PDA

Zobacz pełną wersję : Historia Johna Freddy


Hilary
27-11-2008, 16:33
Oto historia Johna Freddy'ego:

Nazywam się John Freddy pochodzę z Anglii grałem przez kilka lat w Morecambe gdzie się też urodziłem grałem również w paru trzecioligowcach i przez krótki okres w Leeds United karierę zakończyłem w 2001 r. z powodu poważnej kontuzji gdy podczas meczu z Chelsea sfaulował mnie brutalne Celestine Babayaro gdy podczas meczu obaj skoczyliśmy do piłki on zaatakował mnie wyprostowaną nogą w plecy...Ocknąłem się dopiero w szpitalu okazało się że miałem złamany kręgosłup leżałem tam dość długo dopiero po 2005 roku wydobrzałem i zdecydowałem się zmienić otoczenie,wyjechałem do Holandii gdzie zostałem doradcą finansowym szło mi bardzo dobrze były pieniądze niczego nie brakowało lecz niestety firma padła.Wszyscy skończyli na bezrobociu.Szukałem pracy dość długo robiłem zakupy za ostatnie pieniądze. Aż na trzeci dzień zadzwonił do mnie mój były przyjaciel z Leeds Matt Johnson powiedział że został nowym menadżerem trzecioligowego Leeds i proponuje mi posadę trenera napastników a było to przed sezonem 2007/2008. Powiedział abym się spakował i przyjechał natychmiast na Wyspy. Gdy przybyłem Matthew powitał mnie bardzo gorąco ze swoją rodziną.
-Zobaczysz ci chłopcy nie lubią przegrywać więc nie pójdzie ci z nimi trudno.
-Już nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia gdy wszystkich poznam. - Odrzekłem.

Pojechaliśmy potem do domu Johnsonów zjadłem kolację i poszedłem spać czekając co przyniesie jutrzejszy dzień...

CIĄG DALSZY NASTĄPI...

redsfan
27-11-2008, 16:37
Oto historia Johna Freddy'ego:

Nazywam się John Freddy pochodzę z Anglii grałem przez kilka lat w Morecambe gdzie się też urodziłem grałem również w paru trzecioligowcach i przez krótki okres w Leeds United karierę zakończyłem w 2001 r. z powodu poważnej kontuzji gdy podczas meczu z Chelsea sfaulował mnie brutalne Celestine Babayaro gdy podczas meczu obaj skoczyliśmy do piłki on zaatakował mnie wyprostowaną nogą w plecy...Ocknąłem się dopiero w szpitalu okazało się że miałem złamany kręgosłup leżałem tam dość długo dopiero po 2005 roku wydobrzałem i zdecydowałem się zmienić otoczenie,wyjechałem do Holandii gdzie zostałem doradcą finansowym szło mi bardzo dobrze były pieniądze niczego nie brakowało lecz niestety firma padła.Wszyscy skończyli na bezrobociu.Szukałem pracy dość długo robiłem zakupy za ostatnie pieniądze. Aż na trzeci dzień zadzwonił do mnie mój były przyjaciel z Leeds Matt Johnson powiedział że został nowym menadżerem trzecioligowego Leeds i proponuje mi posadę trenera napastników a było to przed sezonem 2007/2008. Powiedział abym się spakował i przyjechał natychmiast na Wyspy. Gdy przybyłem Matthew powitał mnie bardzo gorąco ze swoją rodziną.
-Zobaczysz ci chłopcy nie lubią przegrywać więc nie pójdzie ci z nimi trudno.
-Już nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia gdy wszystkich poznam. - Odrzekłem.

Pojechaliśmy potem do domu Johnsonów zjadłem kolację i poszedłem spać czekając co przyniesie jutrzejszy dzień...

CIĄG DALSZY NASTĄPI...

ciekawe co masz z polskiego:p ortografia pozostawia duzo do zyczenia... pisz tez w wordzie
a co do opowiadania to nie jest zle probuj dalej

TomaLL
27-11-2008, 17:51
Opowiadanie nie ciekawe, wszystko jest do przewidzenia.. Początek taki jak większość nowych opowiadań co były na pod forum 08 tzn. jesteś piłkarzem, doznajesz kontuzji itd..
No i ta posada w Leeds za szybko Ci poszła. Jak na razie nie jest zbyt dobrze, powinieneś zainteresować czytelnika tym, co napisałeś. Próbuj może jeszcze trochę, ale mogłeś inaczej zacząć opowiadanie, ciekawiej, a nie coś tam napsiałeś i od razu przeszedłeś do trenowania drużyny.

Hilary
27-11-2008, 18:00
Dzięki oto kolejna część:

Wstałem o godzinie 9, poszedłem zjeść śniadanie zrobiłem sobie tosty i do popicie szklankę mleka gdy jadłem do kuchni wszedł Matt oparł ręce na moich ramionach i rzekł:
- Dziś pierwszy trening,trenerze! - powiedział z uśmieszkiem na twarzy
- O której zaczynamy?
- Wyjeżdżamy za pół godziny

Poszedłem szybko umyć zęby przebrałem się i wyszedłem przed dom gdzie mój przyjaciel czekał już w swoim Chryslerze. Jadąc jakoś nie miałem ochoty rozmawiać patrzyłem przez okno i obserwowałem ile zmieniło się w Leeds przez te 3 lata.W końcu dojechaliśmy na stadion treningowy.

- No to już tu - powiedział Matt
- Robi wrażenie choć to tylko stadion treningowy
- Weź tą torbę ale rozpakuj ją dopiero w szatni - rzekł Matthew dając mi niebieską torbę.

Wchodząc do szatni zupełnie jej nie poznałem kiedy ja jeszcze grałem w tym klubie szatnie były w opłakanym stanie teraz były dokładnie wyremontowane. W torbie znalazłem niebieskie dresy oraz piłkę z przyklejoną mapą tego stadionu domyślałem się o co chodzi. Ubrałem sportowe łaszki wziąłem piłkę i kierowałem się do wejścia na murawę gdy już wyszedłem ujrzałem szereg piłkarzy a przed nimi stał właśnie Matt.

- Chłopcy oto wasz nowy trener! - krzyknął Matthew.
- Cześć! Nazywam się John Freddy - powiedziałem i podałem rękę każdemu z kolejna graczowi, piłkarze nie byli zbytnio przekonani do mnie.
- John był zasłużonym piłkarzem Morecambe oraz grał w naszym klubie przez dwa lata,będzie zajmował się głównie napastnikami ale sądzę że na innych też będzie mógł czasem zerknąć.Czy są jakieś pytania?
- Tak! - krzyknął jeden z piłkarzy The Peacocks
- Słuchamy.
- To kiedy zaczynamy?

Moim zadaniem było przygotować ofensorów (napastników) na sobotni mecz wyjazdowy z Millwall tym bardziej że był już czwartek więc zostało bardzo mało czasu na przygotowanie. Zajęcia odbyły się następnego dnia o 6 rano.
Spotkałem się ze wszystkimi napastnikami drużyny;

- Zanim zaczniemy chciałbym powiedzieć od razu że nie jestem potworem chcącym byście wypocili na boisku co do ostatniej kropli potu. - piłkarze odpowiedzieli śmiechem.
- No dobrze więc może wpierw niech każdy powie jak ma na imię i opowie coś o sobie. - wszyscy w piątkę usiedliśmy na trawię.
- Nazywam się George Grish mam 20 lat zacząłem grać w nogę gdy miałem 6 lat mama zapisała mnie do szkółki Leeds gdy miałem 10 lat.

-Nazywam się Nicolas Treyou mam 26 lat Leeds kupiło mnie z Southampton w piłkę nożną gram od 9 roku życia.

- Mam na imię John Clash mam 19 lat pochodzę ze Stanów przeprowadziłem się do Anglii gdy miałem 4 lata patrząc jak koledzy ze szkoły grają na boisku zaraziłem się piłką.

Piłkarze skończyli o sobie opowiadać lecz został jeden który nie odezwał się ani słówkiem.
-A ty może ty coś powiesz o sobie? - Zapytałem.
- Ja...Ja...Nazywam się Alexandre da Silva mam 16 lat pochodzę z Brazylii mając 6 lat straciłem rodziców w wypadku samochodowym po tym musiałem wyprowadzić się do Leeds gdzie mieszkali moim dziadkowie.

W tym jednym grajku zobaczyłem wielki potencjał stracił mamę i tatę a i tak się nie poddaję zobaczymy co pokaże w następnych treningach...

CIĄG DALSZY NASTĄPI...

P.S Może i wszystko przewidziane ale to moja pierwsza jako tako historia i mam wielką chęć do pisania gdy już zacznę nie mogę skończyć :)

ZaRy™
05-12-2008, 21:44
Ale ty wiesz, że jak masz złamany kręgosłup, to prędzej wyjdziesz, ale nie grać, tylko prosto w trumnie na cmentarz ?? ;)

Hilary
16-12-2008, 17:14
Nie umiera się gdy masz skręcony kark ale kręgosłup da się śrubami skręcić :P
Nie wiem czy brać się dalej za to. Może po świętach to będzie zależało od użytkowników.

Tym bardziej że jak byłem mały to moja koleżanka kiedyś spadła z huśtawki przy dużej wysokości przeleciała z 10 metrów i złamała sobie kręgosłup po roku była już cała i zdrowa.

Wildus
16-12-2008, 17:30
Vogeli



Pisz kolejne części.Bardzo mi się podoba jak narazie.

Mathinio
17-12-2008, 06:09
Mi też się podoba.Pisz dalej

Hilary
19-12-2008, 12:21
Na dzień jutrzejszy wybrałem się na trening patrzyłem jak grają moi chłopcy, najwięcej zaprezentował skromny Brazylijczyk.
Nagle z wyjścia wyłonił się Matt z workiem ze sprzętem treninogwym podszedł do mnie i powiedział mi na ucho:

- Widzisz tego Brazylijczyk?
- Ma niezły talent. - Powiedziałem
- Jest bardzo skryty stracił rodziców w młodym wieku ale nikomu o tym nie mówi.
- Wiem.Powiedział mi to na pierwszym spotkaniu. - Odrzekłem
- Cóż ja się tego dowiedziałem od jego dziadków, dobra pracuj dalej. - Powiedział Matt po czym odszedł.

Zbliżała się sobota mecz ligowy z Milwall całe Leeds mówiło o tym głośno, lokalne gazety pisały o tym jakby to był mecz Arsenalu z Manchesterem. Wyjechaliśmy rano autokarem o 14 byliśmy w Bermondsey - mieście rywali. Mieliśmy dwie godziny na przygotowanie się motywowałem cały czas napastników wyczytałem dwóch którzy wyjdą w podstawowej jedenastce:

- A więc do pierwszej jedenastki na ten mecz wybrałem Johna Clasha i Alexandre Da Silvę.

Obie drużyny wyszły na boisko. ZACZYNAMY!

Od środka zaczęli gospodarze od razu przejął Clash obok niego biegnie Da Silva kapitalne zagranie do Brazylijczyka, sam na sam z bramkarzem niestety obronił to golkiper Milwall.
Rzut rożny była okazja próbował głową uderzyć obrońca Jonathan Smith jednak piłka minęła bramkę. Mieliśmy wielką przewagę lecz...
Piłkę przejęli gospodarze Naysmith z boku pola karnego i GOL dla Milwall 1:0 Hristen.
Walczyliśmy dzielnie była 88 minuta przegrywaliśmy 0:1 ale nagle przejęcie przez naszego obrońcę Lyesego. Piękne dogranie do Clasha sam na sam obok Da Silva podanie i ... 1:1 GOL! Ależ dramat drużyny z The New Den. była już 90+2 minuta Alexandre okazja na drugą bramkę wślizg obrońcy CO? Karny dla gości! John Clash ustawia piłkę jedenaście metrów przed bramką.
STRZELA!Broni bramkarz jeszcze dobitka głową GOL! 2:1 Leeds! Kibice Leeds skandują imię Johna! Koniec Leeds United wygrywa pierwszy mecz pod wodzą Matthew Johnsona 2:1. świętowaliśmy w szatni pierwsze zwycięstwo w sezonie. Była 19 gdy wsiadaliśmy weseli do autokaru jednak Matt z nami nie wsiadł.

- Nie jedziesz z nami? - Spytałem.
- Nie mam ważne spotkanie jeszcze w tym mieście będę jutro na treningu.
- Ok, trzymaj się. - Powiedziałem.
Matt odszedł, gdy odjeżdżaliśmy zobaczyłem że wsiada do jakiegoś wozu.

O 2 w nocy wybudził mnie telefon, byłem wtedy sam z dziećmi Matta ponieważ jego żona pracowała, nie wiedziałem kto dzwoni o tej porze była to żona Matta.

- John?Matt miał wypadek leży w szpitalu!

Odłożyłem słuchawkę szybko się ubrałem wybiegłem z domu szybko zadzwoniłem po taksówkę. Byłem strasznie zdenerwowany gdy wszedłem na oddział intensywnej terapii.
- Gdzie do pana Johnsona spytałem się pielęgniarki.
- Sala 34, ale zaraz pan ktoś z rodziny?! - Nie słuchałem jej uwag szybko pobiegłem do tej sali. Gdy zobaczyłem Matta i płaczącą obok niego żonę nie mogłem uwierzyć...

adrian20-11
19-12-2008, 13:33
Vogeli



Fajne Pisz Dalej

Miko13
20-12-2008, 18:06
Bardzo fajne, pisz dalej. Patrz trochę bardziej na błędy... robisz ich sporo, ale na szczęście nie rzucają się jakoś specjalnie w oczy ;) Najbardziej rzuciło Mnie się w oczy to że napisałeś pod wodzą Matthew Johnsona zamiast pod wodzą Matthew'a Johnson'a... Skup się trochę na ortach, bo widzę że z Angielskim kiepsko u Ciebie :zwala:

Hilary
20-12-2008, 21:30
Jeszcze nigdy nie byłem w takim szoku, nie poznałem mojego najlepszego przyjaciele, twarz miał całą zmasakrowaną, oczy miał podbite a nogi i ręce złamane. Był podłączony do respiratora który podtrzymywał go przy życiu.
Podszedłem do żony Matta, Ashley.
- Co się stało?Kto mu to zrobił?! - Spytałem zdenerwowany.
-Potwory!Prawdziwi brutale!- Ryknęła z płaczem Ashley.
Nie była w stanie więcej mówić. Wyszedłem z sali, nie mogłem patrzeć na Matta gdy on był w takim stanie. Zauważyłem że w poczekalni siedzi policjant , domyślałem się że chodzi o mojego przyjaciela. Podszedłem do niego i zapytałem się:
- Czy pan coś wie o sprawie Pana Johnsona?
- Tak, a mogę zapytać czy pan jest kimś bliskim?
- Tak jestem jego bliskim przyjacielem.
- Niestety tylko rodzinie mogę przekazywać poufne informacje.
- Ale ja...Ale
- Proszę już stąd odejść!
Pojechałem do domu. Zasypiając myślałem o tym zdarzeniu.
Rano zastałem smutną żonę Matta w kuchni.
- Czy mogę w końcu wiedzieć co tu się stało?!
Ashley z załzawionymi oczami zdecydowała się powiedzieć cała prawdę.

- Matt pragnął się spotkać ze Stuartem jego kolegą ze szkoły, miał on duży dom na środku lasu. Gdy jechali było już ciemno, była godzina... koło 22. - Mówiła z płaczem Ashley.
- I...? - Spytałem zauważając że Ashley nie ma zbytniej chęci mówienia dalej.
- Nagle drogę zajechał... Im jakiś samochód były to bardzo wąskie drogi więc nie było jak zawrócić, z wozu wyszli jacyś mężczyźni w kominiarkach z nożami i kijami baseballowymi. Wpierw rzucili w przednią szybę auta Stuarta cegłą ale nie trafili żadnego z nich, Matt i Stuart byli tak zdenerwowani że myśleli że ucieczka pogorszy ich sytuacje, bandyci podeszli do auta i dosłownie wyrzucili z niego mojego męża i jego kolegę. Matta obkładali kijem i bili aż do znudzenia, a Stuarta katowali nożem. Całe zdarzenie widział leśniczy który zadzwonił na policję. Niestety bandyci uciekli gdy przyjechała policja i pogotowie dla Stuarta było już za późno zginął na miejscu ale o Matta życie jeszcze walczyli teraz leży w ciężkim stanie leży w szpitalu i walczy o życie! Ci bandyci jak się później okazało byli kibolami Milwall!Czemu ten leśniczy widział a nie mógł im pomóc!Dlaczego?!
Krzyczała płacząca Ashley opierając swą głowę na mojej piersi.
-Wszystko będzie dobrze wyjdzie z tego.
Choć jak to mówiłem wcale w to nie wierzyłem, bo słyszałem lekarzy że ma uszkodzoną poważnie wątrobę lecz żone mojego przyjaciela jeszcze nie powiedzieli.

Czy Matt dojdzie do siebie? Kto będzie następnym rywalem Leeds? Kto zastąpi szkoleniowca Leeds?Czy John wreszcie pozna swoją drugą połówkę?

Tego dowiecie się w części 5.

Keczis
21-12-2008, 08:44
No mi sie podoba. Sprobuje odgadnac co bedzie dalej, ok? Matt umrze, ty zostaniesz nowymszkoleniowcem Leeds i przygarniesz do siebie Ashley :P Pozniej bedzie slub i wielka biba xD Zgadlem? Pisz dalej, dawaj szybko nastepne czesci. Wesolych Swiat xD

TOMEK 11
21-12-2008, 09:38
fajne ale mogło być lepsze , daje 7/10:spoko:

Hilary
21-12-2008, 11:01
No mi sie podoba. Sprobuje odgadnac co bedzie dalej, ok? Matt umrze, ty zostaniesz nowymszkoleniowcem Leeds i przygarniesz do siebie Ashley :P Pozniej bedzie slub i wielka biba xD Zgadlem? Pisz dalej, dawaj szybko nastepne czesci. Wesolych Swiat xD

Niestety nie zgadłeś :P

M!ch4ś$
21-12-2008, 11:59
Ten ostatni rozdział trochę słaby... moja ocena 6/10 :P Skądś już to znam, wszystkie opowiadania takie same ;) Pisz dalej, trochę się to rozwija.

Keczis
21-12-2008, 13:11
Hmmm... Skoro nie zgadlem, to znaczy, ze opowiadanie nie jest mocno schematyczne. Pisz, czekam na kolejna czesc. Nie moge sie doczekac kogo obejmiesz ;>

adrian20-11
21-12-2008, 18:40
No ciekawe co dalej pisz bo sie doczekać nie moge
@ Keczis można sie tylko domyślać kogo on obejmie ;)

Young95
22-12-2008, 14:37
Historyjka ciekawa... z sensem i można się wciągnąć... pewnie Matt wyjdzie ze szpitala, ale nie będzie w stanie prowadzić drużyny... ogłosi, że John zostanie trenerem Leeds United... ale nadal Johnson będzie mu pomagał i będą dobrymi przyjaciółmi...

Pozdro Young

Hilary
22-12-2008, 14:53
Historyjka ciekawa... z sensem i można się wciągnąć... pewnie Matt wyjdzie ze szpitala, ale nie będzie w stanie prowadzić drużyny... ogłosi, że John zostanie trenerem Leeds United... ale nadal Johnson będzie mu pomagał i będą dobrymi przyjaciółmi...

Pozdro Young

Niestety nie. :P

shabi
22-12-2008, 15:09
Opowiadanie super ! Pisz dalej ! Czekamy :].
Obstawiam, że Główny bohater zostanie trenerem Leeds, a pozna może kogoś z zarządu klubu :D.

Hilary
22-12-2008, 16:50
Minął tydzień a w lidze nadchodził mecz z Nottingham Forest.
Ashley wróciła do domu szczęśliwa.
Spytałem się:
- Co się stało?
- Wypisują Matta ze szpitala!
- To świetnie! Kiedy wychodzi?
- Jutro mam go odebrać.
Na dzień jutrzejszy wznawialiśmy treningi była to sobota jutro miał być mecz.
Nagle na stadion treningowy wszedł... Matt ledwo chodził na kulach bo jedna noga mu jeszcze nie wydobrzała.
Od razu podbiegłem do niego i mocno go uściskałem reszta drużyny też była szczęśliwa że ich menadżer wrócił.
- No to co chłopcy zaczynamy treningi?
Treningi przebiegły bez żadnych problemów, była 19 kiedy wracałem z Mattem do domu, ja kierowałem gdyż bałem się trochę o mojego przyjaciela.
W połowie drogi zapytałem się go:
- Wiem że to może być nieprzyjemny temat ale czy jedziesz na pogrzeb Stuarta?
- Jego rodzina mnie znienawidziła mówią że to ja jestem winny tej tragedii, więc obecność na pogrzebie jest raczej zbędna.
W domu zaskoczyła nas miła niespodzianka rodzina Matta i Ashley przywitała bardzo serdecznie Matta z różnymi wypiekami, lecz ja zjadłem tylko jeden kawałek ciasta i poszedłem spać byłem bardzo zmęczony tym bardziej że jutro był mecz gramy u siebie!
Na dzień jutrzejszy wszyscy byli gotowi oczywiście do podstawy wybrałem Clasha i Da Silvę. Zaczęliśmy spotkanie.
Ładne podanie Gardnera do Pruttona dośrodkowanie w pole karne ale tuż nad poprzeczką strzelał mój ulubieniec Alexandre Da Silva.
I my i przeciwnicy stwarzaliśmy sobie okazje ale niestety żadnej nikt nie wykorzystał był koniec pierwszej połowy gdy zobaczyłem Matta biegnącego szybko w stronę toalety, zaniepokojony pobiegłem szybko za nim.
- Matt?Wszystko dobrze? - Zapytałem pukając
- Tak wracaj do szatni! - Powiedział zdenerwowany.
Niepokoiły mnie dźwięki wydawało mi się że Matt zwymiotował.
Zaczęła się druga połowa Matt był już na murawie i dawał wskazówki piłkarzom, ciągle było 0:0, była 75 minuta meczu i nagle usłyszałem krzyk odwróciłem się, Matt padł na murawę, stracił przytomność, sędzie przerwał spotkanie sztab medyczny i inni szybko do niego podbiegli.
- Brak pulsu!Szybko dawać tu karetkę! - krzyczał jeden z pracowników sztabu.
Na boisko wjechało pogotowie, zabrało Matta do szpitala niestety nie mogłem z nim jechać ale szybko zadzwoniłem do Ashley i powiadomiłem ją o stanie jej męża natychmiast pojechała do szpitala. Wszyscy piłkarze utworzyli krąg i modlili się o zdrowie dla Matta. Ze stadionu od razu pojechałem do szpitala. Matt odzyskał przytomność i w ogóle nie było widać u niego braku zdrowia właśnie oglądał z żoną telewizję.
- Jak się masz stary? - Spytałem dając mu w prezencie kwiaty i czekoladki.
- Bywało lepiej, ale lekarze mówią że z tego wyjdę .
Ashley poszła już do domu ale ja zostałem siedziałem z Mattem całą noc, mam nadzieję że szybko wróci do siebie. Rano chciałem obudzić Matta gdyż pielęgniarka właśnie przyszła ze śniadaniem.
- Matt?Wstawaj śniadanie!Matt!Matt!Wołać lekarza szybko!
- Niestety już za późno, przykro mi - powiedział Dr Smith
- Nie! - Krzyknąłem płacząc.
Odwołano dwie kolejki League One przez tą tragiczną sytuację.
Po pogrzebie który odbył się dwa dni później było na nim ponad 1000 osób nie zabrakło też najważniejszych członków F.A. miałem parę dni wolnego ale wcale nie byłem przez to zadowolony aby o tym zapomnieć chodziłem na basen gdy pewnego razu wróciłem do domu nikogo w nim nie było ale na stole leżał list z następującą treścią:

Matt, przykro mi ale to już za dużo
dla mnie, zabrałam dzieci i wyprowadziłam się na stałe
do rodziców Londynie, mieszkanie jest twoje.
Powodzenia Matt!
Ashley

- Niestety zostałem sam jak palec bez przyjaciół i rodziny czemu ja mam takiego pecha?- Myślałem całą noc nad tym. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.

Koniec części V.

shabi
22-12-2008, 16:57
Coraz lepiej...:]
Ale nie dowiedzieliśmy się, kto będzie nowym trenerem ...
A szkoda.
Czekam na kolejne ;).

Kest
22-12-2008, 18:32
Trzyma w napięciu :) Ale.. Ja chyba wiem co będzie dalej ^^

Wildus
22-12-2008, 19:22
Spoko fajnie się to słucha i czyta :)

adrian20-11
23-12-2008, 10:38
Fajne pisz dalej ciekawe!

Ładyś
23-12-2008, 11:08
Vogeli pisz dalej jest taki gostek który pisze historie że gra w Chelsea płacą mu 300 funtow tygodniowo itd:śmieszne chłopak nie mal talentu a ty Vogeli masz do tego interesujące pisz dalej!

Hilary
23-12-2008, 12:54
Dziękuję za miłe słowa:o
Kolejna część, krótka ,ostatnia przed Wigilią.

Mijały dni. A ktoś musiał przejąć drużynę Leeds.
Zarząd zwołał zebranie którego początek uczczono minutą ciszy, na którym miał zapaść werdykt wyboru.
- Oficjalnie ogłaszamy że nowym trenerem zespołu The Whites zostaje Henri Find's.
Nie byłem zdziwiony gdyż Find's był wcześniej asystentem zmarłego Matta, piłkarze mówili że to bardzo nieprzyjemny człowiek ale zobaczymy.
Na następny dzień odbyły się treningi przed spotkanie zaległym z Nottingham Forest. Przebiegały pomyślnie aż nie wywrócił się jeden z zawodników Leeds był to Alexandre Da Silva leżał na murawie poślizgnął się na niej gdyż to był bardzo deszczowy dzień. Find's do nie podszedł, myślałem że chce mu pomóc ale on:
- No już ruszaj się łamago! Ile mam czekać?!
Już wtedy poczułem że jest coś nie tak ale nie wiedziałem czy ta sytuacja się jeszcze rozwinie.

Koniec części VI.

Keczis
23-12-2008, 14:38
Odejdziesz, bedziesz szukal klubu a tu nagle z nikad trafi sie propozycja z Arsenalu ;D

Hilary
23-12-2008, 15:12
Odejdziesz, bedziesz szukal klubu a tu nagle z nikad trafi sie propozycja z Arsenalu ;D

Nie :P

adrian20-11
23-12-2008, 15:43
Napisz jeszcze jutro wiem że wigilia ale można sie urwać na 10 minut żeby napisać kolejną część:]

Ładyś
23-12-2008, 17:13
Vogeli napisz jeszcze jutro prosze :]

Hilary
23-12-2008, 17:15
Ok, postaram się :)

Ładyś
23-12-2008, 18:38
dziex Vogeli widać ze z ciebie spoko kolo :D

adrian20-11
23-12-2008, 20:01
Dobrze powiedziane Ładyś

Young95
23-12-2008, 21:38
dziex Vogeli widać ze z ciebie spoko kolo :D
Dobrze powiedziane Ładyś
Potwierdzam... :]

Hilary
24-12-2008, 13:24
Byłem bardzo zaniepokojony sytuacją w drużynie, gdyż niestety zawodnicy nie potrafili pogodzić się z nowym trenerem. Spotkanie odbyło się pomyślnie w sobotę po dwóch tygodniach żałoby. Niestety nie będę omawiał co się działo bo daliśmy kompletną klapę przegraliśmy 0:2 widać było że zespół nie może pogodzić się ze stratą Matta jak i ja. Find'sowi brakowało takiej pewności jaką miał mój przyjaciel następnego dnia na treningu.
Było strasznie ponuro, grymasy na twarzach piłkarzy mówiły same za siebie.
Zbliżał się mecz Pucharu Anglii mieliśmy grać z bardzo trudnym rywalem jakim był Manchester City przyznajmy sobie szczerze mój zespół nie miał żadnych szans z taką formą, nagle zadzwonił telefon któryś z zawodników zawołał Da Silvę. Nagle Alexandre odłożył słuchawkę padł na ziemię i wpadł w wielką rozpacz. Henri podszedł do niego:
- Co się stało?
- Mój dziadek miał zawał! - Powiedział z płaczem.
- Ale chyba z tego wyjdzie?
- Nie żyje.
Szybko odwiozłem Da Silvę na spotkanie z babcią do szpitala.
Na wieczór zadzwonił telefon z słuchawki wydobywał się głos mówiący:
- Gdzie ty kur** byłeś?! Myślisz że co głupcze możesz sobie ot tak odpuszczać treningi? - Domyśliłem się że to Find's zdenerwowany bo odwiozłem Alexandre nie mówiąc mu ani słowa gdzie jadę.
- Ale ja, musiałem dowieźć jego do szpitala stracił dziadka ja musiałem.
- Słuchaj, dopóki ja ci nie pozwolę nie robisz tego ok?! Leję na to co się stało.
- Słuchaj śmieciu, gówno mnie obchodzi co o mnie myślisz jesteś zerem! Odchodzę szukaj sobie nowego trenera. - Po czym odłożyłem zdenerwowany słuchawkę. Tak tylko teraz co robić? Bez pracy bez niczego?
Czy czy coś jeszcze szczęśliwego mnie spotka w moim nędznym życiu?
Po kilku dniach, zadzwonił telefon;
- Czy mam przyjemność z panem Freddy?
- Tak to ja.
- Tu mówi Reinhard Rauball - główny prezes niemieckiej Borussii Dortmund, zadzwoniłem do pańskiego klubu z wielką prośbą lecz powiedzieli mi tam że pan już u nich nie pracuje.
- Tak zgadza się.
- W takim razie czy byłby pan chętny zostać głównym menadżerem BVB?Ma Pan wszystko czego potrzeba dobremu trenerowi czytałem dobrze pana akta ale mimo małego doświadczenia trenerskiego proponuję panu tą jakże ważną posadę.
Byłem oszołomiony ja głównym menadżerem i to w takim klubie?
- W takim razie gdzie się mamy spotkać?
- Zapraszam pana za trzy dni na spotkanie w Pekinie gdzie umówimy szczegóły kontraktu, wszystko to znaczy lot i jedzenie wszystkie koszty pokrywa klub, także do czwartku panie Freddy.
Byłem w wielkim szoku, szykowałem się na lot do Pekinu cały wieczór.
Nie mogłem w to uwierzyć szczęście wreszcie się do mnie uśmiechnęło.

Young95
24-12-2008, 13:34
opowiadanie super... brawo... czy będą kolejne części?... bo naprawdę historia jest zawaliste...

Hilary
24-12-2008, 13:40
Dzięki xD Jasne że będą może nawet będzie tych części z 50. :P

adrian20-11
24-12-2008, 13:45
No jesteś gość Vogeli ściągniesz Alexadre Da Silve do BVB....?

Keczis
24-12-2008, 13:48
No Alexandre to musi byc 1 cel transferowy :D

Hilary
24-12-2008, 13:49
No jesteś gość Vogeli ściągniesz Alexadre Da Silve do BVB....?

Może... :cfaniak:

Young95
24-12-2008, 13:54
Po raz pierwszy Vogeli nie napisał - nie albo nie zgadłeś więc na pewno tak...

Hilary
24-12-2008, 13:56
Po raz pierwszy Vogeli nie napisał - nie albo nie zgadłeś więc na pewno tak...

Jeszcze nie wiem, na razie myślę nad kolejną częścią :]

Young95
24-12-2008, 14:03
Jeszcze nie wiem, na razie myślę nad kolejną częścią :]

Myśl, myśl i wymyśl coś porządnego... tak jak to zrobiłeś z poprzednimi częściami... :D

Wildus
24-12-2008, 15:10
Vogeli



Ty masz DAR pisania opowiadań gratulacje.

Ładyś
24-12-2008, 15:23
Słuchaj śmieciu, gówno mnie obchodzi co o mnie myślisz jesteś zerem! Odchodzę szukaj sobie nowego trenera. - Po czym odłożyłem zdenerwowany słuchawkę. Tak tylko teraz co robić? Bez pracy bez niczego?
To był najlepszy moment w tej częśći :D

Hilary
24-12-2008, 15:31
Dzięki za komentarze następną część hmm.. jutro? :P

Wildus
24-12-2008, 15:34
Spoko dobry pomysł

Ładyś
24-12-2008, 16:58
Dzięki za komentarze następną część hmm.. jutro? :P


oczywiśćie z chęcią poczytam jutro :fajka:

adrian20-11
24-12-2008, 17:02
czekam na kolejną część ja już po świętach jestem więc życze szczęścia zdrowia i dużo kasy:megalol:

shabi
25-12-2008, 11:42
Super.
Fajnie się dalej zapowiada. :)
Kiedy następna część ?

Hilary
25-12-2008, 15:38
Cóż dziś się nie wyrobię ale do weekendu postaram się napisać. :P

Tominho
25-12-2008, 17:13
Bardzo fajna historia 10/10

Ładyś
25-12-2008, 17:51
Historia super.Mam nadzieje Vogeli że jutro napiszesz:D

Nalep
26-12-2008, 09:43
Fajna historia jak na Twoj pierwszy raz:) Czekam na kolejne czesci;)

Young95
26-12-2008, 11:32
Fajna historia jak na Twoj pierwszy raz:) Czekam na kolejne czesci;)

Vogeli czekamy pamietaj:D

Wiesz, że jest taki przycisk edytuj???? a z resztą ten post w ogóle nie był potrzebny...

adrian20-11
26-12-2008, 12:52
Vogeli tylko weź Alexa Da Silve do BVB tak mi sie go żal zrobiło. A tak na marginesie to na następną część czekam!!

Ładyś
26-12-2008, 13:19
Vogeli tylko weź Alexa Da Silve do BVB tak mi sie go żal zrobiło. A tak na marginesie to na następną część czekam!!


Chyba go ściągne . Ale za ile ? :P

Nalep
26-12-2008, 15:00
Wiesz, że jest taki przycisk edytuj???? a z resztą ten post w ogóle nie był potrzebny...

Znalazło się 95 to pewnie Twój rocznik ur. dobra wiem sorry:D

Young95
26-12-2008, 16:41
Znalazło się 95 to pewnie Twój rocznik ur. dobra wiem sorry:D

No zgadłeś... to jest mój rocznik urodzenia... no i co z tego?... coś Ci w tym nie pasuje?...

Czekam na kolejną część Vogeli... jeżeli chodzi o Da Silve to na pewno go ściągnie... tylko jest jedno pytanie (wymienione kilka postów wcześniej) - za ile?

pitekk
26-12-2008, 18:56
Ja również czekam na następne części Vogeli :) Bardzo fajna i ciekawa historia. Pozdrawiam!!!

Hilary
27-12-2008, 11:49
Wielce podekscytowany, na następny dzień byłem już w Londynie na lotnisku.
BVB postawiło mi pierwszą klasę więc to był bardzo przyjemny o odprężający lot.
Na lotnisku w stolicy Chin powitali mnie najwięksi członkowie klubu.
Zabrali mnie dużą czarną limuzyną do ekskluzywnej restauracji gdzie zjedliśmy wykwintny obiad i potem omówiliśmy kontrakt podpisałem go na 3 lata z opcją przedłużenia, akurat była przerwa zimowa i Borussia robiła tournee po Azji grała wpierw w Pekinie z drużyną:
Henan Jianye jak wiemy występował tam polak Emmanuel Olisadebe.
Wybrałem się następnego dnia na treningi od razu poznałem Jakuba Błaszczykowskiego z resztą rozchwytywanego i Alexandra Frei'a oni zdecydowanie najbardziej przypadli mi do gustu, wszyscy byli zadowoleni że przyszedł nowy trener bo poprzedni nie był zbyt wygodny. Nazajutrz na stadionie Olimpijskim odbył się mecz towarzyski wygraliśmy go zdecydowanie pewnie bo 5:0 i już niemieckie brukowce stawiały znak zapytania na pucharze Ligi Mistrzów. Borussia w przerwie zimowej była 6 w tabeli a szanse na mistrzostwo nie były zbyt wielkie ale zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów całkiem realne.
Zostały jeszcze 3 sparingi z mistrzem Korei Południowej i średniakami z Japonii oraz Arabii Saudyjskiej. Po meczu otworzyliśmy szampana opiliśmy wysokie zwycięstwo oraz moje przejście do klubu z Signal Iduna Park.

Young95
27-12-2008, 11:55
Fajne... ale szczerze mówiąc myślałem, że będzie trochę... dłuższe... ale trudno... kiedy następna część??...

Hilary
27-12-2008, 11:56
Może jeszcze dziś zdążę. ;)

Young95
27-12-2008, 11:57
Może jeszcze dziś zdążę. ;)

Fajnie by było... :D

adrian20-11
27-12-2008, 12:17
No fajnie... :]

Ładyś
27-12-2008, 13:52
no fajnie się rozkręca praca w Borussi .I chciałbym jeszcze jedną dziś :]

Hilary
27-12-2008, 15:06
A moglibyście postawić ocenę tymi gwiazdkami?Sory za głupią prośbę bo miałem 5 gwiazdek ale ktoś dał 1 i mam cztery hehe :lol44::megalol:

Wildus
27-12-2008, 16:42
Ja gwiazdki co kolejną część stawiam oczywiście 5/5

Nalep
27-12-2008, 19:18
No zgadłeś... to jest mój rocznik urodzenia... no i co z tego?... coś Ci w tym nie pasuje?...

Czekam na kolejną część Vogeli... jeżeli chodzi o Da Silve to na pewno go ściągnie... tylko jest jedno pytanie (wymienione kilka postów wcześniej) - za ile?

Ależ oczywiście ,że nie ,sam urodziłem się tylko 2 lata wcześniej:)

Co do kolejnej części no to przeczytałem i czekam na następne;]

adrian20-11
27-12-2008, 19:20
Dostajesz 5/5 gwiazdek szkoda że krótkie...

Davyd001
28-12-2008, 13:41
5/5 I to co koledzy wyżej... Krótkie...

Hilary
28-12-2008, 14:00
Zbliżało się okienko transferowe a człowiek od tych spraw kazał mi napisać skromną listę życzeń a oni potem to rozpatrzą i kupią jednego najlepszego zawodnika.
Oto lista życzeń jaką zaniosłem do pana Rauballa:
Na pierwszym miejscu oczywiście umieściłem mojego ulubieńca Alexandre da Silvę. Reszta listy:

Alexandre Da Silva (Leeds United)
Luka Modrić (Tottenham Hotspur)
Manucho Gonçalves (Manchester United)

- No dobrze wszystko się zgadza ale kto to jest ten Alexandre Da Silva, bo widzę umieściłeś go na pierwszym miejscu. - Spytał się prezes BVB.
- Zza czasów kadencji w Leeds był on najlepszym zawodnikiem w tym klubie.
- Ok jutro rano zadzwonię do nich i zapytam się jaką by od nas sumę wymagali na tego gracza.
Na dzień jutrzejszy szykowaliśmy się na sparing z Yokohama Marinos który miał odbyć się o 22. Zmęczenie po porannym treningu wróciliśmy do hotelu na obiad była gdzieś godzina 15.
Do Yokohamy jechaliśmy autobusem o 16 wyruszaliśmy a o 21 mieliśmy być na miejscu. Gdy wsiadłem do autobusu podszedł do mnie jakiś face w dresie klubowym.
- Kanapka i soczek, proszę - powiedział dając mi te obie rzeczy.
- Ale ja nie jestem głodny. - odpowiedziałem.
- Każdy dostaję, to jest prowiant na podróż bo do wieczora nic nie będziecie jedli, poza tym.
Tajemniczy mężczyzna poszedł na tył autokaru wręczając innym zawodnikom jedzenie.
Do autokaru wszedł rozchichotany Błaszczykowski ze swoim kolegą Tingą.
Coś tam szprechali bo angielsku.
- No i ja mu mówię... - Reszty już niedosłyszałem ale obaj panowie byli w bardzo dobrym humorze.
Gdy dojechaliśmy na miejsce większa cześć spała, wstałem wtedy ze swojego siedzenia:
- Panowie jesteśmy, pobudka!
Zafundowałem im na stadionie w Yokohamie małą rozgrzewkę przed meczem potem wróciliśmy do szatni i omawialiśmy taktykę.
Mecz był bardzo dziwny ponieważ na trzy minuty przed końcem było 4:4 ale Frei i Dede wpisali się na listę strzelców w doliczonym czasie gry wygraliśmy 6:4, reszty sparingów opisywać już nie będę bo nic się w nich ciekawego nie działo z Busan Park z Korei Południowej wygraliśmy skromnie 2:1.
Przy bramce dla rywali zawinił Roman Weidenfeller ale każdemu się zdarza któryś z ich piłkarzy strzelił z 50 metrów a naszemu bramkarzowi piłka przeleciała jakoś między genitaliami. Po 2 dniach w których mieliśmy czas na zwiedzanie, pojechaliśmy na lotnisko do Tokio skąd polecieliśmy do Dortmundu, przed nami było nie lada wyzwanie bo musieliśmy trenować na inaugurację rundy wiosennej z zespołem Werderu Bremy.

Davyd001
28-12-2008, 14:14
piłka przeleciała jakoś między genitaliami
To chyba jakiś mutant... Z tego wynika, że ma więcej niż jeden zarząd rozrodczy... Chyba między nogami :D

Hilary
28-12-2008, 14:20
To chyba jakiś mutant... Z tego wynika, że ma więcej niż jeden zarząd rozrodczy... Chyba między nogami :D

zastosowałem ironię. ;)

Keczis
28-12-2008, 15:22
No i fajnie :D Dawaj nastepna czesc :P

adrian20-11
28-12-2008, 15:51
Ale się temat rozrósł 4 strony. Fajne dawaj następną część:zeby:

Mati20232
28-12-2008, 16:38
Człowieku jak na razie królujesz jeśli chodzi o opowiadania na tym forum. Dobrze się czyta, a co najważniejsze nie ciągnie się bezsensownie.

Hilary
28-12-2008, 17:10
dzięki :0

Wildus
28-12-2008, 17:38
UUU brawo każde z twoich opowiadań jest jescze lepsze od poprzednich czekam na kolejne częsci dodaje kolejne 5/5.

pitekk
28-12-2008, 17:50
No super, teraz czekam na te wazne ligowe mecze :)
Napisz jak najszybciej potrafisz i na ile masz weny :D

shabi
28-12-2008, 19:07
Kolejny raz super.
Kiedy kolejna część ?

Young95
28-12-2008, 20:11
Dobra muszę przyznać... wszystkie części są genialne... przeczytałem znowu od początku wszyściutkie cząstki... na razie nie ma lepszej historyjki... kiedy kolejna część?...

adrian20-11
28-12-2008, 20:25
Nio właśnie kiedy następna część? Tylko please nie odchodź szybko z BVB

Hilary
28-12-2008, 20:27
Następna część jutro.

Young95
28-12-2008, 20:28
Następna część jutro.

To dobrze... ciekawe za ile BVB sprowadzi Da Silvę...

adrian20-11
28-12-2008, 20:34
A o której godzinie??

Young95
28-12-2008, 20:37
A o której godzinie??

może jeszcze zadaj pytania typu: co Da Silva będzie robić kiedy dowie się o transferze do BVB?... Ile lat, miesięcy, dni, godzin, minut i sekund żyje Da Silva?...

adrian20-11
28-12-2008, 20:39
Wiesz co myślałem o tym ale zrezygnowałem mały off-top się zaczyna

Young95
28-12-2008, 20:41
Wiesz co myślałem o tym ale zrezygnowałem mały off-top się zaczyna

Racja przestańmy śmiecić tego wątku...

Naprawdę czekam na następną część... może ja zacznę pisać historię?... hmm.. albo lepiej nie... ja nie mam takiego talentu jak Vogeli... :)

Nalep
29-12-2008, 10:27
Racja przestańmy śmiecić tego wątku...

Naprawdę czekam na następną część... może ja zacznę pisać historię?... hmm.. albo lepiej nie... ja nie mam takiego talentu jak Vogeli... :)

Vogeli to talent jakich mało ,ale ja chyba spróbuje(mała konkurencja:P) choć już tych historii trochę się pojawiło ale na razie i tak Vogeli the best:D

adrian20-11
29-12-2008, 10:59
Dzisiaj następna część zobaczymy co dziś nasz najlepszy Manager pokaże:D:D

Davyd001
29-12-2008, 12:25
No czekam na czekamy na kolejną część ;) Tymczasem, ja zaczynam pisać u siebie ;)

Hilary
29-12-2008, 14:16
Na dzień jutrzejszy na trening już w Niemczech przyszedł pan Rauball.
- Witaj, John słuchaj dzwoniłem wczoraj do zarządu Leeds powiedzieli że żądają za Brazylijczyka 2 mln. funtów szterlingów.
- Tak i?
- Nie byłoby żadnego problemu gdyby nie... Szkoleniowiec tego klubu jest uparty bo powiedział że jak chcemy Alexa to musimy zapłacić te 2 miliony ale plus do tego jeszcze jakiegoś zawodnika.
- To na co czekamy? Trzeba któregoś wybrać.
- Słuchaj ja ci zostawiam tą sprawę okienko będzie otwrate jeszcze dwa tygodnie wybierz jakiegoś który słabo spisuję się na treningach, teraz wybacz mam telefon, zobaczymy się jutro.
Trenowaliśmy ciężko całe popołudnie, gdy nadszedł czas na mecz z Werderem.
Komentator:
-Witam państwa serdecznie ze stadionu Signal Idual Park. Wielki hit kolejki i kto będzie tu zwycięzca?
Zaczęli gospodarze Tinga ładne zagranie w kierunku Frei'a ale tuż obok słupka słychać było wielkie "uff" kibiców Werdera.
Akcja drużyny w zielonych strojach Fritz zagranie do Fringsa strzał z dystansu ależ przepiękne trafienie i niestety BVB musi pogodzić się z utratą bramki. na razie mamy 30 minutę meczu Hugo Almeida wchodzi w pole karne , indywidualna akcja i mamy 0:2 proszę państwa! Nieudany debiut w spotkaniu ligowym nowego szkoleniowca Johna Freddy'go.

Moi piłkarze atakowali ale Tim Wiese znakomicie wybronił cały mecz, jeszcze w końcówce oberwaliśmy trzeciego gola od Markusa Rosenborga.
Już myślałem John,John to jest już twój koniec w tym klubie!
Jednak po spotkaniu pan Paul zaprosił mnie do swego biura.
- Spokojnie to twój pierwszy mecz tak więc miałeś do tego prawo za tydzień gramy z Schalke mam nadzieję że już wypadniemy lepiej niż dzisiaj umowa stoi?
- Dobrze, postaram się świetnie zmotywować graczy.
Pojechałem po meczu moim nowym autem służbowym do mojego lokum które także dostałem od klubu, wróciłem do domu myślałem żeby oglądnąć mój ulubiony serial "Mała Brytania" no ale byłem strasznie zdenerwowany gdy zobaczyłem że wszystko jest po niemiecku. No cóż miałem dwa dni wolnego więc postanowiłem pozwiedzać okolicę dodam że była to dosyć bogata dzielnica bo jakby spojrzeć dookoła wszędzie były domy z basenem niestety o tej porze roku było to lodowisko. Po drodze zobaczyłem bilbord z reklamą Nike a na niej swojego piłkarza Błaszczykowskiego. Co mnie jeszcze dziś zaskoczy?
Niedługo mamy sylwestra a właśnie w tym dniu gramy z Schalke dobrze by było wygrać ten mecz. Jednakże poparcie kibiców po wczorajszej potyczce zmalało ale mam nadzieję że je naprawię.

Young95
29-12-2008, 14:28
ehh... czyżby Da Silva dopiero w następnej części... no trudno... ale na spotkanie z Shalke będzie siedział na ławie, wejdzie podczas meczu... część chwilowo chyba najgorsza ze wszystkich napisanych przez Ciebie Vogeli... mam nadzieję, że następna będzie lepsza...

Davyd001
29-12-2008, 14:40
Niezbyt ciekawa część, ale pokazuje trud pracy menadżera... nie zawsze się wygrywa...

adrian20-11
29-12-2008, 14:57
Mi tam się podoba pisz dalej!

ArtiS
29-12-2008, 16:24
''...słychać było wielkie "uff" kibiców Werdera.''


Kibiców Werderu... nie Werdera, a opowiadanie naprawde świetne. Pisz dalej, nie moge sie doczekać ;]

Hilary
29-12-2008, 16:29
''...słychać było wielkie "uff" kibiców Werdera.''


Kibiców Werderu... nie Werdera, a opowiadanie naprawde świetne. Pisz dalej, nie moge sie doczekać ;]

WERDERA bo jak pisałem Werderu to odhaczała Mozilla. :P

roma
29-12-2008, 16:49
Siedzie cicho i nie kometuje aż wreście skomentuje.Pełen szacun dla ciebie!!Mysle, że Kuby nie sprzedaż i ściągniesz Alexa xD chociaż bardziej mi się podobało jak pracowałeś w Leeds

Hilary
29-12-2008, 16:53
Dzięki, za miłe słowa. :P

M!ch4ś$
29-12-2008, 17:50
Mówiąc szczerze to coraz bardziej smętne się to robi, chyba tracisz wenę Vogeli... postaraj się i napisz coś w Swoim dawnym poziomie :D

Davyd001
29-12-2008, 18:17
Mniejsza o to... I tak zaliczyłeś trenerski debiut ;)

roma
29-12-2008, 18:35
Mówiąc szczerze to coraz bardziej smętne się to robi, chyba tracisz wenę Vogeli... postaraj się i napisz coś w Swoim dawnym poziomie :D

Nie zgodze się najpierw Leeds a teraz BVB.Chciałbym aby jeszcze było z Mu jak się uda i z Polskiej Extraklasy może nawet i Wisły :D :P

Davyd001
29-12-2008, 18:40
No ale zrobił karierę w Leeds, a BVB nie jest żadnym gigantem w piłce nożnej...

roma
29-12-2008, 19:18
Ale to jest wyzwanie

Young95
30-12-2008, 12:40
Davyd001 czekam na kolejną część...

Hilary
30-12-2008, 12:55
nie będzie kolejnej części.

Historia Tima Halla wykluczyła mnie z biznesu.

adrian20-11
30-12-2008, 14:12
Oj weź pisz nie wiem czy uda się ściągnąć da silve

Davyd001
30-12-2008, 14:16
Uuu... Vogeli się poddał? Ten Vogeli? Ojciec historii w tym dziale? Tragedia... Będzie żałoba panowie...

Hilary
30-12-2008, 14:34
Joke!:lol44:

A w ogóle następna część jutro.

Young95
30-12-2008, 14:52
dlaczego dopiero jutro?...

Keczis
30-12-2008, 15:33
Dawaj Vogeli juz dzisiaj. Twoje opowiadanie i Davyda to jedyne sluszne tutaj, wedlug mnie oczywiscie.

adrian20-11
30-12-2008, 16:07
A ja bym na zawał zszedł przez ciebie pisz!!!!

Young95
30-12-2008, 16:23
A ja bym na zawał zszedł przez ciebie pisz!!!!

a ja od razu wiedziałem, że to nie prawda... :D

Davyd001
30-12-2008, 18:29
Nie no Keczis bez przesady :) jest jeszcze kilka dobrych oprócz mojego

Nalep
31-12-2008, 18:34
Joke!:lol44:

A w ogóle następna część jutro.

Czekam:D

Davyd001
31-12-2008, 18:39
Vogeli chyba zrobił już Sylwestra i nie widzi literek na klawiaturze.

Nalep
31-12-2008, 18:49
Vogeli chyba zrobił już Sylwestra i nie widzi literek na klawiaturze.

No chyba bez beki:D

roma
31-12-2008, 20:08
doczekamy się w napóźniej w Piątek xDD

Hilary
01-01-2009, 19:52
Ok następna część:



Na treningu cztery dni po przykrej porażce było widać na twarzach piłkarzy że jeszcze gdzieś im w głowach została ta klęska z Werderem.
Spełniłem życzenie prezesa Borussii, wybrałem obecnie najsłabszego gracza zespołu był nim Mohamed Zidan.
- Co, może być każdy tylko nie on?! - Zastrzegał sobie Rauball
- Wybacz ale przyglądałem się zdecydowanie piłkarzom i on najsłabiej sprawuje się na treningach a o jego kryzysie formy już nie wspomnę, mówię ci Paul to będzie dobry krok!
- Chyba masz rację to nie jest już ten Zidan zza czasów gry w Mainz zadzwonię na Wyspy i umówię się na spotkanie.
Na pojutrze mieliśmy dostać Alexandre całego i zdrowego, transakcja przebiegła pomyślnie lecz na spotkaniu na którym byli prezesi i trenerzy obydwu klubów, cały czas patrzył na mnie wściekły wzrokiem Henri Find's.
Za młodego Brazylijczyka musieliśmy wyłożyć 4 mln. funty szterlingi + Mohamed Zidan. Da Silva zabrał swoją schorowaną babcię ze sobą widać było że on też była ku końcu. Zgodziłem się by oboje zamieszkali u mnie tym bardziej że było mi smutno w takiej wielkiej chałupie mieszkać samemu.
Na drugi dzień pojechaliśmy na trening, babci mojego nowego piłkarza zapewniłem opiekunkę. Alexandre przez całą drogę do ośrodka treningowego nic się nie odzywał ale było widać radość w jego oczach był wyraźnie, podekscytowany. Gdy przyjechaliśmy na trening wszyscy piłkarze powitali go bardzo serdecznie tradycyjnym kopem w d*pe. Jednak nie obeszło się bez spięć na tym moim czwartym czy piątym treningu, graliśmy po 30 minutowej rozgrzewce dwa zespoły po 5 osób pozostali nie chcieli już się męczyć.
- Hej tutaj Delron zagraj tu na lewo! - krzyczał Kringe
- Fuck Off* - odpowiedział mu niezbyt kulturalnie Buckley.
- Co do mnie mówisz Fuck Off?
Na to Kringe się bardzo zdenerwował obaj panowie od razu rzucili się na jeden drugiego lał i patrzył czy równo puchnie strach go było rozdzielać akurat ja poszedłem w tym czasie kupić sobie kawę z automatu a inni też gdzieś powychodzili, pozostali piłkarze bali się ich rozdzielać, jako pierwszy poświęcił się Alexandre:
- Hej przestańcie!
Niestety nic nie zdziałał a wyszedł na gorsze oberwał mocno w twarz przez przypadek od któregoś z tej dwójki od razu zrobiło mu się wielkie "limo" pod okiem będzie miał co wspominać z pierwszego treningu.
Ostatecznie skończyło się na grzywnie dla obydwu panów po 1000 Euro, obaj się do siebie nie odzywali przez dłuższy czas.
Przygotowywaliśmy się na spotkanie ligowe z Wolfsburgiem Jacka Krzynówka.
Niestety przez tą bójkę rozpętała się nie miła atmosfera w klubie menadżer zadecydował by ściągnąć jakiegoś psychologa który zdusi problem w zarodku przed meczem ligowym, na szczęście się udało gracze uwierzyli w jego pedagogiczne gierki nawet udało się pogodzić dwóch delikwentów.
Byliśmy świetnie nastawieni mentalnie i fizycznie do spotkania z Wolfsburgiem na dzień przed mecze Paul zabrał na do baru na małe co nieco ale nigdy za dużo! Takie zintegrowanie zespołu było bardzo dobrym rozwiązaniem jeszcze bardziej nas to nastawiało na mecz.
Niestety Alexandra na potyczkę z klubem Jacka Krzynówka nie umieściłem nawet w kadrze meczowej jeszcze za wcześnie dla niego będize obserwował spotkanie z trybun, dam mu szansę debiutu na następne spotkanie za dwa dni Pucharze Niemiec z drużyną Alemannia Aachen.
Spotkanie z "Wilkami" zaczęliśmy genialnie po 2 minutach prowadziliśmy 1:0 świetną piłkę otrzymał od Błaszczykowskiego, Frei który pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce, w drugiej połowie działo się mniej ale w 93 minucie doliczonego czasu gry jeszcze bramkę ustrzelił Dede po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sebastiana Kehla. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Borussii i po raz pierwszy byłem z siebie tak zadowolony, nawet po spotkaniu Felix Magath szkoleniowiec jedenastki rywali podszedł do mnie i osobiście mi pogratulował. Po spotkaniu awansowaliśmy na miejsce 5 wyprzedziliśmy Stuttgart o jedno oczko.
Gdy wracałem samochodem do domu z Alexandre on nagle zapytał:
- To kiedy wreszcie się doczekam?
- Czego masz się doczekać?
- Debiutu.
- Spokojnie masz jeszcze dużo czasu. - Odpowiedziałem głaszcząc go po głowie.
Gdy wróciliśmy do domu, zastaliśmy pielęgniarkę którą zatrydniłem do opieki nad babcią Da Silvy.
- Dostała potrzebne leki, teraz poszła spać.
- Dziękuję - powiedziałem dając jej pensję czyli 50 euro za dzień.
- Już będę szła do zobaczenia!
Nie wiem dla czego ale ta opiekunka wyglądała niesamowicie, była wprost piękna, może zafunduję jej w najbliższym czasie jakąś kolację?
KONIEC :megalol:

* Fuck Off (ang.) Spierdalaj

M!ch4ś$
01-01-2009, 20:37
Jest ok, mi się podoba... tylko przed wstawieniem dokładnie przeszukaj opowiadanie bo trochę w nim błędów. :)

Wreszcie w Twoim stylu. Brawo Vogeli ;)

Hilary
01-01-2009, 20:39
No dzięki.

Davyd001
01-01-2009, 21:49
Ale objaśnienie przydatne :)

Wildus
02-01-2009, 08:46
Fajnie napisałeś tak jak mi się podoba.

Keczis
02-01-2009, 09:33
Swietnie, tylko pensja pielegniarki nie za duza? Nie znam sie ale wydaje sie troche wysoka xD

Nalep
02-01-2009, 14:46
Vogeli wrócił do formy ;D

Hilary
02-01-2009, 15:32
Wstaliśmy o 6 rano z Alexandre o 8 miał być trening, dałem mu w prezencie torbę ze sprzętem sportowym, zjedliśmy śniadanie i w drogę.
Trening wyszedł bardzo dobrze, ale przyczyniła się do tego jedna sytuacja.
Gdzieś w połowie treningu jak graliśmy 5 po 5, niestety brakowało jednego zawodnika reszta nie chciała a Nuri Şahin który zawsze lubił w to grać zadzwonił do mnie rano mówiąc że nie przyjedzie na trening z powodu gorączki.
Podszedł do mnie Dede i zakomunikował:
- No trenerze, może by pan zagrał z nami, brakuję nam jednego gracza a Nuri'ego niestety nie ma.
- Nie,nie ja już nie w tej kondycji. - Odpowiedziałem grzecznie
- Ale nalegam.
- No dobrze.
Na początku grało mi się, ciężko ale po chwili poczułem że to jest tak jak jazda na rowerze w mig zaczęło wychodzić mi dryblowanie, strzeliłem nawet jedną bramkę w 30 minutowym meczu wygraliśmy 11:5, ale niestety zakwasy się odezwały chyba już z nimi nie zagram no może jak wygramy Ligę Mistrzów ale w to wątpię.
W spotkaniu Pucharu Niemiec z Alemannią było bardzo ciężko graliśmy rezerwami, Da Silva wreszcie zadebiutował ale niestety nie spisywał się zbyt dobrze, ostatecznie wygraliśmy w karnych 4:3 , nie miałem pretensji do chłopców bo w końcu grały rezerwy z klubem który dwa sezony temu występować jeszcze w pierwszej Bundeslidze.
No cóż nie pozostało już nic innego graliśmy w niedzielę mecz ligowy z Hoffenhaim przewybornym beniaminkiem który w lidze sprawował się wyśmienicie, niestety graliśmy na wyjeździe piłkarze bardzo denerwowali się iż będzie bardzo trudno ale jednak wyszło zupełnie inaczej zagraliśmy znakomicie wygraliśmy 4:1 Alexandre wszedł w drugiej połowie i asystował przy bramce Kehla na 3:1.
Wszyscy w humorach wróciliśmy do domu bo te zwycięstwo dało nam awans na 3 miejsce w tabeli i dało nam dwa oczka przewagi nad 4 Bayerem Leverkusen, który przegrał na wyjeździe z Borussią Mönchengladbach 0:1.
Wszystko szło po naszej myśli bo to miejsce dawało nam awans do kwalifikacji LM. Niestety uśmiechy z twarzy piłkarzy zniknęły szybciej niż się pojawiły gdy dowiedzieli się że ich rywalem w środę będzie Bayern Monachium, mistrz Niemiec i zdobywca Pucharu Niemiec w finale którego Bawarczycy pokonali BVB 2:1.
Na następny dzień gdy szykowałem się z moim "synem" na trening niefortunnie spadłem ze schodów, na szczęście skończyło się na skręconej nodze ale musiałem poinformować klub że dziś nie dam rady przyjść na trening, szczęście że Claudia (opieka domowa) przyszła niedługo po wypadku pomogła mnie usadzić na łóżko nogę owinęła bandażami, Alexandre pojechał na trening taksówką ja musiałem zabrać się taksówką do szpitala niestety sam, tam założyli mi gips wróciłem do domu byłem zdziwiony bo Claudia przygotowała mi łóżko, oglądałem cały dzień telewizję, moja pielęgniarka zrobiła mnie i babci Alexandre obiad, o 16 Da Silva był już w domu spytałem się go jak było na treningu, powiedział że znakomicie, podczas mej nieobecności zastąpił mnie mój asystent Michael Kryfka, bardzo sympatyczny człowiek. Mam nadzieję że moja absencja nie potrwa długo i będę mógł szybko wznawiać treningi, brzmi to jak bym był piłkarzem...

Chyba Trochę nie wyszło :E

Nalep
02-01-2009, 15:40
Vogeli aż tak źle nie było:P ,powiem nawet całkiem całkiem...Ja do pisania wezmę się jutro:D

Wildus
02-01-2009, 15:49
Wyszło nawet fajnie.Niech zgadnę a z pielęgniarką tą Claudią będzie romans tak???

Hilary
02-01-2009, 15:52
Wyszło nawet fajnie.Niech zgadnę a z pielęgniarką tą Claudią będzie romans tak???

Nie Romans a miłość :)

Wildus
02-01-2009, 15:53
Czyli blisko byłem :)

Young95
02-01-2009, 15:57
część nawet spoko...

shabi
02-01-2009, 16:10
Fajne. I fajnie się dalej zapowiada. Kiedy kolejna część ? :)

Keczis
02-01-2009, 16:47
No geniusz poprostu ;D

adrian20-11
02-01-2009, 17:06
He fajne te dwie części może będziesz miał następnego syna tym razem twojego...

M!ch4ś$
02-01-2009, 17:15
Fajne, fajne ;)

Ładyś
02-01-2009, 17:20
Fajne :) zaczyna się rozkręcać miłość :D

Hilary
02-01-2009, 17:23
Dziękuję za miłe słowa :**

Davyd001
02-01-2009, 18:04
Nawet ciekawe... Fajnie przeszedłeś od piłki do wątku miłosnego :) Też o tym myślałem. W końcu Roni ma 28 lat :) Ale jeszcze nie teraz...

Oset
04-01-2009, 10:37
fajne opowiadania vOgElI!

Young95
07-01-2009, 15:27
Vogeli czyżbyś skończył z pisaniem na forum?...

Hilary
07-01-2009, 15:59
Szkoła ;/

Young95
07-01-2009, 17:45
no tak... też mam ten problem... wychodzę o 7 wracam o 15... jak ja tego nienawidzę... ;/

shabi
07-01-2009, 19:31
Ja tak samo...
Mam nadzieję, że będzie kontynuowane jak najszybciej ; ).

Young95
09-01-2009, 21:50
no widzę, że się wziąłeś do nauki... niby to dobrze, ale kosztem tego jest to opowiadanie... wracaj szybko!!!!