w 4 lidze angielskiej, umówiłem cię na Poniedziałek o 10:00 w Londynie, zresztą jak przyjedziesz to Ci wszystko wytłumaczę.
- dobrze, to będziemy brachu w kontakcie, nara.
- trzymaj się.

Ciekawe co to za klub, seniorzy.. zobaczymy..

Środa 14:50

o jest taksówka..
- Taxi.. stop !
Taksówkarz się zatrzymał, podałem mu kartkę. z adresem. Ok, jedziemy, nie mam zielonego pojęcia gdzie to jest, ciekaw jestem ile będziemy jechać..
Mija 15 minut, dojechaliśmy...
wychodzę z taksówki, patrzę na zegarek jest 15:05, mam 25 minut, jednak patrzę, stoi mężczyzna wysoki z brodą.
Podchodzę, mówię mu że przysłał mnie Robert Wilson, pokazuję teczkę. - Mężczyzna zaczyna mi dziękować, po czym wziął teczkę dał mi jakiś papierek na czym pisało '11044' Powiedział że Wilson będzie wiedział o co chodzi.
Nic poszedłem do domu, powoli zacząłem się pakować, żeby być przygotowany bo w Sobotę wyjeżdżam.
Resztę dni spędziłem spokojnie wypoczywając w pokoju, od czasu do czasu wyszedłem na zewnątrz podziwiać piękny Madryt.

Nadszedł ten dzień Sobota 17:30 jestem własnie w samolocie, zaraz lądujemy, podróż nie mogę zaliczyć do udanych, straszne turbulencje, ludzie żygali , jedynie chyba tylko Ja jako tako się trzymałem, dobra najważniejsze że już po wszystkim. Odebrałem bagaże, wychodząc z lotniska zadzwonił mój telefon. To Robert.
- Halo, tutaj Robert Wilson, dostarczyłeś teczkę ?
- Tak, mężczyzna dziękował a i kazał przekazać mi to: ''11044'' powiedział że będziesz wiedzieć o co chodzi.
- Ohhh, jest. kvrwa. wreście. Tak wiem o co chodzi - powiedział bardzo podniecony.
- A mam dla ciebie niespodziankę, jednak to nic pewnego, narazie się dowiaduję, będziemy w kontakcie. - nie dał mi dojść do słowa bo odrazu rozłączył telefon.
Nic, grzecznie zadzwoniłem po taksówkę, po czym pojechałem do Diany dowiedzieć się co z jej matką, stan jest stabilny. Poprostu głupia kobieta chciała nam zepsuć wakacje, i prawie jej się udało.
Teraz tylko czekać Poniedziałku, może jakaś fajna fucha mi się trafi, zadzwonie jeszcze do brata.
- Marco, tutaj David.Powiesz mi szczegóły tego spotkania w poniedziałek ?
- Tak masz być w Boltonie o 10:00 w restauracji Leena, obok Carlton St, Mężczyzna będzie miał biały garnitur. - Rozpoznasz go.
- Ok, a powiedz mi co to za klub...
- Aldershot.
- No dobrze. zobaczymy co z tego wyjdzie, muszę kończyć. Pozdrów Rodziców.
- No trzymaj się.

kuba1992
11-01-2010, 16:59
Davids. Pisz dalej bo mi się podoba innym zresztą chyba też.I tak jak Matka wierze że nie skączy się na kilku odcinkach.:):zeby:

redsfan
11-01-2010, 17:39
Na razie trochę takie sobie, za szybko do tego klubu. Ale pisz dalej, może coś z tego wyciągniesz.

kalki
11-01-2010, 18:41
To muszę mieć jakiś patent ? nie gadaj głupot.
A ja twierdzę, że musisz!

Co mam napisać ? że jest gejem ? wtedy będzie własny patent czy co ?
Nie interesuje mnie z kim sypiasz. Niektórych jarają takie pikatne sceny, więc pomyśl o tym może to jest przyszłość.
zresztą nie jest to żaden plagiat, czy coś, to że wykorzystuje niektóre pomysły od innych userów to chyba nie jest nic złego, zresztą nie przesadzaj, wykorzystałem może 1 albo 2 pomysły

Czym nazwiesz wkorzystanie innych pomysłów?!

a tak wogółe czyta to ktoś? warto pisać dalej ? bo jak nie to szkoda tylko mojego czasu..

Sorry, nikt nie czyta. Daj sobie spokój. :facepalm:

Cobretti.
11-01-2010, 19:05
A kvrwa gdzie tu jest że Ja od kogoś biorę patenty ? napisz mi to ...
A ja napisałem że z kimś sypiam ? chcesz mnie obrazić ? daruj sobie człowieku, będę pisał bo niektórzy jednak czytają, nie będę kierował się opinią i usera, któremu się nie podoba, i który w ogóle jest jakiś do mnie uprzedzony.

kuba1992
11-01-2010, 19:25
Ja czytam.:)

Matka
11-01-2010, 19:41
Ja też czytam i mam nadzieję, że moje opowiadanie będzie (mimo tych nie przychylnych odpowiedzi) równie dobre jak twoje.

Pozdro i oczekuję kolejnych odcinków:zeby:

kuba1992
11-01-2010, 20:07
Ja też czytam i mam nadzieję, że moje opowiadanie będzie (mimo tych nie przychylnych odpowiedzi) równie dobre jak twoje.

Pozdro i oczekuję kolejnych odcinków:zeby:

Też piszesz ?:)
Aaa już mam.:zeby:

dudson
11-01-2010, 20:20
Trochę zbyt liniowa fabuła, takie odnoszę wrażenie, ale czytam wszystkie opowiadania dlatego powodzenia.

Cobretti.
11-01-2010, 20:34
Ocinek 5.

wstając myślałem co spotka mnie na spotkaniu z prezesem klubu Aldershot, myślałem także o niespodziance Roberta, który obieciał mi załatwić jakąś posadę. Miał mi dać znać..
Wstałem bardzo wcześnie, dokładnie o 6:30, nie mogłem zasnąć, Dziś bardzo ważny dzień, zależy chyba od tego moja przyszłość, Aldershot, nigdy nie widziałem tego klubu w akcji, ale lepsze to od siedzenia w domu, w końcu będę coś zarabiał..
Mam szczęście że Bolton jest niedaleko od Manchesteru, bo bym chyba nie zdążył, muszę jeszcze coś zjeść, i wybrać ubrania. A zaraz, muszę gdzieś zadzwonić. Patrick to bardzo bogaty kuzyn, mam nadzieje że pożyczy mi swojego auta, abym wywarł jako takie wrażenie na prezesie.
oo jest Patrick, kurde... odbieraj !
- Słucham...
- Siema tu David, sorki że tak wcześnie.
- No wcześnie, do rzeczy kuzynie, bo jeszcze śpie.. - zaspanym głosem odparł.
- Słuchaj potrzebuje fury, tej twojej na 2-3 godziny, jadę na spotkanie o pracę i wypadało by dobrze wypaść. - kontynuowałem. - wiesz mam zamiar trenować Aldershot Town, jedynie taką ofertę pracy dostałem.. Pożyczysz mi te auto..
- Dobra, tylko sobie zatankuj, przyjdź sobie po nie, powiesz Mary to ci da kluczyki, bo ja trochę pobalowałem więc wiesz.. jeszcze śpię.
- dobra kuzyn, będę gdzieś za godzinę. dzięki..

Ok, teraz tylko wybrać ubranie, bardziej luźne, czy garnitur, zaraz,zaraz zobaczę co mam w szafie.
Dobra jest garnitur. teraz tylko mucha czy krawat, krawat ! nigdy nie lubiłem muchy.
Mam jakieś perfumy... ch*j tylko jakieś dezodoranty. - zrezygnuje. Ok, 7:30 jadę do kuzyna. Potem wstąpię do sklepu, bo lodówka pusta, odrazu zrobię sobie zakupy. Ciekaw jestem jakie mi zaproponuje wynagrodzenie.

Nic, wyjdę sobie powolutku.
coraz bardziej traciłem nadzieje że Robert zadzwoni i powie co to za niespodzianka.
gdzie mam telefon, dopiero go tu gdzieś kładłem...
cholera..
( drrrrrrrrrr ) o jest.. Mama dzwoni..
- Tak mamo ?
- Synuś, wiem że nie śpisz to zadzwoniłam, chciałam was zaprosić jutro na obiad, to znaczy Ciebie i tą twoją dziewczynę, mógł byś się w końcu ożenić, latka lecą.. - mówiła pouczając mnie, tak taka jest własnie moja matka, a moją dziewczynę sympatią nie darzy, zresztą obie się nie trawią, więc dziwi mnie zachowanie mojej Mamusi
- Dobrze mamo, o której mam być, jeżeli mi nic nie wypadnie to zjawię się na pewno.
- 15:00 bądź, Zaprosiłam jeszcze Rodzeństwo. Porozmawiamy, powspominamy. Przyjdźcie proszę.
- będziemy. 15:00 jutro, nie chcąc przedłużać tej rozmowy zacząłem kręcić że muszę kończyć, śpieszę się itd..

W między czasie wychodziłem z domu, szedłem do najbliższego postoju taksówek. Jest, tylko jedna, więc jedziemy. Podszedłem, kierowca śpi.. eehe, więc nie tylko ja mam problemy ze spaniem...
Pukam...
- Taaa, już kochanie wstaje. - taksówkarz bękocze przez sen, dalej śpi - pukam dalej. wreszcie się budzi. - Słucham, nie wystarczało zapukać ? a nie tłucz w szybę, jeszcze wybijesz.. - No super, bardzo miły gość.. walić go, jedziemy..
- poproszę na Cedric Street 102.
- Tak daleko ? człowieku ... - zdziwiony taxi driver, ale nic odpalił swój wózek i zaczęliśmy jechać, w trakcie gdy jechaliśmy zaczął mi opowiadać jakich to miał klientów, od prostytutek, po prezydentów.. - gość miał bardzo bujną wyobraźnie, Ja tylko modliłem się żeby dojechać, od czasu do czasu, mówiłem tylko że ma racje, i takie duperele. Wreszcie dojechałem.
- Kasa, lubię zapach forsy, płaci Pan 15 funtów.. - mówi z uśmiechem na twarzy.
- Ehee, super. masz Pan, i jedź w piz*u, wnerwiony bo wydałem prawie całą kasę z porfela. zostało mi jeszcze 30 funtów, a jeszcze muszę kupić prezent dla Diany bo za parę dni ma urodziny, do rodziców na obiad też nie wolno przyjść z pustą ręką..

Ok jestem u Patrica, dzwonie na domofon, czekam, i czekam aż w końcu wychodzi Ciotka, podchodzi podaje mi kluczyki, nawet nie zaprosiła mnie do środka. - dobra najważniejsze że mam auto. Podziękowałem, kazałem pozdrowić wujka który jest jedynie chyba normalny z tego całego towarzystwa.

Jest widzę to cacko Mercedes, super, odpalamy.. Widzę że bak prawie pusty, trzeba gdzieś szybko się naładować. Pojechałem do pobliskiej stacji, zatankowałem do pełna. Kupiłem sobie jeszcze zaje*bistego hod-doga, które są wyśmienite, odjechałem.
jest 9:15 mam jeszcze trochę czasu, więc jadę spokojnie, o 9:40 - 50 już tam powinienem być więc spokojnie zdążę .
Puściłem sobie dobrą muzę i powoli zacząłem jechać.. Brak korków, to lubię.. cisza spokój.. Jednak tą ciszę przerwał mi dźwięk dzwoniącego telefonu. Tak ! dzwoni Robert. Odebrałem.
- Witaj, pamiętasz mówiłem Ci o niespodziance.
- No tak pamiętam... -mówiłem bardzo podniecony, niczym dziecko które właśnie dostało wymarzony prezent na urodziny..
- Mam dla ciebie dość ciekawą posadę, myślę że będziesz zadowolony, akurat to jest już pewne, trener zrezygnował. Poszukują młodego trenera, który przedstawi swoje podglądy i pomoże klubowi na odzyskanie blasku.
- No dobrze, ale co to za klub i gdzie się mamy spotkać.
- Słuchaj bądź jutro o 14:30 w Leeds, tam wszystkiego się dowiesz, dokładnie. Rochester Avenue, jest tam taki mały bar dokładnie bistro będziesz widzieć, ta ulica jest nie za duża, a bar jest tam tylko jeden.
- No dobrze, tylko że mam już ofertę pracy.- Aldershot, seniorzy - to dla mnie jest szansa.
- słuchaj, zarobiłem przez ciebie bardzo dużą kasę. - Musisz się jutro zjawić, nie pożałujesz. Naprawdę, a temu nędznemu klubikowi Aldershot Town możesz wystawić tyłek. Uwierz mi warto.
- Wiesz, jutro się zjawie w Leeds, jednak spotkam się dzisiaj z kolesiem z którym jestem umówiony, omówię kontrakt, najwyżej będę z nim w kontakcie.
- No dobrze, to jutro o 14:30 również będę, muszę cię przedstawić, a i ubierz się ładnie, zrób jak najlepsze wrażenie.
- Dobrze to do jutra, zadzwonię jeszcze do Ciebie. - Pozdrawiam.

Hmm, ciekaw jestem co to za oferta, kurcze, coraz bardziej zaczynam lubić tego gościa, naprawdę spoko facet. A mówią że Szkoci to są świnie i w ogóle...

Dobra jestem na miejscu....

kuba1992
12-01-2010, 14:25
Fajne:p

Cobretti.
12-01-2010, 18:26
Odcinek 6.

.. teraz tylko znaleść wolne miejsce na parkingu.. k*rwa nie wierze że wszystko zajęte.
Dobra jak zaparkuję trochę dalej to się nic nie stanie. O tu jest wolne. Dobra teraz się trochę poprawię.
Miał mieć biały garnitur, więc szybko go rozpoznam. Wszedłem spokojnie, bardzo dużo ludzi. Jak Ja rozpoznam gościa który miał biały garnitur, jest jeden. Podchodzę.
- Dzień dobry, byliśmy umówieni. David Connor jestem - wystawiłem rękę.
- Nie sądzę, z nikim się nie umawiałem. Wpadłem na Lunch. - zdziwiony mężczyzna odpowiedział kulturalnie.
Grzecznie przeprosiłem i odszedłem, najadłem się trochę wstydu.. kij z tym, zobaczyłem Faceta który wchodź głównym wejściem, no jest Biały Garnitur, wyraźnie się gdzieś rozgląda. Tak, to musi być On. Podchodzę mówię że byłem umówiony z przedstawicielem klubu Aldershot Town. Mężczyzna wskazał mi stolik przy którym mam usiąść.
- Na początku się przedstawię. Jestem Martin Kuhl, na co dzień jestem Asystentem trenera, dlatego szukam sobie współpracownika, widziałem Pana CV, słyszałem także jak został Pan potraktowany w poprzednim klubie.. znaczy się Reprezentacji.
- Tak, wie Pan co, jak by się dało przejść od razu do szczegółów bo muszę jeszcze coś załatwić na mieście. - powiedziałem, przypominając sobie że o 14:00 jutro mam być w Leeds a o 15:00 u Mamy na obiedzie ;x
- Dobrze, więc jesteśmy zainteresowani, aby to właśnie Pan został Menadżerem Aldershot, na początku dostawał by pan 952 funtów tygodniowo, wiemy to nie są jakieś astronomiczne pieniądze, jednak mamy małe problemy finansowe. Kontrakt by obowiązywał do 2011 roku, dokładniej 21.06.2011r. - co Pan na to, jeżeli jest Pan zdecydowany to mam już potrzebne umowy i możemy podpisać kontrakt. - Facet pokazał mi papiery, abym przeglądną.
- Właśnie, jak można by było mieć trochę czasu do namysłu, nie chcę dużo 2-3 dni. - Powiedziałem..
- Naturalnie. Zna Pan numer tel. do klubu, wystarczy tam przedzwonić i się jakoś umówimy. - czyli odkłada Pan decyzje ?
- Tak, jak jest taka możliwość to tak.
- No to dobrze,tylko to wiąże się z tym że możemy do tego czasu kogoś już zatrudnić - zaznaczył Mi, po czym wstał wyraźnie zdenerwowany. Założył Marynarkę i wyszedł. Wydawał się taki miły, a na końcu tak nieładnie się zachował. Nawet mi ręki nie podał.. Nic chyba zrezygnuję z tej pracy.
Dobrze więc Ja też się zbiorę, pojadę do Mamy póki mam samochód, powiem jej od razu, że jutro raczej nie przyjadę. - będzie wściekła, ale w końcu muszę na coś zarabiać, jeżeli jutro ta 'niespodzianka' o karzę się niewypałem to nie wiem co zrobię.
Ehhh znowu zaczyna padać. O Kiosk, kupię sobie gazetę. Może będzie pisać coś o wolnych posadach..
- Dzień dobry, jedną gazetę sportową proszę.
- Weź Pan sobie, jest tutaj.
- Dziękuje, tutaj kładę pieniądze..
- Ja również.

Już miałem wchodzić do auta gdy usłyszałem głos jakiegoś mężczyzny.. odwracam się.
- Ej, ty...
- Tak ?
- Nie poznajesz ? wstydził byś się.. - żartobliwie zaczął mówić. - a nie pamiętasz jak chodziliśmy razem na Mecze United ? nie ? Mieszkaliśmy obok siebie, mój Dziadek nas zabierał, do szkoły również my razem chodzili i też nie pamiętasz..
- Aaaaa, pamiętam Michael, k**wa kupę lat, ale się zmieniłeś... - To był mój najlepszy kumpel. - gdzie lecisz ? zapytałem.
- Śpieszę się do pracy.. zaraz mi autobus ucieknie..
- Chodź wsiadaj, podwiozę Cię. - zaproponowałem byłemu koledze, który bez wachania wsiadł.
Rozmawialiśmy bardzo długo, mówił że Dziadek umarł rok temu, od tej pory nie chodzi na mecze bo ciągle mu przypominają dziadka..
Opowiadał mi że słyszał jak mnie potraktowali w reprezentacji, ogólnie powspominaliśmy stare dobre czasy..

Poniedziałek godzina 11:47

właśnie dojechałem do domu rodzinnego, auto zaparkowane.. zdziwiłem się że Ojciec jest w domu.
Furtka otwarta..
zapukałem, otwiera Tata.. który zaprasza mnie do środka.
- Tato, gdzie jest Mama? mam do niej sprawę.
- Na zakupach, siadaj. Jest wujek. - dość rozbawiony widać jak by coś pił.
- który ? - zapytałem.
- Joshep :) gramy w kości, zaraz ma być jeszcze wujek William, dołączysz się ?
- Nie, dzięki czasu za bardzo nie mam, poczekam na nią przed domem. - Powiedziałem w tym samym czasie wychodząc.
- No dobrze, to cześć.

Wyszedłem przed dom, pada deszcz, więc wszedłem do samochodu, idzie Mama, zawołałem Ją.
- Mamo, mam nieciekawą wiadomość. - zacząłem..
- Boże, ktoś umarł ? - przerażona spytała.
- Nie, nikt nie umarł, jutro mam spotkanie o pracę, tak się składa że nie zdążę przyjechać na obiad.
- Nie ma takiej opcji, musisz przyjść. zrobiłam zakupy, chciałam zrobić Pierogi, takie jak lubisz, nie rób mi tego.
- Naprawdę nie dam rady, nie mam z czego żyć, to jest dla mnie ważne, ale obiecuje że jakoś wam to wynagrodzę.
- A wiesz co.. idź już sobie. - Strzelając focha wyszła z auta..
(Drrrr,drrrrrrr,drr), dzwoni ktoś... Diana..
- Słucham Kochanie..
- David, Ojciec wyrzucił mnie z domu, mogę u ciebie zanocować?
- Co się stało, zresztą pakuj się, zamieszkasz u mnie. Znamy się już trochę więc możemy razem zamieszkać.
- No dobrze, przyjedziesz do mnie pomóc mi z bagażami ? - zapytała.
- Tak, będę za 15 minut. Jestem niedaleko, mam auto więc będzie szybciej.
- Dobrze. Puść mi sygnał, jak będziesz na dole.
- Ok, buziaki.

Ruszyłem, kurde ładna patologia u niej w domu, zresztą u mnie też.. Matka się obraża, bo jej Syn idzie na spotkanie o prace a nie do niej na obiad..
Już od dawna myślałem, aby się ożenić, cała rodzina ode mnie tego oczekuje, ale to potem, najpierw muszę mieć dobrą pracę.

Resztę dnia mineło zgrabnie i przyjemnie..
w nocy byłem wtulony w moją dziewczynę. długo nie mogłem zasnąć, myślałem nad swoją przyszłością, czy w końcu mi się uda być Managerem.. od dziecka marzyłem być piłkarzem, jednak kontuzje wszystko zjeb**ły, potem złapałem się za Managera, najpierw trenowałem jakiś klubik szkolny, potem Kadrę U-14 Anglii, żeby potem przesunąć mnie do prowadzenia U-19, znam się na piłce, mam swoją wizję. Nigdy nie ma u mnie słowa przegrana, remisów też nie trawię. Zobaczymy co się zdarzy we Wtorek, Wilson obiecał mi że coś znajdzie, no zobaczymy, Jak nie to zostało mi jeszcze Aldershot Town, ale wolał bym tam nie iść..

Wtorek godzina 13:40
Jestem w Leeds, dokładnie na ulicy Rochester Avenue, małe bistro. nawet tam piwo można dostać. Mam 20 minut jeszcze. Nikogo nie ma, no nic wolę być wcześniej i udawać że punktualnie, niż się spóźnić, Grzecznie czekając zamówiłem sobie Obiad i butelkę wody, miałem ochotę na piwo, jednak jestem autem, które miałem wczoraj oddać kuzynowi. Mam nadzieje że się nie obrazi.
13:54 wchodzi Robert, przywitaliśmy się, dziękował mi chyba z 10 razy za to że dałem wtedy tą teczkę. Powiedział że zaraz zjawi się Prezes klubu, trzymał mnie dalej w niepewności..


Nareście z 5 minutowym spóźnieniem podjechał. Elegancki, zadbany, pachnący i ogolony mężczyzna.
Wszedł. Od razu zamówił dużego szampana, tak jak by był pewny że dojdziemy do porozumienia.
Przedstawił mi się.
- Witam, nazywam się Ken Bates, jestem prezesem klubu Leeds United. - oznajmił. Byłem pewny że chodzi o juniorów, lub rezerwy. Jednak cieszyłem się że chociaż to.
- Również witam, jestem David Connor, nie mogłem doczekać się spotkania.
- Robert to mój dobry przyjaciel, opowiadał Mi o Panu, że zna się Pan bardzo dobrze na piłce, jest Pan wart zatrudnienia i żebym się Panem zainteresował, więc przejrzałem to i owo, porozmawiałem z niektórymi osobami i naprawdę jestem pod wrażeniem. Ma Pan niecałe 31 lat. więc jest pan młodszy od niektórych piłkarzy w moim klubie, jednak jest Pan utalentowany co dobrze pokazują sukcesy z Reprezentacją Narodową do lat 19. Więc nie będę owijał w bawełnę..
Robert to mój przyjaciel, znamy się wiele lat, Polecił mi Pana więc komu jak komu, ale Jemu ufam. Zapewne słyszał Pan że dawny trener drużyny seniorskiej odszedł, aby spróbować sił w innej lidze. Miejsce się zwolniło, czy jest Pan zainteresowany ? - Zatkało mnie, nie wiedziałem co powiedzieć.. Seniorską drużyna Leeds i Ja. To brzmi pięknie, za pięknie.
- Tak ! Jestem. - powiedziałem z łzami w oczach..
- David, bardzo się cieszę, widzisz mówiłem że Cię zaskoczę. - powiedział Robert, którego uściskałem i podziękowałem Mu z całego serca.
- Więc na razie się rozluźnijmy. o Kontrakcie pogadamy jutro. Polejmy szampana takie coś trzeba opić. A i od razu przejdzmy na Ty. - powiedział Prezes.
- Dobrze. Więc David.
- Kenny mi mów, Opijmy to, zdrowie. za sukcesy klubu Leeds pod twoją wodzą David.
- Zdrowie ! - zawołaliśmy w 3 aż kucharz obok się obrócił sprawdzić co się dzieje.

Umówiliśmy się na Czwartek 11:00 od razu zobaczę trening, zapoznam się że sztabem i asystentem.
Będzie ciekawie, to mój najszczęśliwszy dzień w życiu.
Zadzwonię tylko do rodziny.

- Halo . - odebrała Matka.
- Mamo, mam pracę ! Będę prowadził Leeds United ! - powiedziałem podniecony..
- Super, bardzo się cieszę, tylko szkoda że to Leeds, bo to jest największy wróg Manchesteru United, za którym jest cała nasza rodzina.
- Oj to tylko są między kibicowe porachunki. W sercu dalej będzie Man Utd.
- Dobrze, dobrze synku.
- Przekaż Tacie i Markowi, muszę kończyć jeszcze.
- Dobrze, pa. Kocham cię synuś.
- Ja też Cię kocham.
Ok dzwonię do Diany, która najbardziej przejmowała się moim spotkaniem.

- Kotku, mam pracę. !
- Tak ? Super, nawet nie wiesz jak się cieszę.
- A nie uwierzysz gdzie.. - tajemniczo zaczełem jej mówić.
- Nie mam pojęcia, mów bo ciekawa jestem.
- Leeds !
- Naprawdę super. Nie wiesz nawet jak się cieszę.
- Dobrze, ja muszę kończyć będę w domu wieczorem.
- Ok, pa.
- Pa.

shabi
12-01-2010, 18:59
Hm.. Długie przynajmniej. ;P

Cobretti.
12-01-2010, 19:03
Walić to ;p następne może będzie lepsze :) wywijam na fabułe.. najważniejsze to żebym miał się czym pochwalić ( skład i wyniki )

kuba1992
12-01-2010, 19:07
Ach nie mogę się doczekać następnych odcinków.:P:):zeby:

MikiFIFA
12-01-2010, 19:32
Fajnie, że długie. Aż chce się czytać :)

Cobretti.
13-01-2010, 14:55
Co myślicie o tym jak bym zaczął już grać, skoro fabuła jest do kitu to może od razu już przejdę do szczegółów ?

kuba1992
13-01-2010, 15:38
Co myślicie o tym jak bym zaczął już grać, skoro fabuła jest do kitu to może od razu już przejdę do szczegółów ?

Mi się fabuła podoba , ale po jeszcze jednym odcinku mógłbyś grać :
To chętnie poczytam :P xp:)

MikiFIFA
13-01-2010, 15:45
fabuła jest do kitu to może od razu już przejdę do szczegółów ?

Fabuła jest świetna.

shabi
13-01-2010, 15:53
Możesz pociągnąć jeszcze trochę fabułę, jeśli chcesz, nie jest zła, tylko mógłbyś popracować nad przedstawieniem graficznym tego wszystkiego oraz nad interpunkcją i błędy ortograficzne też się zdarzały. ;)

Matka
13-01-2010, 16:00
Jak dla mnie to bez różnicy i tak jest cool;P

Cobretti.
13-01-2010, 16:11
czyli zdjęcia. I tak zamiar miałem już pisać ostatni odcinek fabuły, a potem grać. Więc dziś dokończe.

shabi
13-01-2010, 16:13
Nie, nie zdjęcia. Chodziło mi o częstsze używanie 'entera' , żeby to wszystko jakoś tak ładnie się kupy trzymało. Akurat ostatni odcinek pod tym względem był fajny.

Cobretti.
13-01-2010, 18:47
*********
Odcinek 7.

A więc jestem pod stadionem (http://v4admin.sportnetwork.net/upload/277/old/2771100350152.jpg) Leeds United


Przed wejściem do budynku stał mężczyzna. Domyślałem się że czeka na mnie. Podeszłem, przedstawiłem się, powiedziałem że jestem umówiony z Prezesem. Dowiedziałem się że jest to mój Asystent. Miły gość, raczej nie będę żądał żeby Go zwolnić. Nie ma sensu szukać innego skoro widzę że ten zna się na swoim fachu. Zaprowadził mnie do Prezesa.

- Witam ponownie David. - powitał mnie prezes dając do ręki szklankę że szkocką Whisky - Podziękowałem.
- Słuchaj tutaj masz do podpisania kontrakt. Szczegóły znasz. Na transfery dostaniesz jedynie milion, ponieważ klub ma długi. Minimalne oczekiwania to awans do wyższej klasy rozgrywkowej. O tutaj podpisz. - odparł Prezes. Nie zastanawiając się podpisałem umowę. Jestem trenerem Leeds !
- A i zorganizowałem konferencje prasową, pozwolisz że Cię oficjalnie przedstawię.
- Oczywiście. - odparłem.
- Chodź, teraz pokaże Ci zawodników, będziesz mógł poprowadzić trening, przypatrzyć się, kto Ci odpowiada i ogólnie zapoznać się z piłkarzami.
- Dobrze chodźmy.

Weszliśmy do szatni. Jako pierwszy Prezes, zaraz po nim Ja i Asystent.

- Witam. Chciałem przedstawić wam nowego Managera klubu, David Connor. - odparł trener, po czym przywitałem się z każdym piłkarzem z osobna.

Potem rozpoczęliśmy trening. Opiszę trochę skład.

Bramkarze:

Casper Ankergren (http://img685.imageshack.us/img685/5236/casper.png) - Bramkarz rezerwowy, jest waleczny, oprócz tego skoczny i zdeterminowany.
Shane Higgs (http://img251.imageshack.us/img251/6063/higgs.png) - Bramkarz jak na razie numer jedne.Umie się ustawić, dość dobry jeden na jeden, potrafi daleko wykopać piłkę.

Opinia: Potrzeba mi jednego bramkarza, najlepiej młodego który za jakiś czas będzie w stanie grać na podstawowym składzie. Jednak transfer ten narazie raczej poczeka.

Obrońcy:
Aidan White (http://img264.imageshack.us/img264/8290/aidanwhite.png) - Bardzo szybki, dobrze drybluje, pracowity - to tylko niektóre z jego cech. Bardzo dobry młody zawodnik.
Ben Parker (http://img260.imageshack.us/img260/4983/benparker.png) - Pracowity i wytrzymały, również dobry obrońca.
Jason Crowe (http://img260.imageshack.us/img260/7558/jasoncrowe.png) - Dość szybki, pracowity i ma predyspozycje żeby zostać Kapitanem.
Leigh Bromby (http://img685.imageshack.us/img685/2792/leighbromby.png) - Bardzo dobrze wyrzuca piłkę z autu, ma dobry odbiór i dobrze kryje. Współpracuje też dobrze. Dobry zawodnik.
Lubomir Michalik (http://img264.imageshack.us/img264/9426/lubomirmichalik.png) -Dobry odbiór, waleczny i agresywny. Również dobry zawodnik.
Patrick Kisnorbo (http://img264.imageshack.us/img264/8776/patrickkisnorobo.png) - Najlepszy defendor mojej drużyny. Ważny zawodnik pierwszego składu. Bardzo dobrze gra głową, jest wytrzymały.
Richard Naylor (http://img264.imageshack.us/img264/6421/richardnaylor.png) - Narazie kontuzjowany, ale jest pracowity, waleczny i agresywny.

Opinia : Najprawdopodobnie na obronie będą Parker - Bromby - Kisnorbo - Crowe. Wypadało by kupić jednego bocznego obrońce.

------
I jak ?
Pomoc i Atak zrobię jutro.

Ps: Jak można usunąć ten post wyżej ten z gwiazdkami, źle nacisnąłem i się wysłało..

redsfan
13-01-2010, 19:08
Zajeb.łeś mi Leeds :facepalm:

Cobretti.
13-01-2010, 19:18
redsfan, przecież możesz pisać też o Leeds.. :)

shabi
13-01-2010, 19:27
Przecież on już wcześniej wspominał coś o Leeds , a Ty, redsfan się wahałeś, jaki klub weźmiesz, i się pytałeś, z tego, co mi wiadomo.

netson
14-01-2010, 11:13
Fajnie, że Leeds, sam gram trochę w 2k10 Leeds, ciężko ściąga się dobrych graczy. Powodzenia.

Adriano_
14-01-2010, 11:22
Ps: Jak można usunąć ten post wyżej ten z gwiazdkami, źle nacisnąłem i się wysłało..

Przy tym poście naciskasz w prawym dolnym rogu "edytuj", a potem w prawym dolnym rogu poszukaj "usuń" i kliknij na "usuń".

Cobretti.
14-01-2010, 17:23
Pomocnicy:
Robert Snodgrass (http://img5.imageshack.us/img5/7035/robertsnodgrass.png) - Dobrze drybluje, wytrzymały, waleczny, błyskotliwy.
David Prutton (http://img5.imageshack.us/img5/5042/davidprutton.png) - Waleczny, pracowity. Dobrze współpracuje na boisku.
Andy Robinson (http://img5.imageshack.us/img5/9205/andyrobinson.png) - Dobrze wykonuje wolne, ogólnie przeciętny zawodnik.
Andy Hughes (http://img502.imageshack.us/img502/2300/andyhughes.png) - Słaby zawodnik, jedynie odbiór ma dobry, jest Wytrzymały, pracowity i waleczny.
Neil Kilkenny (http://img99.imageshack.us/img99/8409/neilkilkenny.png) - Agresywny, równie dobrze co Andy Robinson wykonuje rzuty wolne, dobrze gra z pierwszej piłki, wytrzymały.
Jonathan Howson (http://img99.imageshack.us/i/jonathanhowson.png/) - Wytrzymały, Pracowity, sprawny. ważny zawodnik pierwszego składu.
Brandley Johnson (http://img294.imageshack.us/img294/3674/bradleyjohnson.png) - Dośrodkowania, gra głową oraz strzały z dystansu to Jego specialność.
Micheal Doyle (http://img80.imageshack.us/img80/7159/michaeldoyle.png) - Bardzo wytrzymały, Waleczny, bardzo dobrze kieruje zespołem, Zawodnik na pewno znajdzie miejsce w mojej drużynie.

Opinia: Brakuje mi jednego, albo dwóch skrzydłowych. Tutaj musi być wzmocnienie.
Formacja będzie wyglądać najprawdopodobniej tak: Snodgrass - Howson - Doyle - Johnson. Potrzebuje wzmocnić prawe skrzydło.

Napastnicy:
Tom Elliott (http://img19.imageshack.us/img19/3293/tomelliott.png) - jedynie czym nie ten zawodnik zafascynował to współpracą i sprawnością, jest wytrzymały, skoczny i dość szybki. Młody zawodnik, Raczej się go nie będę pozbywał.
Luciano Becchio (http://img294.imageshack.us/img294/2084/lucianobecchio.png) - dobrze gra głową, skoczny, siłny, najlepszy napastnik jakiego mam w drużynie.
Jermaine Beckford (http://img502.imageshack.us/img502/8595/jermainebeckford.png) - Diabelsko szybki, dobrze wykonuje rzuty karne, błyskotliwy. Raczej mój drugi napastnik.
Mike Grella (http://img502.imageshack.us/img502/9867/mikegrella.png) - Młody, jednak słaby napastnik. Rozmyślę czy go nie sprzedać. Jednak chyba dam mu szanse.

Opinia:
Jeden napastnik mi jest potrzebny. Mam już paru na oku. zobaczymy co z tego będzie.


*************

Zobaczyłem zawodników w akcji, teraz czas na konferencje, trochę się tremuję, jednak mam nadzieje że się nie ośmieszę zbytnio.

D - Dziennikarz.
P - Prezes.
J - Ja.

P - Witam wszystkich zgromadzonych, w końcu znaleźliśmy trenera dla naszej drużyny, jest młody, a zarazem doświadczony. Prowadził Reprezentacje Anglii do lat 19.
D - Czy nie boi się Pan, zatrudniać tak młodego trenera?
P - Nie. Jest już doświadczony. Jestem pewien że sobie poradzi.
D - Więc witamy nowego Managera zespołu Leeds United, czy cieszy Pan się że został Pan Managerem pierwszego zespołu ?
J - Tak, jestem zadowolony tym co zastał w klubie. Naprawdę cieszę się że mogę poprowadzić ten klub.
D - A jak Pan, myśli jak zareagują Kibice ? w końcu jest Pan kibicem największego rywala Leeds. Manchesteru United.
J - sądzę że kibice z początku mnie nie będą lubieć, jednak mam nadzieje że ich do siebie przekonam.
P - Również myślę że nie będzie z tym problemu. Mamy wspaniałych kibiców.
D - Co z transferami ?
J - o tym w swoim czasie.
D - Jakie ma Pan zamiary na ten sezon ?
J - Awans, awans i jeszcze raz awans. To jest piorytetem w tym roku.
D - Dobrze dziękuję nie mamy więcej pytań. Życzymy sukcesów.
J - Dziękuję.

*************

11.07.2009.

Dzisiaj pierwszy sparing, ale najpierw może transfery.
Pierwszym moim transferem został James Henry (http://img696.imageshack.us/img696/1323/jameshenry.png) z Reading zakupiony za milion funtów, będzie grał najprawdopodobniej na podstawowym składzie. Jest bardzo utalentowany. Zawodnik który nas opuścił to Enoch Schowunmi (http://img5.imageshack.us/img5/4935/1enochschowunmi.png), odszedł za 70tyś. funtów do francuskiego FC Istres.

Mecz Towarzyski
11.07.2009
Farsley - Leeds
Składy (http://img709.yfrog.com/img709/8642/farsleyleeds.png)

Przed meczem liczyłem na dobry wynik, jednak w pierwszej połowie gra była bardzo zacięta, chociaż przeważaliśmy, to dopiero w 33 minucie pierwszego gola dał Beckford.
Tuż przed przerwą Grella zmarnował 100% szansę na zdobycie gola. Nie trafił na pustą bramkę. Mecz do przerwy nie uległ zmianie. Po przerwie znowu dominowała moja drużyna. Już w 49 minucie Grella strzelił gola po wspaniałym podaniu Beckforda.Trzecią bramkę strzelił ponownie Beckford, asystę zaliczył rezerwowy Ben Parker, który dośrodkował w prost na głowę Anglika. Mecz zakończył się wynikiem 3:0. Jestem zadowolony z mojej drużyny.

Farsley - 0:3 - Leeds (http://img407.imageshack.us/img407/2066/farsleyleedsq.png)
Zawodnik meczu: Beckford

kuba1992
14-01-2010, 17:44
Fajne:D.Ale szkoda że krótki opis meczu , ale i tak dobrze.:):zeby:

Cobretti.
15-01-2010, 12:06
Można zamknąć. Nie chce mi się już pisać. Wolę pograć. W takim tempie jak ja piszę te opowiadanie, to sezon rozegram dopiero za parę miesięcy.. Może kiedyś jeszcze coś napisze.. Narazie będę trenował. żeby się znów nie ośmieszyć..
Do zamknięcia !

kuba1992
15-01-2010, 14:01
K . . . . !A już mnie to rozkręciło. Ale cóz szkoda.

Matka
16-01-2010, 10:45
No szkoda, bo podobało mi się twoje opowiadanie i co tam, że nie którym fabuła nie odpowiadała liczą się chęci, a tobie jak widać ich zabrakło, ale i tak liczę, że jeszcze kiedyś coś napiszesz;P
Pozdro...